Z samego rana nadeszły wieści o Kindze Rusin. To dlatego tak nagle zniknęła
Przez wiele tygodni wokół Kingi Rusin panowała wymowna cisza. Fani zaczęli zastanawiać się, dlaczego dziennikarka i jej partner Marek Kujawa nagle zniknęli z mediów społecznościowych, a w sieci pojawiło się mnóstwo spekulacji. Teraz celebrytka niespodziewanie przerwała milczenie i ujawniła, co naprawdę stało za ich tajemniczym zniknięciem.
Kinga Rusin wróciła do sieci
Kinga Rusin od lat prowadzi życie z dala od telewizyjnego studia, choć wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu. Po odejściu z TVN postawiła na podróże i to właśnie nimi najczęściej dzieli się ze swoimi obserwatorami. W ostatnich miesiącach razem z partnerem Markiem Kujawą odwiedzała kolejne zakątki świata, a w maju relacjonowała pobyt w Japonii. Publikowała zdjęcia i opisywała codzienność, przyznając nawet, że miejsce zrobiło na niej tak duże wrażenie, iż przez moment rozważali pozostanie tam na dłużej.
Niedługo później para wróciła jednak do Polski. Rusin została sfotografowana przez paparazzich podczas zakupów w centrum Warszawy, po czym niespodziewanie zniknęła z Instagrama. Ostatni wpis pojawił się 29 maja, a później przez ponad miesiąc nie opublikowała żadnych nowych zdjęć ani relacji. Dla wielu obserwatorów było to zaskoczenie, ponieważ dziennikarka od dłuższego czasu regularnie dokumentowała swoje podróże i codzienne aktywności. Brak nowych postów sprawił, że w komentarzach zaczęły pojawiać się pytania o powód jej nieobecności. Fani zastanawiali się, czy za nagłym milczeniem stoi jakiś poważniejszy powód, ponieważ tak długa przerwa w jej aktywności w mediach społecznościowych wcześniej praktycznie się nie zdarzała.

Kinga Rusin wyjaśniła swoją nieobecność
W czwartek nad ranem Kinga Rusin ponownie odezwała się do swoich obserwatorów.
Wróciłam do gry! - zaczęła swój wpis uradowana Kinga.
W nowym wpisie rozwiała wszelkie wątpliwości i wyjaśniła, że jej zniknięcie z Instagrama nie było związane z żadnymi problemami. Jak przekazała, świadomie zrobiła sobie przerwę od publikowania treści w mediach społecznościowych. Przyznała, że potrzebowała czasu dla siebie i zwyczajnie chciała odpocząć od internetowej aktywności.
Po naszej bardzo intensywnej podróży po Japonii potrzebowaliśmy odrobiny spokoju. Social media poszły na chwilę w odstawkę, ale taki reset dobrze robi od czasu do czasu - przekazała Kinga.
Jednocześnie podkreśliła, że przerwa od Instagrama nie oznaczała bezczynności. Wręcz przeciwnie – ostatni miesiąc określiła jako bardzo udany. Jak zdradziła, mogła ponownie poświęcić więcej czasu swojemu ulubionemu sportowi, z czego była wyjątkowo zadowolona. W swoim wpisie uspokoiła też wszystkich, którzy zastanawiali się, co działo się z nią przez ostatnie tygodnie. Jej wyjaśnienie szybko rozwiało spekulacje, które pojawiały się wśród internautów od końca maja. Tym samym zakończyła okres niepewności swoich obserwatorów, pokazując, że za dłuższą nieobecnością nie kryło się nic niepokojącego, a jedynie świadoma decyzja o chwilowym odcięciu się od mediów społecznościowych.
To był wspaniały czerwiec! Powrót po wypadku do kajta, tak jak wcześniej na narty, był dla mnie dużym wydarzeniem. Początki były nieśmiałe, bo gdzieś z tyłu głowy został jednak lekki uraz, ale na szczęście szybko minął. Śmiganie po falach przy 25-30 węzłach (blisko 60 km/h) to jest jednak totalna radość i wolność i adrenalina i serotonina i to wszystko, co sprawia, że człowiek śmieje się od ucha do uch i krzyczy z radości! - wyznała Rusin.
Kinga Rusin pokazała Grecję
Przy okazji powrotu do publikowania Kinga Rusin zdradziła również, gdzie obecnie przebywa. Okazało się, że razem z Markiem Kujawą wyjechała do Grecji, skąd opublikowała nowe zdjęcia. Tym samym znów wróciła do pokazywania podróży, które od kilku lat stanowią główny motyw jej internetowej aktywności. Kolejny zagraniczny wyjazd nie był więc dla jej obserwatorów zaskoczeniem, choć wcześniej przez dłuższy czas nie mieli żadnych informacji o tym, gdzie przebywa.
Już od wielu lat czerwiec spędzamy na Rodos, gdzie po pracy mamy dosłownie kawałeczek na Prasonisi, czyli naszą ukochaną plażę "kajtową". Tutejszy wiatr termiczny daje nam gwarancję idealnych warunków, żeby trochę sobie dla relaksu "pofruwać". Tu mamy taki "dzień świstaka", ale przy naszym tempie w innych miesiącach ta "nuda" jest wyjątkowo kojąca i atrakcyjna. Każdy poranek rozpoczynamy od powitania z błękitnym morzem, to nasz święty rytuał. Uwielbiamy oboje ten moment, kiedy na plaży jesteśmy tylko my i szum fal. Później jest już do późnego popołudnia wyłącznie nasze zdalne biuro, z przerwą na obiad z obowiązkowym widokiem na morze - zaczęła się podsumowała
We wpisie odniosła się także z przymrużeniem oka do swojej nieobecności. Zaznaczyła, że mimo przerwy od Instagrama nie odcięła się od świata i nie zrezygnowała z kontaktów z ludźmi. Dała do zrozumienia, że wciąż spotyka się ze znajomymi i korzysta z życia, a chwilowe zniknięcie dotyczyło wyłącznie publikowania treści w mediach społecznościowych. Tym samym zakończyła spekulacje dotyczące swojej aktywności i pokazała, że po krótkim odpoczynku wraca do regularnego kontaktu z obserwatorami.
Ale żeby nie było, że jesteśmy jakimiś pustelnikami! Nie brakuje tu wieczornych spotkań towarzyskich i rodzinnych wizyt. Idealny balans. - podkreśliła Rusin.
