Joanna Racewicz ze łzami w oczach przekazała. "Nie wiem co dalej"
Joanna Racewicz od lat dzieli się z obserwatorami nie tylko zawodowymi projektami, ale również osobistymi refleksjami. Dziennikarka chętnie porusza w mediach społecznościowych tematy związane z życiem, emocjami, macierzyństwem i przemijaniem. Szczególne miejsce w jej życiu zajmuje syn Igor, z którym łączy ją bardzo silna więź. Racewicz wielokrotnie podkreślała, jak ważne są dla niej wspólne chwile i jak szybko minęły kolejne lata jego dorastania.
Teraz stanęła przed kolejnym, niezwykle emocjonalnym momentem. Jej syn rozpoczyna nowy etap życia i opuszcza rodzinny dom. Dziennikarka przyznała, że przygotowania do wyjazdu wywołały w niej jednocześnie ogromną dumę, radość, ale również smutek i niepewność. Swoimi emocjami podzieliła się z internautami, nie kryjąc wzruszenia.
Joanna Racewicz i syn Igor. Łączy ich wyjątkowa więź
Joanna Racewicz jest dziennikarką i prezenterką, która od lat pozostaje obecna w polskich mediach. W swoich mediach społecznościowych pokazuje jednak również bardziej prywatną stronę życia. Jednym z najważniejszych tematów, do których wraca, jest macierzyństwo i relacja z synem.
We wrześniu 2004 roku Racewicz wyszła za porucznika Pawła Janeczka, oficera Biura Ochrony Rządu pełniącego służbę przy prezydencie Polski. Para doczekała się syna, Igora Jakuba, który urodził się 23 kwietnia 2008 roku. Niestety, życie rodziny zostało tragicznie naznaczone wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 roku. Paweł Janeczek zginął w katastrofie polskiego samolotu Tu-154 w Smoleńsku.
Od tamtej pory Racewicz samotnie wychowywała syna, a Igor stał się dla niej jednym z najważniejszych punktów odniesienia. Dziennikarka nie ukrywa, że wspólna droga nie zawsze była łatwa, ale ogromną wartość ma dla niej fakt, że udało jej się towarzyszyć synowi przez kolejne lata jego życia.
Zobacz także: Kilka dni po ślubie wieści od Cristiano. Georgina oficjalnie mamą

Syn dziennikarki opuszcza rodzinny dom
Teraz przed Joanną Racewicz kolejna wielka zmiana. Jej syn dorósł i jest gotowy rozpocząć samodzielny etap życia. Dziennikarka pokazała internautom, jak wyglądają przygotowania do jego wyjazdu. W domu pojawiły się walizki i paczki, a rzeczywistość, o której wcześniej mogła myśleć jako o odległej przyszłości, stała się faktem.
Racewicz nie ukrywała, że trudno było jej powstrzymać emocje. W poruszającym wpisie wyznała:
Nie sądziłam, że to jest takie trudne. Cały dom w walizkach, paczkach. To się naprawdę dzieje. Jutro ruszamy. Jutro zawożę mojego syna, a on zaczyna nowy etap życia - z daleka od domu, z daleka od rodzinnego gniazda. To gniazdo będzie puste. Z jednej strony radość i ekscytacja, że cały 18-letni proces się zamyka, że daliśmy radę. Z drugiej strony kompletnie nie wiem, co dalej.
Jej słowa pokazują, że opuszczenie rodzinnego domu przez dorosłe dziecko jest dla rodzica ogromnym przeżyciem.
Zobacz także: Poruszenie po przegranym półfinale Świątek. To wypisują w sieci
Joanna Racewicz nie kryje wzruszenia
Dla Racewicz szczególnie trudne jest uświadomienie sobie, jak szybko minęło 18 lat. Wspominając dzieciństwo syna, dziennikarka wróciła myślami do czasów, gdy był jeszcze małym chłopcem. Dziś musi pogodzić się z tym, że Igor jest już dorosłym mężczyzną, który sam podejmuje decyzje.
Nie wiem, co dalej bez niego. Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało, kiedy ten mały skrzat, którego nosiłam w chuście, wyrósł na dorosłego mężczyznę, który powiedział: jestem gotowy, mamo. Znowu duma pomieszana z poczuciem bezsilności, bo już go nie ochronię, bo nie będę jak matka kwoka albo orlica, która zasłania skrzydłami. Piękny moment i trudny.
Te słowa szczególnie mocno pokazują emocje towarzyszące Racewicz. Przez lata mogła być dla syna opiekunką, przewodniczką i bezpieczną przystanią. Teraz przychodzi moment, w którym musi pozwolić mu samodzielnie wkroczyć w dorosłość.
Choć rozstanie z codziennością, do której oboje byli przyzwyczajeni, z pewnością nie będzie dla niej łatwe, dziennikarka patrzy na ten moment również z ogromną dumą. Jej syn jest gotowy na własną drogę, a dla matki to jeden z tych momentów, które jednocześnie ściskają za serce i dają poczucie, że wspólnie przeszli bardzo długą drogę.