Wojciech Szczęsny ujawnił prawdę o biedzie w dzieciństwie. Nagle wspomniał o ojcu. "Kupował sobie sprzęty za 200 tysięcy"
Wojciech Szczęsny opowiedział o trudnych wspomnieniach z dzieciństwa i sytuacjach, które wpłynęły na jego późniejsze podejście do pieniędzy. Były reprezentant Polski przyznał, że jako dziecko doświadczył momentów, w których jego rodzina miała problemy finansowe. W rozmowie wspomniał także o ojcu Macieju Szczęsnym i różnicach w ich podejściu do wydatków.
Wojciech Szczęsny o biedzie w dzieciństwie. Jedno wydarzenie zapamiętał na całe życie
Wojciech Szczęsny rzadko opowiada publicznie o swoim dzieciństwie. Znacznie częściej mówi o piłce nożnej, życiu rodzinnym z Mariną Łuczenko-Szczęsną czy kulisach kariery. W ostatniej rozmowie na „Kanale Zero” zdecydował się jednak wrócić do wydarzeń sprzed wielu lat i opisać doświadczenia, które ukształtowały jego charakter oraz stosunek do pieniędzy.
Najbardziej zapadła mu w pamięć historia związana z zagubionymi kluczami do mieszkania. Z pozoru była to zwyczajna sytuacja, jednak dla jego rodziny okazała się ogromnym problemem finansowym. Piłkarz wspominał, że po zgubieniu kluczy jego mama musiała zmierzyć się z koniecznością wymiany zamka, na co zwyczajnie nie było pieniędzy. Jak opowiadał podczas rozmowy z Krzysztofem Stanowskim, przez dwa dni obserwował płaczącą matkę, która nie wiedziała, skąd wziąć środki na rozwiązanie problemu. Dla kilkuletniego chłopca było to doświadczenie, którego nie zapomniał do dziś.
Nigdy nie opowiadałem o tym, że zgubiłem te klucze i mama nie miała pieniędzy na wymienienie tego zamka. Mieszkaliśmy na Grochowie, więc jak ktoś znajdzie twój klucz, to wreszcie otworzy twoje drzwi. I odczuwałem wtedy biedę. Okazuje się, że to nie zawsze stan emocjonalny.
To właśnie ten moment sprawił, że po raz pierwszy świadomie zetknął się z problemami finansowymi dorosłych. W jego wspomnieniach bieda ma bardzo konkretny obraz – płaczącą mamę i świadomość, że zwykła awaria czy nieszczęśliwy przypadek mogą stać się źródłem ogromnego stresu.

Relacja Wojciecha Szczęsnego z ojcem. „Kupował sobie sprzęty za 200 tysięcy”
Największe emocje w wywiadzie wzbudził jednak fragment dotyczący jego ojca, byłego bramkarza Macieja Szczęsnego. Wojciech zestawił sytuację swojej mamy z wydatkami ojca, pokazując kontrast, który jako nastolatek bardzo trudno było mu zrozumieć. W rozmowie przypomniał, że w czasie, gdy jego mama martwiła się pieniędzmi na wymianę zamka, ojciec kupował bardzo drogi sprzęt muzyczny.
Moja mama musiała wymienić zamek i przez dwa dni płakała z tego powodu. Ja się strasznie źle z tym czułem. Tatuś kupował sobie wtedy sprzęty muzyczne za 200 tysięcy, ale to już inna sprawa.
To jednak nie jedyne wspomnienie związane z ojcem. Szczęsny opowiedział także o sytuacji, kiedy miał około 13 lat. Ojciec zabrał go wtedy na zakupy i kupił mu ubrania. Z jednej strony był zachwycony prezentami, z drugiej nie potrafił pogodzić tego z obrazem mamy, która wcześniej nie mogła pozwolić sobie na podstawowy wydatek związany z bezpieczeństwem mieszkania.
Tata wziął mnie na zakupy i kupił mi za kilkanaście tysięcy złotych ubrania i pomyślałem, że coś jest nie tak. Jedno z drugim mi się bardzo nie zgadzało. To we mnie wzbudziło taką złość, mimo że cieszyłem się z ubrań, i głód pieniądza. Że moja mama nigdy nie będzie płakać z powodu braku pieniędzy.
Piłkarz zaznaczył jednak, że nie opowiada tych historii po to, by rozliczać ojca czy przedstawiać go wyłącznie w negatywnym świetle. Wręcz przeciwnie – podkreślił, że jest mu wdzięczny:
To nie jest to, że nie jestem mojemu ojcu za nic wdzięczny i jeśli wyrosłem na porządnego faceta, to też dzięki niemu. Nie mówię, że on jest jakimś potworem.
Kariera Wojciecha Szczęsnego. Od warszawskiego Grochowa do największych klubów Europy
Historia Wojciecha Szczęsnego jest jedną z najbardziej wyrazistych dróg kariery w polskim futbolu ostatnich lat. Syn byłego reprezentanta Polski Macieja Szczęsnego od najmłodszych lat miał kontakt z piłką nożną, ale nazwisko ojca nie gwarantowało mu sukcesu. Na swoją pozycję musiał zapracować sam.
Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Agrykoli Warszawa, gdzie jako młody bramkarz zwrócił uwagę trenerów. Później trafił do akademii Legii Warszawa, a jego talent sprawił, że zainteresował się nim jeden z najbardziej znanych klubów świata. W wieku zaledwie 16 lat przeniósł się do Anglii, rozpoczynając treningi w Arsenalu. Początkowo był zmiennikiem, ale z czasem zaczął zdobywać zaufanie trenera Arsène’a Wengera i kibiców londyńskiego klubu.
W Arsenalu spędził kilka sezonów, rozgrywając ponad 180 spotkań. Zdobył z zespołem dwa Puchary Anglii oraz Tarczę Wspólnoty.
Przełomowym momentem w jego karierze okazało się wypożyczenie do włoskiej Romy w 2015 roku. W Serie A odbudował swoją pozycję i pokazał, że potrafi rywalizować na najwyższym poziomie także poza Anglią. Po dwóch sezonach w Rzymie wrócił do Londynu, ale szybko stało się jasne, że jego przyszłość będzie związana z innym klubem.
W 2017 roku Szczęsny został zawodnikiem Juventusu, jednego z najbardziej utytułowanych zespołów Europy. Początkowo był zmiennikiem legendarnego Gianluigiego Buffona, jednak po jego odejściu przejął rolę podstawowego bramkarza. To właśnie w Turynie osiągnął największe sukcesy klubowe. Zdobywał mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch i Superpuchar Włoch, a przez lata był jednym z najważniejszych zawodników drużyny.
Jego pozycja we włoskim klubie sprawiła również, że stał się jednym z filarów reprezentacji Polski.
W 2024 roku Szczęsny ogłosił zakończenie kariery piłkarskiej, jednak niedługo później wrócił do gry, podpisując kontrakt z FC Barceloną po kontuzji podstawowego bramkarza tego klubu. Ten ruch był jednym z najbardziej niespodziewanych wydarzeń na rynku transferowym. Polski bramkarz, który wcześniej mówił o zakończeniu zawodowej gry, ponownie znalazł się w centrum uwagi światowego futbolu.
