Rusin się wściekła. Nie mogła tego przemilczeć. Wszystko po skandalu na obchodach
Kinga Rusin zabrała głos po tegorocznych obchodach Powstania Warszawskiego. Dziennikarka opublikowała emocjonalny wpis, w którym jasno pokazała, że pewne wydarzenia związane z rocznicą wywołały u niej ogromne oburzenie.
Była gwiazda TVN, która obecnie przebywa poza Polską, nie pozostała obojętna wobec tego, co działo się wokół tegorocznych uroczystości. Kinga Rusin podzieliła się z obserwatorami bardzo osobistymi przemyśleniami i nie ukrywała, że temat jest dla niej wyjątkowo ważny. Dziennikarka od lat podkreśla swoje związki z Warszawą oraz rodzinne historie związane z Powstaniem Warszawskim. Tym razem postanowiła zabrać głos, a jej słowa szybko odbiły się szerokim echem.
Kinga Rusin ostro o obchodach Powstania Warszawskiego. Tego nie mogła przemilczeć
Kinga Rusin postanowiła skomentować atmosferę wokół tegorocznych obchodów Powstania Warszawskiego. Dla dziennikarki rocznica wybuchu powstania od zawsze ma szczególne znaczenie, ponieważ jej rodzinne losy są mocno związane z wydarzeniami z 1944 roku.
Rusin odniosła się do kontrowersji, które pojawiły się wokół części wydarzeń organizowanych z okazji rocznicy, szczególnie do Marszu Powstania Warszawskiego organizowanego przez Roberta Bąkiewicza i związane z nim środowiska.
Wydarzenie wzbudziło emocje ze względu na obecność haseł dotyczących m.in. reparacji wojennych od Niemiec, relacji polsko-niemieckich oraz kwestii migracji. Krytycy zarzucali organizatorom, że rocznica Powstania Warszawskiego została wykorzystana do prezentowania współczesnych poglądów politycznych. Zwolennicy marszu podkreślali natomiast, że chcą w ten sposób oddać hołd bohaterom 1944 roku.
W swoim wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych nie skupiła się jednak wyłącznie na wspomnieniach. Rusin zwróciła uwagę na problem, który jej zdaniem od lat budzi wiele emocji — sposób wykorzystywania symboli związanych z powstaniem.
Dziennikarka przyznała, że jako warszawianka i wnuczka uczestnika powstania bardzo przeżywa wszystko, co dzieje się wokół tej rocznicy. Jej zdaniem pamięć o bohaterach powinna być traktowana z ogromnym szacunkiem, a symbole związane z historią nie powinny stawać się elementem bieżących sporów.
Największe emocje wywołał fragment jej wpisu, w którym bezpośrednio odniosła się do osób i środowisk, które — według niej — próbują przypisać sobie prawo do reprezentowania pamięci o powstańcach.
Dlaczego o Powstaniu Warszawskim najgłośniej wydzierają się ci, którzy z jego dziedzictwem nie mają absolutnie nic wspólnego? Kto im dał do tego prawo!? Powstańcy walczyli z niemieckimi faszystami, którzy swoją filozofię śmierci zbudowali na nienawiści i nietolerancji. A teraz ci, którzy nienawidzą i nie tolerują podpinają się pod prawdziwych bohaterów. Co za obrzydliwe zawłaszczanie wielkiego i tragicznego w swoim wymiarze wolnościowego zrywu! - napisała w relacji na Instagramie.
Słowa Kingi Rusin były bardzo mocne i pokazały, że temat Powstania Warszawskiego nie jest dla niej jedynie historycznym wydarzeniem, ale częścią rodzinnej pamięci. Dziennikarka nie ukrywała, że trudno jej patrzeć na sytuacje, które odbiera jako brak szacunku wobec uczestników zrywu.
Jej wpis pojawił się po wydarzeniach związanych między innymi z Marszem Powstania Warszawskiego organizowanym przez Roberta Bąkiewicza i środowiska skupione wokół Ruchu Obrony Granic. Rusin odniosła się do tych działań krytycznie, wskazując, że jej zdaniem nie oddają one wartości, za które walczyli powstańcy.

Rusin zwróciła się do dziadka. Jej słowa były pełne emocji
Wpis Kingi Rusin szybko nabrał bardzo osobistego charakteru. Dziennikarka nie ograniczyła się do komentarza dotyczącego obecnych wydarzeń, ale wspomniała także swojego dziadka — Stefana Czyżewskiego, który walczył w Powstaniu Warszawskim.
To właśnie rodzinna historia sprawiła, że tegoroczne obchody miały dla niej wyjątkowo emocjonalny wymiar. Rusin opowiedziała o człowieku, którego losy na zawsze połączyły się z historią Warszawy i dramatycznymi wydarzeniami 1944 roku.
Według relacji dziennikarki jej dziadek zginął ósmego dnia powstania. Porucznik Stefan Czyżewski miał poświęcić własne życie, aby ochronić młodszego, 18-letniego żołnierza podczas niemieckiego ataku. Za swoją postawę został pośmiertnie odznaczony Powstańczym Krzyżem Zasługi.
Rusin podkreśliła, że dla jej rodziny pamięć o dziadku jest czymś niezwykle cennym. W swoim wpisie skierowała do niego bardzo osobiste słowa, przepraszając za to, co — w jej ocenie — dzieje się obecnie z pamięcią o powstańcach.
Przepraszam Cię za to Dziadku. Nie za Polskę Bąkiewiczów oddałeś życie w Powstaniu Warszawskim osierocając trójkę dzieci i skazując swoją żonę, a moją babcię na ból, którego nigdy nie uleczyła. A teraz na m.in. Twojej śmierci wożą się ludzie nieuprawnieni, chorzy z nienawiści, dalecy od Twoich ideałów i poglądów.
Dziennikarka zaznaczyła, że prawdziwe pamiątki po powstańcach mają dla niej wyjątkową wartość i nie powinny być traktowane jak zwykłe elementy zewnętrznego wizerunku.
W kolejnym fragmencie wpisu odniosła się do powstańczej opaski, którą jej rodzina przechowuje w domu.
Cieszę się, że nie ma mnie w tych dniach w Polsce, bo widok powstańczych opasek jako gadżetów i zawłaszczonych symboli jest dla mnie bolesny. Prawdziwą powstańczą opaskę, opaskę mojego dziadka, mamy w domu i jest ona niemalże relikwią, a nie jakąś bezmyślną ozdobą na ramieniu.
Kinga Rusin zapowiedziała, że pamięć o dziadku uczci po swojemu i w spokojniejszym czasie.
Kinga Rusin odwiedzi grób dziadka. Chce oddać hołd powstańcom
Po emocjonalnym wpisie Kinga Rusin zapowiedziała, że we wrześniu odwiedzi miejsce spoczynku swojego dziadka. Dziennikarka chce w ten sposób oddać hołd nie tylko jemu, ale wszystkim uczestnikom Powstania Warszawskiego.
Rusin wskazała, że planuje udać się na Cmentarz Powstańców Warszawy na warszawskiej Woli. To właśnie tam chce w ciszy i skupieniu uczcić pamięć ludzi, którzy walczyli podczas jednego z najważniejszych i najbardziej tragicznych wydarzeń w historii stolicy.
Dla dziennikarki najważniejszy jest osobisty wymiar tej rocznicy. Nie ukrywała, że symbole powstańcze i rodzinne pamiątki mają dla niej ogromne znaczenie, a historia jej dziadka pozostaje jednym z najważniejszych elementów rodzinnej opowieści.
Rusin od lat angażuje się w sprawy społeczne i często komentuje tematy, które uważa za ważne. Tym razem zdecydowała się zabrać głos w sprawie, która dotyczy jej bezpośrednio — nie tylko jako osoby publicznej, ale przede wszystkim jako wnuczki powstańca.
Historia Stefana Czyżewskiego stała się dla niej symbolem tego, czym według niej powinna być pamięć o Powstaniu Warszawskim: szacunkiem, spokojem i wdzięcznością wobec tych, którzy oddali życie.
Jej przesłanie było jasne — chce, aby bohaterowie 1944 roku byli wspominani przede wszystkim przez pryzmat ich czynów, a nie współczesnych sporów.

