Zły stan zdrowia Joego Bidena. Pojawiły się przerzuty. Żona przekazała szczegóły
Nowe informacje na temat stanu zdrowia Joego Bidena poruszyły opinię publiczną. Była pierwsza dama USA zdecydowała się przerwać milczenie i opowiedzieć o trudnych doświadczeniach, z jakimi od miesięcy mierzy się ich rodzina. W szczerym wywiadzie padły słowa, które nie pozostawiają złudzeń co do powagi sytuacji.
Jill Biden szczerze o chorobie męża
W maju 2025 roku świat obiegła informacja o poważnych problemach zdrowotnych Joego Bidena. U byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych wykryto zaawansowanego raka prostaty, a najnowsze słowa jego żony pokazują, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo mogło się wydawać. Jill Biden w rozmowie z dziennikarzem Craigiem Melvinem zdecydowała się opowiedzieć o tym, z czym obecnie mierzy się jej rodzina.
Była pierwsza dama nie ukrywała emocji i przyznała, że kluczowym momentem było potwierdzenie, iż nowotwór rozprzestrzenił się poza prostatę. To właśnie ta informacja okazała się dla rodziny najbardziej bolesna.
“Myślę, że gdyby zdiagnozowano u niego tylko raka prostaty, to jeszcze pół biedy, bo to da się wyleczyć. Ale fakt, że pojawiły się przerzuty do kości, to zupełnie inna historia” – przyznała ze smutkiem na antenie programu “Today”.
Słowa Jill Biden pokazują, jak ogromnym wyzwaniem jest obecnie walka z chorobą. Przerzuty do kości są jednym z najpoważniejszych powikłań zaawansowanego raka prostaty, dlatego diagnoza znacząco zmieniła perspektywę całej rodziny. Żona polityka wyznała również, że z czasem musiała zaakceptować fakt, iż nowotwór najprawdopodobniej pozostanie częścią ich życia na stałe.
Mimo trudnych doświadczeń Bidenowie nie zamierzają się poddawać. Bliscy byłego prezydenta koncentrują się na leczeniu, codziennym wsparciu oraz zachowaniu możliwie normalnego rytmu życia. Jak podkreśla Jill Biden, najważniejsze jest dziś skupienie się na każdym kolejnym dniu i wspólne stawianie czoła chorobie.

Joe Biden nie rezygnuje z aktywności. Mimo IV stadium choroby pozostaje w ruchu
Choć diagnoza brzmi niezwykle poważnie, Joe Biden stara się funkcjonować tak aktywnie, jak tylko pozwala mu zdrowie. Jak relacjonowała jego żona, były prezydent nie zamknął się w domu i nadal angażuje się w różne inicjatywy. W ostatnich miesiącach podróżował pociągami Amtrak, uczestniczył w wydarzeniach publicznych oraz pojawiał się podczas uroczystości organizowanych dla amerykańskich weteranów.
Jill Biden zwróciła uwagę, że jej mąż robi wszystko, by zachować dotychczasowy styl życia. Mimo choroby nie rezygnuje z aktywności, które przez lata były ważną częścią jego codzienności.
“Wychodzi z domu, dużo robi, ale ma raka w IV stadium” – podkreśliła Jill Biden.
Za kulisami tej aktywności kryje się jednak codzienna walka. Była pierwsza dama przyznała, że jako opiekunka nieustannie myśli o zdrowiu męża. Szczególną uwagę zwraca na odpowiednią dietę, regularne przyjmowanie leków oraz aktywność fizyczną. To właśnie te pozornie zwyczajne kwestie stały się dziś jednym z najważniejszych elementów ich życia.
Życie z chorobą nowotworową wymaga ogromnej dyscypliny i zaangażowania nie tylko od pacjenta, ale także od jego najbliższych. Jill Biden otwarcie przyznała, że każdego dnia towarzyszy jej niepokój i troska o stan zdrowia męża. Jednocześnie podkreśla, że nie chce, aby choroba całkowicie definiowała ich codzienność.
Rodzina stara się więc zachować równowagę pomiędzy leczeniem a normalnym funkcjonowaniem. Wsparcie najbliższych oraz aktywność publiczna mają pomagać byłemu prezydentowi utrzymać motywację i dobre samopoczucie mimo wyjątkowo trudnej diagnozy.
Jill Biden wróciła też do decyzji o rezygnacji z wyborów. „To musiała być jego decyzja”
Podczas rozmowy nie zabrakło również odniesień do wydarzeń politycznych, które przez wiele miesięcy były szeroko komentowane w mediach. Jill Biden wróciła pamięcią do momentu, gdy Joe Biden w lipcu 2024 roku zrezygnował z ubiegania się o drugą kadencję prezydencką.
Była pierwsza dama podkreśliła, że choć członkowie rodziny mieli swoje zdanie na ten temat, ostateczna decyzja należała wyłącznie do jej męża.
“To musiała być jego decyzja. Tylko jego, bo to on musiał z tą decyzją żyć do końca życia” – skwitowała.
Jill Biden odniosła się także do pojawiających się zarzutów, jakoby otoczenie prezydenta miało ukrywać jego słabnącą formę. Przyznała, że zdarzały się chwile, gdy Biden był bardziej zmęczony, mówił wolniej lub wieczorami zdarzało mu się zająknąć. Jednocześnie stanowczo zaznaczyła, że przez cały okres sprawowania urzędu wykonywał swoje obowiązki z pełnym zaangażowaniem.
Na zakończenie rozmowy była pierwsza dama podzieliła się refleksją, która dla wielu rodzin zmagających się z chorobą może mieć szczególne znaczenie. Jill Biden podkreśliła, że chce dawać innym nadzieję i pokazywać, że nawet w najtrudniejszych momentach warto walczyć o każdy dzień.
“Ludzie mogą mieć nadzieję, widząc, że cały czas walczymy. Myślę, że każda amerykańska rodzina ma kogoś bliskiego, kto przez to przechodzi” – podsumowała żona byłego prezydenta USA.
Jej słowa odbiły się szerokim echem i przypomniały, że za politycznymi nagłówkami stoją przede wszystkim ludzie, którzy – tak jak miliony innych rodzin na świecie – muszą mierzyć się z chorobą, niepewnością i codzienną walką o zdrowie bliskiej osoby.
