Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tak pożegnała go żona
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego był nie tylko pożegnaniem cenionego dziennikarza, lecz także momentem, w którym jego bliscy pokazali, jak wyglądał poza kamerami. Szczególnie poruszające okazały się słowa żony, Agaty Nowakowskiej, która w osobistym liście wspomniała o ich wspólnym życiu, rodzinie i ostatnich miesiącach.
Żona Andrzeja Morozowskiego pożegnała go w wyjątkowo osobisty sposób. Jej słowa podczas uroczystości na Powązkach odsłoniły prywatną stronę życia dziennikarza, którego przez lata widzowie znali przede wszystkim z telewizyjnego ekranu.
Śmierć Andrzeja Morozowskiego
Śmierć Andrzeja Morozowskiego zakończyła drogę zawodową jednego z najbardziej charakterystycznych dziennikarzy polskiej telewizji informacyjnej. Dziennikarz TVN24 zmarł 4 sierpnia 2026 roku, mając 69 lat, po długiej walce z chorobą nowotworową. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej wrócił na antenę i prowadził „Tak jest”, dlatego jego odejście było szczególnie mocno odczuwalne dla widzów, którzy przez lata przyzwyczaili się do jego obecności.
Morozowski należał do pokolenia dziennikarzy, których zawodowa biografia zaczęła się jeszcze przed erą całodobowych kanałów informacyjnych. Pracował m.in. w Radiu ZET i Telewizji Polskiej, a z TVN24 związał się w 2001 roku, stając się jednym z pierwszych reporterów politycznych stacji. Z czasem jego nazwisko zaczęło być kojarzone nie tylko z relacjonowaniem wydarzeń, lecz przede wszystkim ze sztuką prowadzenia rozmowy.
Największą popularność przyniósł mu program „Teraz my!”, który w latach 2005–2010 współprowadził z Tomaszem Sekielskim. Później przez lata był gospodarzem „Tak jest”. To właśnie w tym formacie najlepiej było widać jego dziennikarski styl: rozmowa była dla niego czymś więcej niż wymianą zdań. Liczyło się przygotowanie, pytanie i umiejętność dopytania wtedy, gdy rozmówca próbował ominąć niewygodny temat.
Ostatni okres jego życia zawodowego miał dodatkowo osobisty wymiar. W marcu 2026 roku Morozowski wrócił do pracy po ponad półrocznej przerwie. Sam informował wówczas widzów, że nieobecność była związana z leczeniem nowotworu. Zapowiadał, że będzie pojawiał się na antenie w ograniczonym wymiarze, zależnie od stanu zdrowia.
Po jego śmierci kondolencje płynęły zarówno ze środowiska dziennikarskiego, jak i od widzów. TVN24 przypomniało go jako współtwórcę stacji i jednego z pierwszych reporterów politycznych wolnej Polski. Wśród publicznych wspomnień pojawiły się także słowa Donalda Tuska, który określił Morozowskiego mianem dziennikarza „myślącego, krytycznego i na wskroś przyzwoitego”.
Dziś szczególnie wyraźnie widać, że wraz z jego odejściem znika pewien fragment historii polskiej telewizji. Morozowski przez dekady obserwował politykę z bliska, rozmawiał z jej najważniejszymi postaciami i był częścią codzienności kolejnych pokoleń widzów. 4 sierpnia 2026 roku ta wieloletnia obecność dobiegła końca.
Zobacz także: Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tak wyglądał wieniec od żony

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Piątkowe przedpołudnie na warszawskich Powązkach Wojskowych stało się okazją do pożegnania Andrzeja Morozowskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy związanych z telewizją informacyjną. W uroczystości uczestniczyli bliscy, przyjaciele, współpracownicy oraz przedstawiciele środowiska medialnego. Morozowski zmarł 4 sierpnia 2026 roku, mając 69 lat.
Ostatnie pożegnanie miało dwuczęściowy charakter. Pierwsza ceremonia odbyła się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach i była otwarta dla wszystkich, którzy chcieli osobiście oddać hołd dziennikarzowi. Wśród przybyłych znaleźli się przedstawiciele telewizji, dziennikarze, politycy oraz osoby, które przez lata spotykały Morozowskiego zarówno przed kamerami, jak i poza nimi.
W tym gronie nie zabrakło osób związanych z TVN24. To właśnie z tą stacją Morozowski był związany od 2001 roku i przez ponad dwie dekady współtworzył jej publicystyczny charakter. Dla wielu widzów pozostawał przede wszystkim gospodarzem programu „Tak jest”, ale jego zawodowa droga obejmowała także wcześniejszą pracę w radiu oraz telewizji i prowadzenie programu „Teraz my!” wspólnie z Tomaszem Sekielskim.
Wspomnienia o Morozowskim nie ograniczały się jednak do jego dorobku zawodowego. W dniu jego śmierci TVN24 symbolicznie pożegnało dziennikarza na antenie programu „Tak jest”. W studiu pojawiło się wówczas jego puste krzesło oraz fotografia. Ten prosty gest dobrze oddawał zmianę, jaka nastąpiła w redakcji po jego odejściu.
Po zakończeniu części publicznej uroczystości urna została przewieziona na cmentarz w Pyrach przy ulicy Farbiarskiej 30. Tam odbyła się druga, bardziej kameralna część ceremonii, z udziałem najbliższych. Rodzina wcześniej zdecydowała, że ten etap pożegnania pozostanie poza zainteresowaniem mediów.
Pogrzeb Morozowskiego stał się więc nie tylko momentem pożegnania człowieka, ale także spotkaniem środowiska, którego był częścią przez znaczną część swojej kariery. Wśród obecnych można było zobaczyć osoby, z którymi przez lata tworzył polską telewizję informacyjną. Tym razem nie było jednak pytań, kamer ani politycznych sporów. Była przede wszystkim cisza i pamięć o dziennikarzu, który przez lata sam oddawał głos innym.
Zobacz także: Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tłumy żegnają dziennikarza
Szwagier Andrzeja Morozowskiego odczytał LIST OD JEGO ŻONY
Podczas piątkowych uroczystości pogrzebowych Andrzeja Morozowskiego nie zabrakło wspomnień, które pozwoliły spojrzeć na znanego dziennikarza nie tylko przez pryzmat jego wieloletniej pracy w telewizji. Jednym z najbardziej osobistych momentów ceremonii było odczytanie listu przygotowanego przez jego żonę, Agatę Nowakowską. Ponieważ sama nie zdecydowała się wygłosić przemówienia, jej słowa przekazał zgromadzonym brat, który był jednocześnie szwagrem zmarłego.
Ostatnie pożegnanie dziennikarza na warszawskich Powązkach Wojskowych zgromadziło rodzinę, przyjaciół oraz osoby związane z jego zawodową drogą. Wśród uczestników znaleźli się także wieloletni współpracownicy Morozowskiego z TVN24. W tak licznym gronie szczególnie mocno wybrzmiała jednak prywatna perspektywa żony, która w swoim liście przypomniała, jakim człowiekiem był Morozowski poza telewizyjnym studiem.
Wspomnienie Agaty Nowakowskiej nie koncentrowało się wyłącznie na jego pracy. Ważne miejsce zajęła rodzina, a szczególnie relacja dziennikarza z synem. Z jej słów wyłonił się obraz człowieka, dla którego ojcostwo miało wyjątkowe znaczenie.
Był cudownym, bezwarunkowym, kochającym ojcem. Ojcostwo uważał za jedno z najważniejszych doświadczeń w swoim życiu. Był wielkim optymistą. Nie rozpamiętywał gorszych chwil. Był wyrozumiały wobec ludzi
W tej części przemowy Morozowski został pokazany przede wszystkim jako mąż, ojciec i bliski człowiek. To perspektywa, której widzowie nie mogli poznać z telewizyjnego ekranu, a która podczas ceremonii nabrała szczególnego znaczenia.
Najbardziej osobisty fragment listu dotyczył jednak ostatniego okresu życia dziennikarza. Nowakowska wspomniała o jego chorobie i świadomości, że ich wspólna przyszłość może zostać niespodziewanie skrócona. W jej relacji pojawiła się także troska Morozowskiego o to, jak żona poradzi sobie po jego odejściu.
O swojej chorobie powiedział tyle, że wygląda na to, że nie będę długo żył. Martwił się, jak dam sobie radę. Na koniec chciałabym bardzo podziękować naszym przyjaciołom i znajomym. (...) Jędruś, żegnaj kochanie. Mój najdroższy człowieku, przyjacielu, mężu. Bez ciebie już nic nie będzie takie samo
Słowa te stały się jednym z najbardziej przejmujących momentów uroczystości. Pożegnanie zawodowca, którego przez lata znała cała Polska, zamieniło się na chwilę w bardzo osobiste pożegnanie męża przez kobietę, z którą dzielił codzienne życie.
