Lewandowski obiecał to na zbiórce Łatwoganga. Rozliczono go co to joty
Czy można połączyć absolutną ikonę światowego sportu, popularnych twórców internetowych i jedno z najbardziej kultowych dań polskiej ulicy? Brzmi to jak początek surrealistycznego żartu, ale współczesne media społecznościowe nie znają granic. Niedawna transmisja na żywo udowodniła, że nawet wielkie gwiazdy potrafią zaskoczyć skrajną normalnością, gdy w grę wchodzi wyjątkowy, narodowy przysmak.
Spotkanie Lewandowskiego z Bagim i Łatwogangiem
Wszystko zaczęło się od niewinnej propozycji podczas transmisji Łatwoganga. Bagi rzucił hasło, które błyskawicznie zamieniło się w czyn: ruszyli razem z Robertem Lewandowskim do kultowego Efesa, uważanego za jeden z najlepszych kebabów w kraju. Jeszcze przed lokalem rozgorzała kluczowa dyskusja: bułka czy lawasz? Zgodnie zwyciężył cienki placek. Przy sosach pojawiły się jednak pierwsze tarcia. Kapitan reprezentacji i Łatwogang wybrali wersję mieszaną, podczas gdy Bagi zamówił sos łagodny, co spotkało się z lekkim rozbawieniem pozostałych towarzyszy.
Jaki Robert Lewandowski jest prywatnie?
Lewandowski, zaznaczając, że kebaby jada wyłącznie w ojczyźnie, poprosił o małą ilość sosu. Najbardziej komiczny moment nastąpił jednak przy kasie. Piłkarz zadeklarował, że ureguluje rachunek, lecz terminal bezlitośnie wyświetlił komunikat o braku środków na koncie. Ostatecznie portfel musiał wyciągnąć Łatwogang. Po pamiątkowym zdjęciu z zachwyconym kasjerem, panowie przeszli do konsumpcji. Ponieważ Robert jeszcze tego samego dnia planował powrót samolotem do rodziny, Bagi z troską podsumował: „Szkoda, jakby Cię w samolocie zapiekło po tym kebabie”.
Luźne rozmowy przy mukbangu
Jedząc na stojąco w lokalu, Bagi uświadomił utytułowanego napastnika, że taka forma nagrywania jedzenia to tak zwany mukbang. Rozmowa szybko zeszła na inne upodobania kulinarne. Zapytany o ulubioną pizzę, Lewandowski wskazał na pepperoni. Na samą wzmiankę o wersji hawajskiej niemal się zakrztusił. Przyznał się jednak do drobnego grzechu: czasem dodaje do pizzy ketchup, co zresztą zbladło przy wyznaniu Łatwoganga, który wybiera majonez.
Najlepszy polski piłkarz pokazał w tym materiale zupełnie nową, niezwykle sympatyczną twarz. Zdradził, że regularnie przegląda TikToka i doskonale orientuje się w najnowszych trendach młodego pokolenia. W niezwykle swobodnej atmosferze Łatwogang pożalił się na ból pośladków po niedawnej, charytatywnej wyprawie rowerowej, a Robert wyznał, że chętnie sprawdziłby się kiedyś w ekstremalnych zawodach Ironman, choć największe obawy budzi w nim konkurencja pływacka. Na sam koniec Bagi próbował jeszcze wyciągnąć z napastnika transferowe sekrety i dowiedzieć się, w jakim klubie zagra w nadchodzącym sezonie. Lewandowski skwitował to jednak krótkim, szczerym wyznaniem, że sam nie wie, dokąd rzuci go los.