Najbogatszy Polak ostrzega: zbliża się kryzys. Wini polityków
Michał Sołowow, uznawany za najbogatszego Polaka, to postać, której majątek i biznesowe imperium rozpalają wyobraźnię opinii publicznej. Twórca potęgi takich marek jak Cersanit czy Barlinek, kontrolujący aktywa warte astronomiczne 7 miliardów euro (blisko 30 miliardów złotych), rzadko decyduje się na tak szczere wyznania. W najnowszym wydaniu programu „Biznes Klasa” miliarder powiedział wiele. Ostrzega przed poważnym kryzysem.
Początki imperium: Od zbierania wiśni do biznesu z „ustawą Wilczka” w tle
Choć dziś Michał Sołowow dysponuje gigantycznym kapitałem, jego biznesowa droga zaczęła się niezwykle skromnie, a pierwsze zarobione pieniądze nie miały nic wspólnego z luksusem. Jako 12-latek mył szyby na stacji benzynowej CPN, a przełom finansowy przyszedł dopiero w trakcie studenckich wakacji w Niemczech. Tam, dzięki znajomości języka angielskiego, zamiast zbierać wiśnie, zajął się remontem floty samochodowej gospodarza, co pozwoliło mu odłożyć 12 tysięcy marek.
Prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazało się jednak wyczucie momentu transformacji ustrojowej w Polsce w 1988 roku. Miliarder z rozbrajającą szczerością wspomina, jak archaiczne państwowe firmy budowlane przegrywały z jego zapałem, gdy nowym klientom proponowały terminy za trzy lata:
A ja byłem tuż za rogiem i mówiłem: ja zacznę jutro. I zasadniczo to wystarczyło — wspomina w "Biznes Klasie".
Biznesmen zaznacza przy tym, że kluczem do sukcesu nigdy nie była ślepa chęć zysku, bo to zły motywator:
Nikt nie myśli poprzez pieniądze. Raczej myśli się poprzez produkty, które się produkuje, poprzez organizacje, które się tworzy, poprzez pasję, którą się w to wkłada codziennie — przekonuje.
Samotność maratończyka i błąd za 190 milionów złotych
Prowadzenie biznesu o tak gigantycznej skali niesie ze sobą potężne koszty emocjonalne i osobiste. W wywiadzie najbogatszy Polak zdobył się na głęboko poruszające wyznanie dotyczące samotności, jaka towarzyszy człowiekowi na samym szczycie biznesowej hierarchii. Porównał to do wycieńczającego biegu:
To jest taki syndrom maratończyka – wiesz, że biegniesz bardzo długo, bardzo daleko. Zasadniczo jesteś sam – sam na sam ze swoim bólem, sam na sam ze swoimi myślami i po prostu walczysz o kolejny krok, kolejny oddech. Nie masz komu tego opowiedzieć — wskazuje gość "Biznes Klasy".
Okazuje się również, że nawet tak doświadczony strateg popełnia błędy, które kosztują fortunę. Sołowow przyznał, że jego najgorsze i najdroższe potknięcia zawsze dotyczyły niewłaściwego lokowania zaufania w ludziach. Opowiedział o menedżerze, który przypominał mu przyjaciela z dzieciństwa, przez co biznesmen przez osiem lat ignorował negatywne sygnały:
Najgorsze dotyczą wybierania ludzi na wysokie stanowiska. Inteligentni menedżerowie, którzy przychodzą na rozmowy kwalifikacyjne, odpowiadają prawidłowo na wszystkie pytania, wiedzą, czego od nich oczekujesz (...) Myślę, że to nas kosztowało mniej więcej między 170 a 190 milionów. To grubo, grubo, grubo — przyznaje bez owijania w bawełnę.

Wizja kryzysu i paraliż u polityków
Wokół Michała Sołowowa głośno było w zeszłym roku w kontekście medialnych doniesień o planowanym przejęciu stacji TVN od amerykańskiego koncernu Warner Bros. Discovery. Miliarder ostatecznie wycofał się z transakcji i teraz oficjalnie potwierdza, że projekt uważa za definitywnie zamknięty. Zamiast budowania imperium medialnego, biznesmen woli skupić się na realnym zagrożeniu, przed którym ostrzega całą Polskę – zbliżającym się wielkimi krokami kryzysem energetycznym, w którym około 2032 roku może zabraknąć mocy równej zapotrzebowaniu Warszawy i Gdańska.
Miliarder stawia na rozwój małych reaktorów modułowych (SMR), jednak zapytany o to, dlaczego sprawy kluczowe dla kraju nie posuwają się naprzód w odpowiednim tempie, wskazał winnych palcem. Winą obarcza rządzących, a polskie ceny prądu dla firm nazywa jednymi z najwyższych na świecie:
Brak wiedzy u polityków. Brak wiedzy powoduje strach, strach powoduje paraliż. I masz receptę na to, dlaczego coś nie idzie (…) Energia u nas jest najdroższa nie w Europie, tylko na świecie. Energia dostarczana do przedsiębiorców. I są tylko dwa państwa, które z nami konkurują – Anglia i Włochy — podsumowuje dosadnie Michał Sołowow.
Co wy na to?
