Maja Chwalińska rozbiła bank w Paryżu. 24-latka mówi wprost, ile z tej fortuny naprawdę trafi do jej kieszeni
Maja Chwalińska awansowała w poniedziałek 1 czerwca do ćwierćfinału prestiżowego turnieju Roland Garros. Zwycięstwo nad Francuzką Diane Parry zapewniło tenisistce nie tylko gigantyczny awans w rankingu WTA, ale i astronomiczną premię finansową. Kwota robi ogromne wrażenie na kibicach, jednak na koncie Polki wylądują znacznie mniejsze pieniądze. Wyjaśniamy brutalne realia podatkowe wielkiego sportu.
Maja Chwalińska zarobki i wielki awans w rankingu WTA
Maja Chwalińska w poniedziałkowe południe rozegrała mecz życia. Pokonanie francuskiej faworytki publiczności Diane Parry 6:3, 6:2 po fantastycznym widowisku oznaczało dla niej bezpośrednią przepustkę do wielkiego ćwierćfinału w Paryżu. To nie tylko sukces sportowy, ale i finansowy nokaut – jedna premia stanowi aż 1/8 dotychczasowych dochodów Polki z całych lat gry na korcie.
Za samo dotarcie do tego elitarnego etapu rozgrywek organizatorzy przewidzieli zawrotną premię w wysokości 470 tysięcy euro brutto. W przeliczeniu na naszą walutę daje to oszałamiającą kwotę blisko 2 milionów złotych (około 549 tysięcy dolarów). Poniedziałkowy triumf gwarantuje również, że Polka zaliczy gigantyczny skok w światowej klasyfikacji z 114. pozycji do pierwszej pięćdziesiątki. Prognozy wskazują, że wyląduje ostatecznie w okolicach 48. lub 50. miejsca. Taki ranking zapewni jej w niedalekiej przyszłości start w turniejach wielkoszlemowych bez konieczności męczącej gry w kwalifikacjach.
Maja Chwalińska po operacji: powrót do formy i relacja z trenerem
Kibice, którzy oglądają najnowsze obrazki z paryskich kortów, widzą nie tylko łzy wzruszenia, ale też niesamowitą ulgę i uśmiech na twarzy zawodniczki. Choć jej filigranowa sylwetka często myli potężnie zbudowane rywalki, to właśnie prawdziwa "tenisowa magia" i wyjątkowy spryt na korcie pozwalają Polce eliminować kolejne faworytki. Zdjęcia z jej triumfalnych gestów po ostatniej piłce obiegły już cały świat. Ten spektakularny sukces ma niezwykle mocny wymiar ludzki.
Smakuje on tym lepiej, że jeszcze niedawno tenisistka przechodziła istne piekło, z trudem wracając do pełnej sprawności po ciężkiej operacji. W tamtym najtrudniejszym okresie sportowego załamania kluczowa okazała się wyjątkowa więź z jej trenerem, Machovskym. Ta bliska relacja, przypominająca wręcz układ ojciec-córka, pomogła 24-latce podnieść się z kryzysu, a dziś oboje wspólnie świętują największy triumf w jej karierze.
Ile zarobiła Maja Chwalińska i jakie podatki musi zapłacić?
Miliony na koncie brzmią niesamowicie dumnie, ale niewiele osób zagląda do deklaracji podatkowych odnoszących sukcesy sportowców. Okazuje się, że francuski fiskus działa bezwzględnie i nie ma litości dla zagranicznych gwiazd. Podatek od nagród pieniężnych wywalczonych w tym kraju wynosi aż 45 procent. Do tego dochodzą kolejne, wcale niemałe obciążenia wynikające z polskich przepisów podatkowych, co drastycznie uszczupla ostateczny przelew lądujący na rachunku bankowym.
Sama zainteresowana doskonale zdaje sobie sprawę z tych bolesnych realiów finansowych. Jeszcze przed poniedziałkowym awansem, bezpośrednio po swoim zwycięstwie w trzeciej rundzie nad Marią Sakkari (30 maja), tenisistka otwarcie odniosła się do kwestii imponujących premii.
Trzeba brać pod uwagę to, że podatek we Francji jest ogromny. A później jeszcze płacimy podatek w Polsce. Więc fajnie to brzmi, ale tak naprawdę w rzeczywistości mamy połowę tej kwoty. Natomiast nie jestem zbyt dobra w tych sprawach i nie jestem w stanie oszacować, na jak długo to mi wystarczy- wyznała Maja Chwalińska po udanym starciu z Sakkari, sprowadzając na ziemię każdego, kto widzi w sporcie wyłącznie luksus.
Maja Chwalińska vs Anna Kalinska na Roland Garros
Choć podwójny system podatkowy pożera ogromną część nagrody, na kortach wciąż leżą absolutnie gigantyczne pieniądze do podniesienia. Oficjalny cennik turnieju singlowego przewiduje, że awans do półfinału to już gwarancja wypłaty rzędu 750 tysięcy euro. Finalistka z kolei zgarnie 1,4 miliona euro, a na triumfatorkę całej paryskiej imprezy czeka zawrotne 2,8 miliona euro.
Szansa na podbicie i tak już astronomicznej kwoty nadejdzie niezwykle szybko. Ćwierćfinałowe starcie z Rosjanką Anną Kalinską zostało oficjalnie zaplanowane na środę 3 czerwca. Pozostaje trzymać kciuki za kolejny wygrany mecz, niezależnie od tego, ile ostatecznie z tej bajońskiej sumy zabierze bezlitosny urząd skarbowy.
