Olga Frycz żegna ojca. Pokazała zdjęcie z Janem Fryczem
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Informację o śmierci aktora przekazał Teatr Narodowy w Warszawie, z którym artysta był związany przez lata. Frycz miał 72 lata i pozostawił po sobie dorobek obejmujący niemal pół wieku pracy na scenie, w filmie i telewizji. Występował zarówno w klasycznych dziełach teatralnych, jak i popularnych produkcjach, tworząc dziesiątki zapadających w pamięć ról.
Odejście aktora wywołało poruszenie w środowisku artystycznym i wśród publiczności. Prywatnie Frycz był ojcem pięciorga dzieci, a jedna z jego córek, Olga Frycz, również wybrała aktorstwo. Po śmierci ojca opublikowała w mediach społecznościowych wspólne zdjęcie i bardzo osobiste pożegnanie.
Jan Frycz nie żyje
Jan Frycz przez blisko 50 lat pozostawał aktywny zawodowo. Jego dorobek obejmował zarówno teatr, jak i kino oraz telewizję. Aktor był związany z Teatrem Narodowym w Warszawie w latach 1982–1983, a następnie ponownie od 2006 roku. To właśnie ta scena poinformowała o jego śmierci.
W komunikacie Teatru Narodowego napisano:
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
Frycz przez lata pojawiał się w produkcjach reprezentujących bardzo różne gatunki. W jego filmografii znalazły się między innymi „Pręgi”, “Nigdy w życiu”, ”Pożegnanie z Marią". Widzowie mogli oglądać go również w serialach, w tym w „Ślepnąc od świateł".
Artysta potrafił odnaleźć się zarówno w wymagającym repertuarze, jak i produkcjach kierowanych do szerokiej publiczności. Dzięki temu jego role znali zarówno miłośnicy teatru, jak i widzowie kina oraz seriali.
Zobacz także: Z tą chorobą mierzył się Jan Frycz. Mówił o “pułapce”

Imponująca kariera Jana Frycza
Jan Frycz przez blisko pół wieku pozostawał aktywny zawodowo, tworząc role na scenie, w filmie i telewizji. Na profesjonalnej scenie zadebiutował w 1978 r. w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego, a później występował m.in. w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim w Warszawie oraz Starym Teatrze w Krakowie. Od 2006 r. ponownie był związany z Teatrem Narodowym.
Szczególnie ważną częścią jego dorobku były role teatralne, m.in. w spektaklach Krystiana Lup. Do jego najważniejszych kreacji należały m.in. Iwan w „Braciach Karamazow”, Esch w „Lunatykach”, Poncjusz Piłat w „Mistrzu i Małgorzacie” oraz Król Lear. Za swoje role wielokrotnie otrzymywał nagrody, w tym wyróżnienia na festiwalach teatralnych oraz nagrody Teatru Telewizji.
Równie imponujący był jego dorobek filmowy. Za role w „Pornografii” i „Pręgach” otrzymał Polskie Nagrody Filmowe Orły, a jego filmografia obejmowała także dziesiątki produkcji telewizyjnych.
Jan Frycz pozostawił po sobie dziesiątki ról. Jego śmierć oznacza odejście jednego z aktorów, którzy przez wiele lat stanowili ważną część polskiego teatru, kina i telewizji.
Zobacz także: "Miała udar". Poruszona Doda wskoczyła w samochód i pojechała do Ani
Olga Frycz żegna ojca
Jan Frycz był trzykrotnie żonaty i miał sześcioro dzieci - jedno z pierwszą ukochaną i pięcioro z drugą żoną. Jedna z jego córek, Olga Frycz, poszła w ślady ojca i również została aktorką. Widzowie znają ją między innymi z serialu „M jak miłość”, a także z wielu innych produkcji telewizyjnych i filmowych.
Po śmierci ojca Olga opublikowała na Instagramie wspólne zdjęcie z zimowego spaceru. Na fotografii towarzyszyła jej córka Helenka, a obok nich znajdował się Jan Frycz. Do zdjęcia dołączyła niezwykle osobisty wpis.
Kochaliśmy Tatę bardzo i najważniejsze, że o tym wiedział. Dla moich dzieci był najkochańszym dziadkiem. Dziękuję wszystkim za dobre słowa, pamięć i wsparcie. Ostatnie lata były piękne. A tamten spacer z Helenką i Tatą bardzo miło wspominam – napisała Olga Frycz.
Jej słowa pokazują, że poza ogromnym dorobkiem zawodowym Frycz pozostawił po sobie przede wszystkim wspomnienia najbliższych. Dla rodziny był ojcem i dziadkiem, a wspólnie spędzone chwile pozostaną z nimi na zawsze. Jego odejście zamknęło blisko pięć dekad pracy artystycznej, ale role, które stworzył na scenie, w kinie i telewizji, pozostaną częścią polskiej kultury.