Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Nikt nie wiedział przez co przechodziła Monika Miler. "Szpital psychiatryczny uratował mi życie"
Agata Piszczek
Agata Piszczek 05.07.2026 14:29

Nikt nie wiedział przez co przechodziła Monika Miler. "Szpital psychiatryczny uratował mi życie"

Nikt nie wiedział przez co przechodziła Monika Miler. "Szpital psychiatryczny uratował mi życie"
fot. KAPIF

W szczerej rozmowie z „Super Expressem” Monika Miller opowiedziała o trudnych doświadczeniach z przeszłości, w tym o leczeniu psychiatrycznym, które – jak sama podkreśla – uratowało jej życie. W wywiadzie towarzyszył jej dziadek, były premier Polski Leszek Miller.

Kim jest Monika Miller i Leszek Miller? Rodzina, kariera i wspólne pasje

Monika Miller to artystka, influencerka i modelka znana z mediów społecznościowych, a także występów telewizyjnych. Jest wnuczką byłego premiera Polski Leszka Millera, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków początku XXI wieku. Jak podkreślają oboje, ich relacja wykracza daleko poza rodzinne obowiązki.

W rozmowie z „Super Expressem” Leszek Miller na pytanie co ich łączy odpowiedział wprost: 

Czułość, solidarność, miłość... wszystko to, co może łączyć dziadka z wnuczką.

Monika dodała także, że łączą ich wspólne zainteresowania – miłość do zwierząt, filmów science fiction oraz muzyki. Oboje przyznali, że lubią spędzać czas razem, m.in. oglądając filmy i słuchając muzyki takich artystów jak Amy Winehouse czy The Beatles.

Były premier wspominał też, że w rodzinie zawsze znajdował czas dla wnuczki, nawet w najbardziej intensywnych momentach kariery politycznej.

 Starałem się wykorzystywać każdą chwilę – mówił. 

Monika z kolei podkreślała, że wspólne wyjazdy, wizyty w zoo i rodzinne wakacje były dla niej bardzo ważne. W ich relacji widać wyraźną bliskość, opartą na codziennych gestach, a nie wielkich deklaracjach.

Nikt nie wiedział przez co przechodziła Monika Miler. "Szpital psychiatryczny uratował mi życie"
fot. KAPiF, Monika Miller

Trudne dzieciństwo i hejt w szkole. „Myślałam, że coś jest ze mną nie tak”

Monika Miller w rozmowie opisała bolesne doświadczenia z dzieciństwa, które na długo wpłynęły na jej psychikę. Jak mówiła, w szkole doświadczała przemocy rówieśniczej i wykluczenia, które wynikały z politycznej sytuacji jej rodziny. 

Myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, jakby ciążyła na mnie jakaś klątwa – wyznała.

Dopiero z czasem zrozumiała, że agresja wobec niej była skutkiem hejtu politycznego przenoszonego przez dorosłych na dzieci. Monika nie ukrywa, że czuła się bezsilna, a szkoła – jak podkreśla – często nie reagowała na to, co się działo. 

Nauczyciele widzieli i pozwalali na to. To był absurd – mówiła wprost.

W rozmowie padł także wątek rodziców i ich reakcji. Monika przyznała, że często słyszała, iż inni „jej zazdroszczą”, co nie zawsze pomagało jej w radzeniu sobie z emocjami. Z kolei Leszek Miller tłumaczył, że nie interweniował bezpośrednio w szkole, uznając, że sprawy powinny być rozwiązane przez rodziców i placówkę.

Szpital psychiatryczny, terapia i powrót do równowagi. „To uratowało mi życie”

Monika Miller w rozmowie bardzo otwarcie opowiedziała również o swoim zdrowiu psychicznym i leczeniu, które trwało latami i – jak podkreśla – było świadomym wyborem, a nie nagłą decyzją pod wpływem kryzysu. Jak przyznała, pierwszy raz do szpitala psychiatrycznego trafiła w wieku 21 lat i od początku traktowała to jako element leczenia, a nie coś, co działo się „ponad nią”.

Tak, zawsze świadomie tam trafiałam. Czułam obciążenie, nie miałam narzędzi, by sobie samej poradzić – powiedziała.

W jej wypowiedziach wyraźnie wybrzmiewa, że była to droga oparta na szukaniu profesjonalnej pomocy i stopniowym odzyskiwaniu stabilności. Monika podkreśla również, że pobyty w szpitalu psychiatrycznym były dla niej realnym wsparciem, a nie miejscem tabu:

 Szpitale psychiatryczne to nie są miejsca z dowcipów – one uratowały mi życie - wyznała. 

Artystka mówi także o długim procesie leczenia. Za sobą ma 16 lat terapii, a dziś pozostaje w stałym kontakcie z psychiatrą i – jak zaznacza – dzięki temu normalnie funkcjonuje. Zwraca uwagę, że zdrowie psychiczne wymaga konsekwencji i profesjonalnego wsparcia, a nie prostych rad. 

Wiem, jak ważna jest farmakologia. Nie wystarczy ‘wziąć się w garść’ – podkreśliła, przełamując stereotypy dotyczące leczenia psychiatrycznego.

Leszek Miller w tej samej rozmowie przyznał, że rodzina była świadoma jej trudności i starała się ją wspierać. Jak mówił, byli informowani o jej stanie i pomagali w kontaktach ze specjalistami. 

Miałem wrażenie, że dźwiga potworny ciężar – wspominał, podkreślając, że starali się zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa i obecności bliskich osób.

Dziś Monika mówi o swoim zdrowiu spokojnie i bez wstydu, traktując swoją historię jako przykład tego, że szukanie pomocy może być początkiem powrotu do normalnego życia, a nie jego końcem.

Nikt nie wiedział przez co przechodziła Monika Miler. "Szpital psychiatryczny uratował mi życie"
fot. KAPIF, Aleksandra Miller, Monika Miller, Leszek Miller
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji