Anna Dymna wspomina Jana Frycza. "Ciężko chorował"
Jan Frycz wspominany jest nie tylko jako wspaniały aktor, ale też kochający ojciec i oddany przyjaciel. Anna Dymna, która znała go od czasów dzieciństwa, traktowała go niemalże jak brata. Przy okazji wypowiedzi dla "Faktu" przytoczyła treść ich ostatniej rozmowy.
Przez pół wieku stworzył niemal 200 ról na scenie, ekranie i w radiu. Mimo postępującej choroby nie rezygnował z pracy i pozostawał aktywny zawodowo. Jeszcze w ubiegłym tygodniu rozpoczął próby do kolejnego spektaklu w Teatrze Narodowym. W listopadzie miał ponownie pojawić się w „Kwartecie”, a także wrócić do roli Tomasza w drugiej części „Nigdy w życiu!”.
Anna Dymna wspomina Jana Frycza. „Traktowałam go jak brata”
Jan Frycz przez blisko pół wieku kariery stworzył niemal 200 ról teatralnych, filmowych, telewizyjnych i radiowych. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia pozostawał aktywny zawodowo. Jeszcze w ubiegłym tygodniu rozpoczął próby do kolejnego spektaklu w Teatrze Narodowym. W listopadzie miał ponownie pojawić się w dobrze znanym publiczności „Kwartecie”, a w planach był również jego powrót do roli Tomasza w drugiej części komedii romantycznej „Nigdy w życiu!”.
Z Janem Fryczem przez lata związana była także Anna Dymna. Ich znajomość zaczęła się bardzo wcześnie, jeszcze w czasach szkolnych. Poznali się w krakowskim teatrzyku działającym przy Poczcie Głównej, kiedy oboje byli uczniami szkoły podstawowej. Z czasem dziecięca znajomość przerodziła się w wieloletnią przyjaźń, która trwała również wtedy, gdy każde z nich rozwijało własną karierę.
Zobacz także: Z tą chorobą mierzył się Jan Frycz. Mówił o "pułapce"

Anna Dymna wspomina Jana Frycza. Ich znajomość zaczęła się w dzieciństwie
W rozmowie z „Faktem” Anna Dymna opowiedziała o swojej relacji z Janem Fryczem. Aktorka podkreśliła, że nie była to wyłącznie znajomość związana ze środowiskiem artystycznym. Traktowała Frycza jak brata, a ich kontakt utrzymywał się przez kolejne dekady. Wspólnie przeszli drogę od pierwszych doświadczeń teatralnych aż po dorosłe życie i zawodową pracę na scenie oraz przed kamerą.
Ja nie mogę nic powiedzieć, bo jak umiera taki brat, to... To jest straszliwie okrutny upływ czasu. Odchodzą ludzie, którzy są świadkami mojego dzieciństwa, z którymi przeżywaliśmy różne wspaniałe rzeczy. Zawsze z takim człowiekiem odchodzi też kawałek mnie. - opowiedziała w wywiadzie dla "Faktu".
Dymna przyznała, że wiadomość o śmierci przyjaciela jest dla niej szczególnie trudna. Miała świadomość, że jego stan zdrowia się pogarszał, jednak nadal pozostawali w kontakcie. Wspominała również ich ostatnie rozmowy.
Miesiąc temu spotkałam jego córkę Gabrysię. Mówiła, że Janek jest bardzo chory. Wiedziałam, że jest chory - kontynuowała.
Zobacz także: Jan Frycz miał sześcioro dzieci. Czym się zajmują?
Jan Frycz mimo choroby planował kolejne role i spektakle
Aktywność zawodowa Jana Frycza trwała do końca jego życia. W ubiegłym tygodniu rozpoczął próby w Teatrze Narodowym. W listopadzie miał wrócić do „Kwartetu”, spektaklu dobrze znanego widzom. Na kolejnym etapie czekała natomiast praca przy drugiej części „Nigdy w życiu!”, gdzie ponownie miał wcielić się w Tomasza.
Niedawno rozmawialiśmy jeszcze o roli w teatrze. Radził się, czy ją przyjąć, czy nie. Wyglądał, jakby miał żyć jeszcze sto lat. - dodała.
Dla Anny Dymnej szczególnie ważne pozostawały jednak nie same zawodowe plany, lecz wieloletnia relacja z aktorem. Wspominając Frycza, mówiła o osobie obecnej w jej życiu od dzieciństwa. Ich przyjaźń przetrwała kolejne etapy kariery i zmieniające się okoliczności.
Śmierć aktora była dla niej bolesnym doświadczeniem, tym bardziej że znała jego problemy zdrowotne i wiedziała, w jakim był stanie. Na koniec rozmowy Dymna odniosła się również do przemijania i odejścia wielu bliskich jej osób. Wspomniała wtedy o miejscu, w którym – jak powiedziała – „musi trwać jakieś niezwykłe przedstawienie”.
