Niesamowite, co zrobił Tymbark po zbiórce Łatwoganga. Wspaniały gest
Marka Tymbark niespodziewanie zmieniła plany wobec współpracy z Piotrem Łatwogangiem tuż po jego rekordowej zbiórce, a kulisy tej decyzji zaskoczyły internautów.
Współpraca Tymbarka z Łatwogangiem
To miała być jedna z największych kampanii wiosny 2026 roku – kolorowa, głośna i wszechobecna w sieci. Wszystko było dopięte na ostatni guzik: spoty, TikToki, działania na YouTubie i specjalna linia produktów sygnowana przez Łatwoganga. Tymczasem rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz. Gdy cała Polska żyła jego zbiórką na rzecz Fundacji Cancer Fighters, która przebiła niewyobrażalny próg ćwierć miliarda złotych. W związku z tym marka Tymbark zdecydowała się na zdecydowany krok.
Z dnia na dzień zniknęły zaplanowane publikacje, a gotowa machina marketingowa została zatrzymana. W sieci momentalnie zawrzało – jedni byli w szoku, inni nie kryli podziwu. Firma, która sama dorzuciła ponad 2,5 miliona złotych do zbiórki, uznała, że klasyczna promocja w takim momencie po prostu nie pasuje do skali wydarzenia i emocji społecznych.
W oficjalnym komunikacie padły słowa, które szybko obiegły internet:
“Kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy z Łatwogangiem prace nad nową kampanią Tymbarku, której start zaplanowany był na początek maja 2026 r. Skala miłości, dobra i empatii, jakich doświadczyliśmy wszyscy w Polsce dzięki Cancer Fighters, Piotrowi, a przede wszystkim podopiecznym fundacji, sprawia, że takie komercyjne działania byłyby w tym momencie kompletnie nie na miejscu”
Ten ruch pokazał, że czasem największym gestem marketingowym jest… brak marketingu. Zamiast banerów i haseł sprzedażowych postawiono na coś znacznie ważniejszego – wyczucie sytuacji i zwykły ludzki szacunek.

Napoje już gotowe, więc decyzja mogła być tylko jedna
Choć kampania została zatrzymana, pojawił się problem, którego nie dało się tak łatwo „wyłączyć”. Produkcja napojów ruszyła wcześniej i setki tysięcy butelek były już gotowe do dystrybucji. W grę wchodziły dwa scenariusze: wprowadzenie ich do sprzedaży albo… całkowite zniszczenie. Obie strony szybko uznały, że marnowanie produktu to najgorsze możliwe rozwiązanie.
Dlatego Łatwogang przerwał ciszę i opublikował specjalne nagranie, w którym wyjaśnił sytuację:
“Wiem, że obiecałem, że nie będę pokazał się medialnie w żaden sposób, żeby nie promować swojej osoby na pomocy, ale jest sytuacja, w której muszę pokazać się medialnie, chociaż tylko na to jedno nagranie. Pół roku temu, jeszcze przed tym wszystkim, co się wydarzyło, podjąłem współpracę z Tymbarkiem. I wynikiem tej współpracy jest mój produkt, który miał wyjść w maju. Zostaliśmy postawieni w tym momencie wraz z Tymbarkiem przed sytuacją, w której albo mieliśmy możliwość wylania tego picia po prostu i pozbycia się tego, ale uznaliśmy, że nie jest to dobry pomysł po prostu pozbywania się napoju.” (nagranie wideo influencera)
Finalne rozwiązanie? Takie, które trudno przebić. Cały zysk ze sprzedaży napojów trafi do Fundacji Cancer Fighters. Co więcej, sam influencer zrezygnował z wynagrodzenia:
“Ja również zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu. Też nie dostaję nic za to picie. Wszystkie powstałe aktywności reklamowe w postaci jakichś tiktoków, czy reklam na YouTubie czy cokolwiek, które tam były, wszystko po prostu razem uznaliśmy, że usuwamy, że tego nie będzie. Po prostu wszystko, co się dało, odpuściliśmy. Niestety, napoje zostały wyprodukowane i musiały pójść w obieg. Mogły być wylane, ale uznaliśmy to za zły pomysł”
Internet? Totalnie poruszony!
Fani zachwyceni, a przyszłość współpracy już zaplanowana
Reakcje w sieci nie pozostawiają złudzeń – zarówno Piotr Łatwogang, jak i Tymbark trafili w punkt. Internauci piszą o klasie, empatii i decyzji, która pokazuje, że biznes nie zawsze musi iść na skróty. W komentarzach pojawiają się nawet głosy, że taka postawa zasługuje na najwyższe odznaczenia państwowe.
Sam influencer nie ukrywa, że jest pod wrażeniem postawy swojego partnera biznesowego:
“Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że niewiele firm postąpiłoby w ten sposób i nie wykorzystało sytuacji dla własnej korzyści” (wypowiedź w nagraniu)
Co ciekawe, ta historia wcale nie kończy współpracy – wręcz przeciwnie. Zamiast szybkiej kampanii mamy plan długofalowy, który ma znacznie głębszy sens. Obie strony zapowiedziały nowy projekt, który pojawi się dokładnie za rok – w symboliczną rocznicę akcji.
“Z Piotrem i Fundacją ustaliliśmy, że kolejne "picie", obiecane na streamie, przygotujemy na rocznicę akcji — 26.04.2027 r.”
Ta data ma przypominać o tym, co wydarzyło się w 2026 roku – o solidarności, ogromnej mobilizacji i sile internetu, która potrafi zmieniać rzeczywistość. I choć emocje po zbiórce jeszcze długo nie opadną, jedno jest pewne: ta historia już przeszła do legendy polskiego internetu – i to w najlepszym możliwym stylu.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI