"Zmarł o drugiej w nocy. Bardzo młodo". Przykre z czym musiała się zmierzyć. Nikt nie miał pojęcia
Praca w blasku fleszy i na planach wielkich, amerykańskich superprodukcji często kojarzy się z luksusem oraz nieustającą zabawą. Rzeczywistość bywa jednak wyjątkowo brutalna, o czym przekonała się jedna z najjaśniejszych gwiazd światowego kina. W niezwykle osobistej i poruszającej rozmowie z magazynem „Porter” wybitna aktorka opowiedziała o traumatycznych kulisach pracy nad znaną komedią z 2016 roku. Choć film miał bawić widzów do łez, dla odtwórców głównych ról okazał się emocjonalnym koszmarem. Gwiazda musiała zmierzyć się z nagłą, rodzinną tragedią na oczach bezdusznego przemysłu filmowego, który nie przewidywał przerw na żałobę.
Praca w cieniu śmierci i straszny zbieg okoliczności
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się podczas kręcenia wycieńczających, nocnych zdjęć do filmu „Zoolander 2”. Zaledwie dwa tygodnie po tym, jak odtwórca głównej roli, Ben Stiller, stracił ukochaną matkę, na planie doszło do kolejnego ciosu.
Ojciec hiszpańskiej gwiazdy, Penélope Cruz, zmarł nagle w wieku zaledwie 62 lat. Aktorka do dziś z wielkim bólem i drżeniem w głosie wspomina tamten moment, obnażając bezwzględność machiny z Hollywood, która wymagała od niej natychmiastowego powrotu do pracy:
Zmarł o drugiej w nocy. Bardzo młodo, nagły zawał serca. Pamiętam, że z szoku byłam bliska omdlenia. W poniedziałek rano musiałam znowu być na planie, próbując rozśmieszać ludzi, kręcąc komedię — wyznała gwiazda.
Wspólna trauma mocno zbliżyła ją z reżyserem i aktorem produkcji. Cruz dodała poruszająco: „Za każdym razem, gdy widzę Bena, myślę: 'Wow, przez co my przeszliśmy'”.
Fałszywy alarm lekarski i mocny manifest w obronie kobiet
Trudne doświadczenia osobiste i nagła utrata ojca sprawiły, że Penélope Cruz zaczęła znacznie bardziej dbać o własne zdrowie. Jakiś czas temu gwiazda przeżyła kolejny moment paraliżującego strachu, gdy lekarze podejrzewali u niej pęknięcie tętniaka mózgu. Choć ostatecznie skomplikowane badania wykazały fałszywy alarm, sytuacja ta skłoniła ją do głębokich przemyśleń i głośnego sprzeciwu wobec traktowania pacjentek przez współczesny system medyczny:
To shocking, że przez dziesięciolecia trzymamy się tych samych informacji o tym, jak działają kobiece ciała. Spójrzcie na finansowanie badań nad jakąkolwiek chorobą, która dotyka wyłącznie kobiety. Nie dostajemy nawet połowy tych inwestycji. To jest pewien poziom kontroli lub tłamszenia — podsumowała z frustracją aktorka.
Zagrożenia w sieci i rodzinna terapia par w nowym filmie
W wywiadzie nie zabrakło również niezwykle ważnego wątku macierzyństwa oraz wyzwań, jakie niesie za sobą wychowywanie dzieci w dobie cyfryzacji. Penélope Cruz wraz ze swoim mężem, Javierem Bardemem, wychowują dwoje nastolatków i starają się konsekwentnie chronić ich przed toksycznym wpływem internetu, budując dom oparty na dialogu i zaufaniu:
To, czym karmieni są chłopcy, w co są podstępnie zmuszani wierzyć... To rodzaj manipulacji, który dezorientuje nawet dorosłych. W przypadku nastolatków czy dzieci jest to bardzo niebezpieczna broń — ostrzegła przed kamerami.
Mimo trudnych przeżyć, gwiazda nie zwalnia tempa w karierze zawodowej i promuje obecnie swój najnowszy film „Zaproszenie”. Produkcja opowiada o przechodzącym kryzys małżeństwie (granym przez Setha Rogena i Olivię Wilde), które udaje się na kolację do swoich tajemniczych sąsiadów z góry – w te role wcielają się właśnie Cruz oraz Edward Norton. Zwykłe, towarzyskie spotkanie szybko zmienia się w intrygującą i pełną emocji psychologiczną grę.