Borys Szyc żegna Jana Frycza. Pokazał wzruszające nagranie
Borys Szyc pożegnał Jana Frycza, który zmarł w wieku 72 lat. Aktor opublikował w mediach społecznościowych nagranie oraz osobisty wpis poświęcony zmarłemu koledze. Wspomniał o prywatnych sytuacjach, które szczególnie zapadły mu w pamięć.
Śmierć Jana Frycza wywołała wiele reakcji w środowisku aktorskim. Kolejne osoby, które znały go zawodowo i prywatnie, publikują wspomnienia w mediach społecznościowych. Borys Szyc również zdecydował się zabrać głos. Do swojego wpisu dołączył nagranie związane ze zmarłym aktorem. Jego słowa pokazują, że łączyła ich nie tylko relacja zawodowa.
Jan Frycz nie żyje. Tak wyglądała jego kariera
Jan Frycz pozostawił po sobie dorobek obejmujący teatr, kino i telewizję. Urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. Po ukończeniu szkoły teatralnej rozpoczął pracę na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego. Później występował także w Warszawie, między innymi w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim. Przez lata był również związany ze Starym Teatrem w Krakowie.
Na ekranie pojawiał się od lat 70. Widzowie pamiętają go między innymi z filmów „Nigdy w życiu!”, „Pręgi”, „Różyczka” czy „Egoiści”. Dużą popularność przyniosły mu również role serialowe. W ostatnich latach młodsza publiczność znała go między innymi ze „Ślepnąc od świateł”.
Frycz nie ograniczał się do jednego rodzaju ról. Grał postacie dramatyczne, charakterystyczne i komediowe. Pracował z wieloma polskimi reżyserami i aktorami. Jego dorobek obejmuje dziesiątki produkcji filmowych i telewizyjnych, a teatr pozostał ważną częścią jego kariery.
W ostatnim okresie życia nadal pozostawał aktywny zawodowo. Jeszcze w tygodniu poprzedzającym śmierć rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala.
Informacja o jego śmierci pojawiła się 17 sierpnia. Teatr Narodowy poinformował, że aktor odszedł w wieku 72 lat.
Sprawdź także: Syn Jana Frycza pożegnał ojca. Jego słowa wzruszają

Borys Szyc pożegnał Jana Frycza. „Po prostu go kochałem”
Jednym z aktorów, którzy zabrali głos, był Borys Szyc. Zamieścił w internecie nagranie oraz długi wpis poświęcony Janowi Fryczowi. Nie skupił się jednak na jego filmografii ani najważniejszych zawodowych osiągnięciach. Opisał przede wszystkim własne wspomnienia. Szyc zaczął bardzo bezpośrednio:
Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze szukając głębszego sensu we wszystkim.
Szyc opisał Frycza zarówno jako kolegę, jak i aktora. Z jednej strony podkreślił jego humor, z drugiej — bardzo poważne podejście do pracy. Według Szyca Frycz potrafił długo analizować rolę i szukać w niej kolejnych znaczeń. Aktor zwrócił też uwagę na sposób, w jaki Frycz się śmiał:
Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka… mam tyle wspólnych wspomnień, szalonych, pięknych , niektórych kompletnie abstrakcyjnych.
Szyc nie ukrywał, że ich znajomość była dla niego ważna. Wspomniał o sytuacjach, które dziś wracają do niego po śmierci aktora.
Sprawdź także: Olga Frycz żegna ojca. Pokazała zdjęcie z Janem Fryczem
Borys Szyc wspomina wspólną historię. „Prawie nago w środku nocy”
Wśród wielu wspomnień Borys Szyc zdecydował się opowiedzieć o jednej szczególnej sytuacji. Historia jest nietypowa i pokazuje, że relacja obu aktorów nie ograniczała się do pracy. Szyc wspomniał:
Jak wtedy kiedy latalismy modelem helikoptera po korytarzach hotelu, stojąc prawie nago w środku nocy i pękając ze śmiechu.
W jego wpisie nie ma dokładnego opisu wszystkich lat znajomości z Fryczem. Wiadomo natomiast, że aktorzy wielokrotnie spotykali się zawodowo. Obaj należeli do grona aktorów obecnych w polskim kinie, telewizji i teatrze. Jan Frycz przez lata budował pozycję jednego z najbardziej cenionych polskich aktorów. Borys Szyc należy do młodszego pokolenia, ale ich drogi zawodowe przecinały się przy kolejnych projektach. Szyc w swoim wpisie nie wylicza jednak wspólnych filmów czy seriali. Nie robi też klasycznego podsumowania kariery Frycza. Skupia się na tym, jak zapamiętał go jako człowieka.
To widać także w kolejnym fragmencie:
Był dla mnie esencją aktorstwa, esencją Krakowa, esencją życia. Zawsze osobny a pragnący bliskości.
Na końcu pożegnania Szyc napisał krótko:
Ależ będę tęsknił Janek.
