Dramat Kingi Rusin na lotnisku. "Próba tłumaczenia na nic się zdała"
Kinga Rusin i Marek Kujawa znów ruszyli w świat, ale tym razem początek ich podróży nie należał do najprzyjemniejszych. Już po przylocie do Pekinu para musiała zmierzyć się z nieoczekiwaną sytuacją. Dziennikarka opowiedziała o wszystkim w mediach społecznościowych.
Kinga Rusin od lat przyzwyczaja swoich obserwatorów do relacji z kolejnych zakątków świata. Wraz z Markiem Kujawą regularnie zmieniają kierunki podróży, a ich wyjazdy często trwają znacznie dłużej niż typowy urlop. Tym razem para wybrała się do Chin, gdzie zamierza spędzić najbliższy czas.
Początek pobytu w Pekinie przyniósł jednak sytuację, której zapewne nie planowali. Na lotnisku uwagę chińskich funkcjonariuszy zwrócił jeden z przedmiotów znajdujących się w bagażu Marka Kujawy. Sprawa szybko nabrała nieco bardziej nerwowego charakteru, a Rusin zdecydowała się później opowiedzieć obserwatorom, co wydarzyło się podczas kontroli.
Kim jest Kinga Rusin?
Kinga Rusin od kilku lat funkcjonuje poza rytmem, do którego przyzwyczaiła telewizyjnych widzów. Nie budzi już o poranku milionów Polaków w studiu „Dzień Dobry TVN”, nie prowadzi wielkich gal ani telewizyjnych wydarzeń. Mimo to pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich mediów. Wystarczy jedno zdjęcie z odległego zakątka świata lub krótki wpis w mediach społecznościowych, by znów znaleźć się w centrum zainteresowania.
Jej obecne życie trudno opisać jednym słowem. Podróże są najbardziej widoczną częścią tej opowieści, ale nie wyczerpują jej w całości. W ostatnich miesiącach Rusin relacjonowała pobyt między innymi w Japonii, Grecji, Malezji czy Singapurze, pokazując miejsca oddalone od turystycznych schematów i dzieląc się własnymi obserwacjami. To nie są jednak wyłącznie „wieczne wakacje”, jak czasem określa się jej styl życia. Dziennikarka wielokrotnie podkreślała, że podróżowanie łączy z pracą zawodową, którą może wykonywać z różnych miejsc na świecie.
Ważnym elementem tej codzienności pozostaje marka kosmetyczna Pat&Rub, rozwijana wspólnie z partnerem Markiem Kujawą. To właśnie działalność biznesowa stała się dla Rusin nowym zawodowym centrum po odejściu z telewizji. W jej przypadku ciekawie splatają się dwa światy: medialny, oparty na rozpoznawalności, oraz przedsiębiorczy, wymagający konsekwencji i wieloletniej pracy.
Obok podróży i biznesu jest jeszcze trzeci element – zaangażowanie społeczne. Rusin od lat zabiera głos w sprawach związanych z ochroną przyrody, prawami zwierząt czy tematami publicznymi. Nie unika komentowania wydarzeń, które uznaje za istotne, a jej media społecznościowe stały się przestrzenią nie tylko do pokazywania świata, lecz także do wyrażania opinii.
Być może właśnie dlatego Kinga Rusin pozostaje postacią trudną do jednoznacznego opisania. Dla jednych jest przede wszystkim dziennikarką, dla innych podróżniczką, przedsiębiorczynią albo aktywistką. Wszystkie te role istnieją równocześnie, tworząc obraz osoby, która po latach pracy w telewizji wybrała własny sposób funkcjonowania – mniej związany z ramówką, a bardziej z możliwością samodzielnego decydowania o miejscu, czasie i kierunku kolejnych działań.
Zobacz także: Wielka radość w życiu Żudziewicz i Jeschke. Naprawdę to ogłosili

Podróże Kingi Rusin i Michała Kujawy
Kinga Rusin i Marek Kujawa od lat pokazują, że wspólne życie można urządzić niekoniecznie wokół jednego miejsca. W ich przypadku kolejne adresy są raczej przystankami niż stałym punktem codzienności. Para regularnie przemierza świat, a podróże stały się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ich życia. Co ważne, nie są one wyłącznie sposobem na odpoczynek – Rusin łączy je z pracą i działalnością biznesową.
W ostatnich miesiącach ich podróżniczy rytm był szczególnie intensywny. Wiosną Rusin i Kujawa przemierzali Japonię. Jak wynika z relacji dziennikarki, pokonali tam około 8500 kilometrów, docierając między innymi do Tokio, Kioto, Nary i Kagoshimy. Na trasie znalazły się zarówno najbardziej znane miejsca, jak i przestrzenie związane ze sztuką oraz lokalną kulturą. Nie była to więc krótka wyprawa oparta na kilku turystycznych punktach, lecz rozbudowana podróż przez różne części kraju.
Po Japonii przyszedł czas na kolejne kierunki. Latem Rusin ponownie dzieliła się z obserwatorami relacjami z podróży, a jednym z miejsc, w których zatrzymała się wraz z partnerem, była Malezja. Sama dziennikarka podkreślała, że przez większą część roku podróżuje i jednocześnie pracuje. Dzięki temu granica między wyjazdem zawodowym a prywatnym w ich przypadku od dawna jest dość płynna.
Nie jest to zresztą nowy model ich wspólnego życia. Rusin i Kujawa poznali się podczas wakacji na greckim Rodos, a podróżowanie od początku było jednym z elementów, które ich łączyły. Wspólnie rozwijają także markę kosmetyczną Pat&Rub, dzięki czemu część obowiązków mogą wykonywać zdalnie. Już wcześniej Rusin opowiadała, że ich wyjazdy często łączą pracę, poznawanie nowych miejsc i aktywny wypoczynek.
Dziś trudno więc mówić o podróżach jako dodatku do ich codzienności. Stały się raczej jej naturalną częścią. Japonia, Malezja czy greckie Rodos to kolejne punkty na mapie, między którymi Rusin i Kujawa potrafią przenieść zarówno swoje życie prywatne, jak i zawodowe. A gdy jedno miejsce przestaje być aktualne, najwyraźniej nie oznacza to końca podróży, lecz początek następnej.
Zobacz także: Mandaryna i Michał Wiśniewscy właśnie to ogłosili. Już odliczają dni
Dramat Kingi Rusin na lotnisku
Kinga Rusin od kilku lat prowadzi życie, w którym trudno wskazać jeden stały punkt na mapie. Po odejściu z telewizji skupiła się między innymi na rozwijaniu własnej działalności, a podróże stały się ważną częścią jej codzienności. Wspólnie z Markiem Kujawą przemierza kolejne kraje, często łącząc wyjazdy z pracą. Sama dziennikarka podkreślała niedawno, że większą część roku spędzają poza Polską, a obowiązki zawodowe wykonują również podczas zagranicznych pobytów.
Ich najnowszym kierunkiem są Chiny. Rusin zameldowała się wraz z partnerem w Pekinie, ale początek pobytu okazał się daleki od spokojnego rozpoczęcia podróży. Już na lotnisku para musiała zmierzyć się z sytuacją, której z pewnością nie planowała. Funkcjonariusze chińskiej straży granicznej zatrzymali należący do Kujawy nóż, który para miała w bagażu rejestrowanym.
Rusin opisała całe zdarzenie w mediach społecznościowych. Jak wynika z jej relacji, przedmiot miał być przewożony zgodnie z zasadami obowiązującymi przy transporcie ostrych narzędzi w bagażu głównym. Na miejscu okazało się jednak, że funkcjonariusze mieli inne zdanie na temat długości ostrza. Próba wyjaśnienia sytuacji nie przyniosła oczekiwanego rezultatu, a rozmowa miała przybrać nieprzyjemny obrót.
Chiny zaczęły się dla nas pechowo. Ledwo wylądowaliśmy w Pekinie, a już zarekwirowali nam ukochany nóż Marka, bo rzekomo miał 0,5 cm za długie ostrze! Próba tłumaczenia na nic się zdała, a wręcz wywołała agresję u chińskiego pogranicznika, więc musieliśmy się szybko ze stratą pogodzić. Kto by chciał skończyć w chińskim areszcie? (...) Ten nóż Marka przejechał z nami pół świata i parę razy naprawdę się przydał — ostatnio kilka dni temu koło Sipadan, kiedy silnik naszej łodzi zaplątał się na środku morza w sieci. No kurczę, żal… – przekazała dziennikarka.
Historia z lotniska jest tym bardziej charakterystyczna, że nóż miał dla pary nie tylko praktyczne znaczenie. Z relacji Rusin wynika, że towarzyszył im podczas licznych wypraw i znalazł zastosowanie także w nieprzewidzianych sytuacjach. Tym razem jednak podróż do Chin zakończyła się dla niego na granicy.
Sam incydent nie zmienił jednak podróżniczych planów Rusin i Kujawy. Wcześniej w tym roku para odwiedziła między innymi Japonię, a latem podróżowała po Malezji i Singapurze. W sierpniu Rusin opublikowała także zdjęcie z Kujawą i przypomniała, że są razem od 16 lat, również zawodowo spędzając ze sobą znaczną część roku.