Diagnoza i walka o zdrowie. Nowe oświadczenie Moniki Pikuły
Monika Pikuła od kwietnia wie, że zmaga się z nowotworem piersi. 46-letnia aktorka jest obecnie po większości chemioterapii i poinformowała, jak ciężkie leczenie jeszcze ją czeka. W nowym nagraniu podziękowała fanom za wsparcie i zaapelowała, by w ramach profilaktyki nie odkładali badań piersi na później.
Aktorka, znana m.in. z pracy w teatrze, filmie i dubbingu, postanowiła wykorzystać Różowy Październik do nagłośnienia tematu profilaktyki. Pikuła zdradziła również, że mimo leczenia przez większość czasu pozostawała aktywna zawodowo. Jej najnowszy komunikat poruszył fanów.
Monika Pikuła od lat jest związana ze sceną. Teraz otwarcie mówi o chorobie
Monika Pikuła od lat pracuje jako aktorka teatralna, filmowa i dubbingowa. Ukończyła Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie w 2003 roku, a od 2005 roku jest związana z Teatrem Współczesnym w Warszawie. Na swoim koncie ma zarówno role sceniczne, jak i dziesiątki realizacji dubbingowych. Jej głos można było usłyszeć m.in. w popularnych animacjach i filmach, a w dorobku ma również role w serialach np. w “Pierwszej Miłości” czy w “Chyłce” i w produkcjach kinowych.
W ostatnich miesiącach zawodowe obowiązki zeszły jednak na dalszy plan. Pikuła mierzy się z nowotworem piersi, o którym — jak sama ujawniła — dowiedziała się w kwietniu. Pierwsze sygnały dotyczące jej problemów ze zdrowiem pojawiły się w przestrzeni publicznej wcześniej, ale aktorka dopiero teraz zdecydowała się szerzej opowiedzieć o leczeniu. Wybrała na to szczególny moment — październik, czyli miesiąc zwiększania świadomości na temat raka piersi.
W najnowszym nagraniu Pikuła przede wszystkim podziękowała osobom, które po jej wcześniejszych publikacjach przesłały jej słowa wsparcia. Nie ukrywała, że skala pozytywnych reakcji bardzo ją zaskoczyła.
Nigdy do was stąd nie mówiłam, ale myślę, że nadszedł jednak czas. Przede wszystkim bardzo wam dziękuję za ogrom ciepła i tych wszystkich wspaniałych słów, które do mnie spłynęły. Jestem wręcz zaskoczona i zdumiona. Bardzo wam za to dziękuję. Wiele się mówi o hejcie w internecie i jestem uniesiona, że ta druga strona internetu też istnieje i jest tak aktywna, więc to jest strasznie fajne — przekazała aktorka.
Pikuła nie zamierza jednak zatrzymać się na opowiadaniu własnej historii. Chce, żeby jej doświadczenie skłoniło innych do zadbania o zdrowie.
Zobacz też: Wiśniewski wsiadł za kółko pod wpływem. Policja nie miała litości. Tyle miał promili | Świat Gwiazd

„Macajcie się, naprawdę”. Monika Pikuła apeluje do kobiet i mężczyzn
Najważniejszą częścią nagrania Moniki Pikuły okazał się apel o profilaktykę. Aktorka przyznała, że długo nie mówiła publicznie o chorobie, choć diagnozę znała już od kwietnia. Uznała jednak, że październik jest dobrym momentem, by opowiedzieć o swoim doświadczeniu i przypomnieć obserwatorom o badaniach. I zrobiła to w swoim charakterystycznym, bezpośrednim stylu.
Pikuła zwróciła uwagę, że jeśli choć jedna osoba pod wpływem jej historii zdecyduje się na mammografię albo USG piersi, będzie to dla niej bardzo ważne. Nie ograniczyła swojego apelu wyłącznie do kobiet. Przypomniała, że rak piersi może dotyczyć również mężczyzn, choć występuje u nich zdecydowanie rzadziej.
Parę słów ode mnie, bo ja się z moją sytuacją wyjawiłam trochę późno, bo o całej sprawie wiem od kwietnia. Uznałam, że ten październik jest tego wart i jeżeli ktokolwiek pod wpływem mojej historii i mojej łysej glacy skoczy na mammografię albo USG piersi, to tylko dobrze. Więc bardzo serdecznie was zachęcam, żebyście to zrobili, żebyście o siebie dbali, żebyście macali siebie nawzajem, a także panowie - macajcie swoje klaty, tudzież panie panom, panowie panom, macajcie się, naprawdę. Rak piersi nie dotyczy tylko kobiet, w znikomym stopniu dotyczy mężczyzn, ale dotyczy, więc macajcie się po prostu — mówiła.
Jej słowa są bezpośrednie, ale przesłanie pozostaje bardzo konkretne: nie warto odkładać badań „na kiedyś”. W przypadku zdrowia kalendarz bywa bowiem wyjątkowo kiepskim doradcą — zawsze znajdzie się coś pilniejszego, ciekawszego albo po prostu przyjemniejszego.
Aktorka chce też oswoić temat choroby. Pokazuje, że diagnoza nie musi oznaczać zniknięcia ze świata zawodowego i całkowitego wyłączenia z codziennego życia. Jednocześnie wyraźnie zaznacza, że każdy przypadek jest inny.
Zobacz też: Zaraz po rozwodzie usłyszał, że jest gejem. Damięcki ujawnił po latach | Świat Gwiazd
Przed nią ostatnia „czerwona chemia”. „Nie jest to taki diabeł straszny”
W dalszej części nagrania Monika Pikuła zdradziła, jak obecnie się czuje i na jakim etapie leczenia jest. Aktorka przekazała dobre wieści: jej samopoczucie jest dobre, a przed nią pozostała już tylko ostatnia sesja tak zwanej „czerwonej chemii”. Jednocześnie opowiedziała o tym, że terapia nie zawsze była łatwa. Zdarzały się gorsze dni, problemy w badaniach krwi i momenty, w których potrzebowała więcej odpoczynku.
Mimo tego nie przerwała pracy. Jak podkreśliła, jej doświadczenie pokazuje, że chemioterapia nie zawsze musi wyglądać tak, jak często wyobrażamy ją sobie z filmów — jako nieustanne leżenie w łóżku i życie wyłącznie między szpitalem a kroplówką. Aktorka od razu jednak zaznaczyła, że nie chce generalizować, ponieważ przebieg leczenia i jego skutki mogą być u każdego pacjenta zupełnie inne.
Ja się bardzo dobrze czuję. Przede mną już tylko ostatnia „czerwona chemia”, więc mówię to, bo bardzo się cieszę i przez cały czas byłam aktywna. Miałam nieduże potknięcia oczywiście, w badaniach krwi, czy tam w ogóle ze zdrowiem, bywały dni, że byłam silniejsza, czasem słabsza, musiałam bardziej odpoczywać, ale generalnie nie jest to taki diabeł straszny. Był to etap, którego się najbardziej bałam, a jednak chyba udało mi się jakoś tam w miarę obronną ręką przejść.
Dodała także:
Mówię o tym dlatego, że na pewno jestem w jakichś widełkach statystycznych i że chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka, bycia pod kroplówką, nie wiadomo czego. Oczywiście nie bagatelizujmy, bo takie sytuacje oczywiście też istnieją i są różne problemy i różne powikłania. U mnie udało się nie przerywać pracy, normalnie funkcjonować, więc tak też się da. Badaj się, sprawdzaj, łap za telefon. Naprawdę. Październik poświęć po prostu na dbanie o siebie — zaapelowała.
Pikuła nie ukrywa więc, że walka z chorobą wciąż trwa, ale jednocześnie ma powody do radości — przed nią ostatnia „czerwona chemia”. Jej najnowsze nagranie nie jest wyłącznie osobistym wyznaniem. To przede wszystkim mocne przypomnienie, że profilaktyka może zacząć się od bardzo prostego kroku: umówienia badania i poświęcenia chwili własnemu zdrowiu.