Ukochana posła Litewki w Sejmie. Padły mocne słowa
Natalia Bacławska wzięła udział w posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt, gdzie zabrała głos w sprawie dalszych działań na rzecz praw zwierząt. Spotkanie odbyło się w atmosferze napięcia i nie obyło się bez nieprzyjemnych momentów. Bacławska podkreśliła, że zamierza konsekwentnie kontynuować misję swojego ukochanego i angażować się w walkę o poprawę losu zwierząt.
Tragiczna śmierć Łukasza Litewki
Kilka miesięcy po śmierci Łukasza Litewki temat jego aktywności wraca nie przez oficjalne podsumowania, ale przez to, co najbardziej charakterystyczne dla jego pracy: sprawy zwierząt. Były poseł Lewicy zginął w wypadku podczas jazdy rowerem, miał 36 lat, a jego odejście wywołało szeroki oddźwięk.
Śledztwo w tej sprawie nadal trwa, a w przestrzeni publicznej wciąż pojawiają się odniesienia do tego, czym zajmował się na co dzień. To właśnie ta część jego działalności najmocniej zapisała się w pamięci osób, które śledziły jego pracę. Litewka był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków, którzy konsekwentnie mówili o ochronie praw zwierząt. Nie ograniczał się do deklaracji. Pojawiały się interwencje w trudnych sprawach, nagłaśnianie warunków w schroniskach oraz zbiórki karmy i sprzętu.
Jego aktywność była widoczna także poza salą sejmową, bo często dotyczyła konkretnych miejsc i konkretnych potrzeb. Właśnie ten sposób działania sprawił, że wokół jego nazwiska powstała wyraźna społeczna rozpoznawalność. Dziś tę linię stara się kontynuować Natalia Bacławska, jego partnerka, która również zabiera głos w sprawach związanych ze zwierzętami.
Natalia Bacławska wygłosiła przemówienie w Sejmie
14 lipca Natalia Bacławska pojawiła się w Sejmie podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt. Spotkanie dotyczyło obywatelskiego projektu ustawy, a jej wystąpienie miało rzeczowy charakter. Bacławska mówiła o problemach, z jakimi mierzą się zwierzęta oraz organizacje, które je wspierają. Podkreślała, że system ochrony zwierząt wymaga zmian i nie działa tak, jak powinien. W nagraniu ze spotkania, które opublikowała, zaznaczyła też własne motywacje do obecności na komisji.
Są chwile, w których trzeba odłożyć na bok własne emocje i powiedzieć głośno to, co od lat powinno wybrzmieć. Miałam zaszczyt zabrać głos podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt. Nie pojechałam tam jako Natalia Bacławska. Nie pojechałam reprezentować siebie. Z polityką nie mam nic wspólnego - wierzę jednak, że kiedy chodzi o życie i cierpienie zwierząt, nie powinno być miejsca na polityczne podziały. Powinno być miejsce wyłącznie na odwagę, odpowiedzialność i realne decyzje. Dziękuję każdemu z Was. Ten głos nie należał tylko do mnie. Należał do nas wszystkich - czytamy.
Jej wypowiedź nie była emocjonalnym gestem, tylko komunikatem opartym na konkretach. Wskazywała na kulawy system, czyli rozwiązania, które w praktyce nie odpowiadają na realne potrzeby schronisk i osób zaangażowanych w pomoc zwierzętom.
Obecne przepisy nie działają. Jeśli działałyby skutecznie, nie mielibyśmy przepełnionych schronisk. Nie oglądalibyśmy kolejnych interwencji odbierających zwierzęta z dramatycznych warunków. Nie czytalibyśmy co chwilę o miejscach, które zamiast ratować, stały się symbolem cierpienia. Ponad pół miliona Polek i Polaków podpisało obywatelski projekt ustawy. To nie jest głos garstki aktywistów, to nie jest internetowa dyskusja. To ponad pół miliona obywateli, którzy powiedzieli dość. Łukasz był jedną z osób, które te podpisy zbierały. Nie dlatego, że musiał. Dlatego że wierzył, iż państwo w końcu stanie po stronie tych, którzy sami się nie obronią. - mówiła
W swoim wystąpieniu odwołała się również do pamięci o Łukaszu Litewce, przypominając, że temat nie zaczął się wraz z jej obecnością w Sejmie. To ważne, bo w tej historii nie chodzi o jednorazowy komentarz, ale o kontynuację działań, które przez lata były widoczne publicznie.
Ile jeszcze zwierząt musi cierpieć? Ile jeszcze reportaży? Ile jeszcze interwencji? Ile jeszcze martwych zwierząt trzeba zobaczyć, żeby uznać, że obecny system wymaga gruntownej zmiany? Łukasz wierzył, że właśnie tu możemy zacząć te zmiany. Mam nadzieję, że nie wierzył na próżno i jego praca nie pójdzie na marne. (...) - grzmiała.
Partnerka Litewki kontynuuje jego sprawę
Po publikacji nagrania na Instagramie pod wpisem Natalii Bacławskiej szybko pojawiło się wiele komentarzy. Internauci przede wszystkim chwalili jej zaangażowanie i zwracali uwagę na to, że sposób działania przypomina im styl Litewki. Pojawiały się głosy uznania za to, że nie ogranicza się do symbolicznych gestów, tylko zabiera głos tam, gdzie zapadają decyzje.
- Brawo Natalia, twoje serce krzyczy jak serce Łukasza. W obronie naszych braci mniejszych.
- Mam ciarki, jak tego słucham... Mówi Pani nawet tak samo jak Łukasz. Piękne to i wzruszające.
- Jesteś niesamowita, że znajdujesz na to wszystko siłę - pisali.
Dla części komentujących istotne było także to, że sprawa ochrony zwierząt nadal jest obecna w debacie publicznej, a nie została zepchnięta na margines po śmierci polityka.
- Wielki szacunek za wszystko to, co robisz pomimo tego wszystkiego, co Cię spotkało. Łukasz tam z góry jest przy Tobie.
- Dziękuję, że kontynuuje Pani dzieło Pana Łukasza.
- Wzruszające, jak w Pani słowach czuć Pana Łukasza. Życzę dużo sił i wytrwałości - pisali oczarowani.
W samej reakcji widać też coś prostego: odbiorcy bardzo szybko rozpoznają, kiedy ktoś mówi o zwierzętach w sposób konkretny, a nie deklaratywny. Bacławska weszła w przestrzeń, którą Litewka budował latami, dlatego jej wystąpienie zostało odczytane nie tylko jako pojedyncza interwencja, ale jako dalszy ciąg tej samej sprawy. W centrum pozostają zwierzęta, schroniska i potrzebne zmiany w przepisach. Reszta jest już tylko tłem dla tematu, który wciąż wywołuje reakcje i nie traci na znaczeniu.