Syn Bachledy-Curuś ma nieuleczalnie chorego brata. "Mój największy horror"
Dorastanie w blasku hollywoodzkich jupiterów rzadko bywa prostą ścieżką, zwłaszcza gdy rodzinna codzienność kryje w sobie wyzwania, o jakich zwykli śmiertelnicy nie mają nawet pojęcia. Syn Bachledy-Curuś ma nieuleczalnie chorego brata. Choć kolorowe media najczęściej rozpisują się o jego eleganckich stylizacjach i obecności na oscarowych galach u boku sławnego taty, rzeczywistość nastolatka ma też znacznie poważniejsze, pełne głębokiej empatii oblicze.
Henry Tadeusz ma starszego brata
Obecnie 16-letni Henry Tadeusz, owoc głośnego związku Alicji Bachledy-Curuś i Colina Farrella, dorasta w środowisku, które wielu mogłoby uznać za absolutnie bajkowe. Jego rodzice, mimo dawnego rozstania, od lat utrzymują wzorowe, pełne szacunku relacje, dbając o to, by młody chłopak miał stabilne i szczęśliwe warunki do rozwoju.
Jednak bycie synem sławnej pary to tylko jedna z ról, jakie napisało dla niego życie. Henry jest przede wszystkim młodszym, przyrodnim bratem 22-letniego Jamesa – pierworodnego syna Colina z jego wcześniejszej relacji z modelką Kim Bordenave. Ta braterska więź z pewnością ukształtowała w nastolatku ogromną wrażliwość.
22-latek cierpi nie nieuleczalną chorobę
James od wczesnego dzieciństwa zmaga się z niezwykle rzadkim schorzeniem neurogenetycznym, jakim jest zespół Angelmana. Ta nieuleczalna choroba wiąże się z głęboką niepełnosprawnością intelektualną oraz poważnymi problemami z koordynacją ruchową.
Starszy brat Henry'ego nie mówi i potrzebuje całodobowej, specjalistycznej pomocy przy najprostszych, codziennych czynnościach, takich jak chociażby ubieranie się czy mycie. Dla młodego syna polskiej aktorki obecność dotkniętego chorobą brata w rodzinnym kręgu od najmłodszych lat była życiową lekcją tolerancji, empatii oraz miłości pozbawionej jakichkoľwiek warunków wstępnych.
"To bylby mój największy horror'
To właśnie troska o zabezpieczenie przyszłości Jamesa zdominowała w ostatnich latach rodzinne dyskusje, wywołując u bliskich zrozumiałe obawy. Colin Farrell wyznał otwarcie, że wizja nagłego odejścia rodziców to dla niego absolutny, życiowy scenariusz grozy:
„To byłby mój horror – mój największy lęk to, co by się stało, gdybym jutro dostał zawału lub Kim miała wypadek samochodowy i nagle by nas zabrakło?”.
Zamiast jednak ulegać paraliżującemu strachowi, rodzina Farrella przekuła te głębokie obawy w realne, systemowe działanie. Dzięki prężnie działającej fundacji, dorośli z niepełnosprawnościami intelektualnymi zyskują dziś szansę na większą samodzielność. Henry Tadeusz, dorastając u boku brata, uczy się, że prawdziwa siła nie tkwi w blasku fleszy, ale w odpowiedzialności za drugiego człowieka.