Jabłczyńska szczerze o Szelągowskiej. Jest wstrząśnięta
Joanna Jabłczyńska ponownie zabrała głos w sprawie konfliktu z Dorotą Szelągowską, który wybuchł przy okazji obsady kontynuacji „Nigdy w życiu!”. Aktorka opowiedziała, jak odebrała publiczną wypowiedź prezenterki skierowaną pod jej adresem. Szelągowska później przeprosiła ją zarówno publicznie, jak i prywatnie. Jabłczyńska przyznała jednak, że cała sytuacja była dla niej trudnym doświadczeniem.
Spór rozpoczął się po informacji, że Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi, którą zagrała w filmie z 2004 roku. Aktorka przedstawiała własną wersję wcześniejszych rozmów z produkcją, a jej relacja spotkała się z odpowiedzią osób związanych z nowym filmem. Do dyskusji włączyła się również Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi. Jej nagranie wywołało liczne komentarze, po czym prezenterka zdecydowała się przeprosić aktorkę. Teraz Jabłczyńska opowiedziała szerzej o tym, co zapamiętała z tamtych dni.
Joanna Jabłczyńska nie zagra Tosi w kontynuacji „Nigdy w życiu!”
Powrót „Nigdy w życiu!” miał przywołać bohaterów, których widzowie poznali ponad dwie dekady temu. Danuta Stenka ponownie wcieli się w Judytę, ale jej dorosłą córkę Tosię zagra tym razem Agnieszka Żulewska. W filmie z 2004 roku w tę postać wcieliła się Joanna Jabłczyńska. Wiadomość o zmianie obsady szybko stała się początkiem publicznej dyskusji o kulisach produkcji.
Jabłczyńska mówiła otwarcie o swoim rozczarowaniu. Według jej relacji otrzymała scenariusz, spotkała się z reżyserem i rozmawiała o terminach zdjęć. Sądziła więc, że jej powrót do roli jest realną możliwością. Później dowiedziała się, że produkcja wybrała inną aktorkę. W swoich wypowiedziach skupiała się przede wszystkim na sposobie, w jaki przebiegały rozmowy i przekazano jej ostateczną decyzję.
Producentka Anna Wichłacz przedstawiła odmienną wersję. Poinformowała, że w czerwcu odbył się casting z udziałem sześciu aktorek, wśród których była Jabłczyńska. Według producentki po zakończeniu tego etapu aktorka otrzymała wiadomość, że rola przypadła innej osobie. Jabłczyńska utrzymywała natomiast, że czerwcowego spotkania nie przedstawiono jej jako castingu. Różnica między tymi relacjami stała się jednym z głównych tematów rozmów o filmie.
Do sprawy odniosła się też Katarzyna Grochola, autorka historii, na której oparto produkcję. Niedługo później głos zabrała jej córka Dorota Szelągowska. Wówczas spór o przebieg rozmów castingowych przybrał znacznie bardziej osobisty charakter.
Sprawdź także: Menadżerka Nataszy Urbańskiej przerwała milczenie. Ujawniła całą prawdę o chorobie gwiazdy

Dorota Szelągowska zabrała głos, a później przeprosiła aktorkę
Dorota Szelągowska opublikowała nagranie, w którym stanęła w obronie osób związanych z produkcją. Kwestionowała sposób, w jaki Joanna Jabłczyńska opowiadała o utracie roli. Wypowiedziała też słowa odnoszące się bezpośrednio do aktorki: nazwała ją „złym człowiekiem”. To właśnie ta ocena wywołała szczególnie mocne reakcje. Dyskusja wyszła poza pytanie o to, jak przebiegał wybór nowej Tosi.
Kilka dni później Szelągowska usunęła wcześniejsze nagranie i przeprosiła Jabłczyńską. Przyznała, że przekroczyła granicę, obrażając aktorkę. Powiedziała również, że poczucie krzywdy nie usprawiedliwia jej słów. W odpowiedzi udzielonej „Pudelkowi” Jabłczyńska doceniła ten gest:
Wiem, jak trudno powiedzieć „przepraszam”, szczególnie publicznie, więc bardzo szanuję ten krok.
Aktorka nie wróciła wówczas do szczegółów sporu o film. Skupiła się na decyzji Szelągowskiej, która przed wszystkimi przyznała się do błędu.
Na publicznych przeprosinach ich kontakt się nie skończył. Jabłczyńska ujawniła później, że otrzymała także prywatną wiadomość od Szelągowskiej i obie wymieniły kilka SMS-ów. Aktorka nie przytaczała ich treści. Opowiedziała natomiast o własnej reakcji na pierwsze nagranie i o tym, dlaczego skierowane do niej słowa pozostały dla niej ważne mimo późniejszych przeprosin.
Sprawdź także: Chodakowska ogłosiła rozwód i zniknęła. Teraz wydała pilne oświadczenie
Joanna Jabłczyńska o hejcie wobec Doroty Szelągowskiej
Po publicznym sporze o obsadę „Nigdy w życiu!” krytyka w sieci skierowała się również przeciwko Dorocie Szelągowskiej. Dziennikarz „Świata Gwiazd” zapytał Joannę Jabłczyńską, co sądzi o hejcie, który wylał się na prezenterkę. Aktorka przyznała:
Jest to okropne, zdecydowanie. (…) Też mi jest przykro, chociaż ja na Dorotę ani słowa nie powiedziałam, no w ogóle, w jakimkolwiek temacie. I do tej pory wyrażałam się o niej w samych superlatywach. Nawet parę tygodni temu, gdzieś w rolce powiedziałam, że poznałyśmy się po latach i miałam wrażenie, że od razu złapałyśmy wspólny język i że to jest super dziewczyna. Więc bardzo mnie zdziwiło to, co się wydarzyło. Ale absolutnie nikt nie zasługuje na taki hejt. I jestem przeciwna temu. I mam nadzieję, że to się skończy.
Jabłczyńska przypomniała, że przed konfliktem miała o Szelągowskiej dobre zdanie. Jak mówiła, po ponownym spotkaniu po latach odniosła wrażenie, że szybko znalazły wspólny język. Właśnie dlatego nagranie, w którym prezenterka ostro zwróciła się do niej w sprawie filmu, było dla aktorki tak dużym zaskoczeniem. Jej odpowiedź pokazuje jednak, że rozczarowanie zachowaniem konkretnej osoby nie oznacza przyzwolenia na ataki pod jej adresem.
Wypowiedź aktorki dotyczyła przede wszystkim tego, co wydarzyło się już po nagłośnieniu sporu. Szelągowska spotkała się z krytyką za słowa skierowane do Jabłczyńskiej, a następnie publicznie ją przeprosiła. Aktorka wcześniej doceniła ten gest.
W jej najnowszej odpowiedzi wybrzmiewa prosta granica: publiczną wypowiedź można ocenić, lecz obrażanie osoby, która ją wygłosiła, jedynie przedłuża spór.