Polski piłkarz urządził rajd po Warszawie na oczach policji. Nie będą mieli dla niego litości, surowa kara
Arkadiusz Milik znalazł się w centrum uwagi po tym, jak „Fakt” opublikował nagranie z jego przejazdu przez centrum Warszawy. Znany piłkarz miał w krótkim czasie dopuścić się kilku poważnych wykroczeń drogowych. Na nagraniu widać między innymi wyprzedzanie w rejonie przejścia dla pieszych oraz przekroczenie podwójnej linii ciągłej. Chwilę później kierowca Mercedesa miał również przejechać na czerwonym świetle.
Co szczególnie zwróciło uwagę, część zdarzeń miała miejsce w bezpośredniej obecności policyjnego radiowozu. Funkcjonariusze zatrzymali samochód, jednak pierwsza interwencja zakończyła się jedynie pouczeniem. Po publikacji materiału policja ponownie przyjrzała się sprawie. Teraz wiadomo już, że może ona znaleźć finał w sądzie.
Arkadiusz Milik wyprzedzał na pasach i przekroczył podwójną ciągłą
Do zdarzenia doszło 25 września około południa w centrum Warszawy. Jak wynika z materiału opublikowanego przez „Fakt”, Arkadiusz Milik prowadził Mercedesa klasy G, którym poruszał się w rejonie placu Powstańców Warszawy. W pewnym momencie, stojąc w korku, ominął znajdujące się przed nim samochody, przekraczając przy tym podwójną linię ciągłą i wyprzedzając w rejonie przejścia dla pieszych. Za autem jechał oznakowany radiowóz.
Policjanci zareagowali i ruszyli za kierowcą. Interwencja była jednak bardzo krótka. Początkowo funkcjonariusze nie wystawili mandatu ani nie naliczyli punktów karnych. Zastosowano wobec kierowcy jednak art. 41 Kodeksu wykroczeń, czyli zwrócono mu uwagę na niewłaściwe zachowanie. Jak tłumaczył rzecznik stołecznej policji Jakub Pacyniak, funkcjonariusze nie zawsze muszą kończyć interwencję mandatem.
Zobacz także: Żył w norze, nie lubił się myć. Tak mieszkał legendarny gwiazdor polskiej telewizji

Chwilę później miało dojść do kolejnego wykroczenia
Na tym jednak przejazd się nie zakończył. Według materiału „Faktu” kilka skrzyżowań dalej Mercedes prowadzony przez Milika przejechał na czerwonym świetle. W efekcie w krótkim czasie doszło do kilku naruszeń przepisów. Sprawa wzbudziła szczególne zainteresowanie dlatego, że wcześniejsze zachowanie kierowcy zostało zauważone przez policjantów, którzy zdecydowali się jedynie na pouczenie.
Gdyby za poszczególne wykroczenia zostały nałożone przewidziane prawem sankcje, konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze. Za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych grozi 1500 zł mandatu oraz 15 punktów karnych. Przekroczenie podwójnej linii ciągłej może oznaczać kolejne 200 zł i 5 punktów, natomiast za przejazd na czerwonym świetle przewidziano 500 zł mandatu oraz 15 punktów karnych. Łącznie byłoby to 35 punktów karnych.
Zobacz także: Izabela Janachowska urodziła. Pokazała wzruszające wideo. Znamy płeć dziecka
Policja zmieniła decyzję. Sprawa może trafić do sądu
Po publikacji przez “Fakt” nagrania sprawie ponownie przyjrzał się Komendant Rejonowy Policji Warszawa I. 30 września rzecznik prasowy Jakub Pacyniak przekazał, że po analizie zgromadzonej dokumentacji podjęto decyzję o przeprowadzeniu dalszych czynności dotyczących wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w ruchu drogowym.
Zgromadzony materiał będzie podstawą do skierowania do właściwego sądu wniosku o ukaranie kierowcy. Policja zaznaczyła również, że wcześniejsze zwrócenie uwagi nie zamknęło możliwości dalszego procedowania sprawy. Oznacza to, że pierwsza interwencja nie będzie jej ostatecznym zakończeniem - cytuje “Fakt”.
W zależności od ustaleń sądu konsekwencje dla kierowcy mogą być poważniejsze niż pierwotne pouczenie. W przypadku odpowiedniej liczby punktów karnych w grę może wchodzić również utrata prawa jazdy. Na razie nie ma jednak prawomocnego rozstrzygnięcia w sprawie, a ostateczne konsekwencje będzie można określić dopiero po zakończeniu postępowania.
Nagranie ukazujące jazdę Milika po warszawskich drogach, zobaczycie poniżej: