"Powiem Pani kto zabił Iwonę Wieczorek". Pierwszy raz publicznie wyznała. Wstrząs
Aldona Błaszczyk-Szostak, wdowa po dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, opowiedziała o tajemniczym telefonie dotyczącym Iwony Wieczorek. Nieznany mężczyzna przyjechał z Pomorza pod jej redakcję i oznajmił, że wie, kto zabił zaginioną 19-latkę. Kobieta po raz pierwszy publicznie ujawniła szczegóły tej rozmowy w wywiadzie dla Świata Gwiazd.
Janusz Szostak przez lata zajmował się sprawą Iwony Wieczorek i poświęcił jej dwie książki. Przed śmiercią zapewniał żonę, że wie, co stało się z zaginioną. Aldona Błaszczyk-Szostak długo chciała trzymać się z dala od śledztwa, które wcześniej zdominowało życie jej rodziny. Mimo to nadal kontaktują się z nią osoby przedstawiające własne informacje i wersje wydarzeń. Jedna z takich sytuacji miała wyjątkowo niepokojący przebieg.
Janusz Szostak przez lata badał zaginięcie Iwony Wieczorek
Zaginięcie Iwony Wieczorek od ponad 16 lat pozostaje jedną z najgłośniejszych niewyjaśnionych spraw kryminalnych w Polsce. 19-latka zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, kiedy wracała pieszo z Sopotu do domu w Gdańsku. Ostatnie znane nagranie z monitoringu zarejestrowało ją w Jelitkowie. Mimo wielokrotnych poszukiwań, przesłuchań i analiz do dziś nie ustalono, co wydarzyło się później.
Sprawą przez lata zajmował się dziennikarz śledczy Janusz Szostak. Założyciel Fundacji „Na Tropie” analizował dostępne materiały, rozmawiał z osobami związanymi z Iwoną i przedstawiał własne ustalenia. Efektem jego pracy były książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek?”, wydana w 2018 roku, oraz „Kto zabił Iwonę Wieczorek?”, która ukazała się trzy lata później. Już same tytuły pokazywały, że Szostak traktował zaginięcie nastolatki jak sprawę możliwego zabójstwa.
Ważnym momentem w jego pracy było spotkanie z matką zaginionej, Iwoną Kindą. Jak opowiedziała później Aldona Błaszczyk-Szostak w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd, doszło do niego w 2018 roku. Początkowo rozmowa miała przebiegać spokojnie. Sytuacja zmieniła się, gdy dziennikarz zapytał, czy kobieta przeczytała akta dotyczące zaginięcia córki.
Pani Iwona powiedziała, że nie. A Janusz mówi: „A dlaczego? Bo ja pani przywiozłem akta”. I on jej tam część tych akt przywiózł i pokazał jej jedną stronę. Pani czyta i ona się bardzo zdenerwowała.
Według jej słów matka Iwony została później zaproszona na premierę książki. Wydawnictwo miało zarezerwować dla niej hotel, jednak ostatecznie nie pojawiła się na wydarzeniu. Aldona Błaszczyk-Szostak przekazała, że powodem miała być choroba. Późniejsze medialne wypowiedzi Iwony Kindy wzbudziły jednak kolejne emocje. Matka zaginionej miała twierdzić, że nie wiedziała o przygotowywaniu publikacji.
To właśnie wtedy, według Aldony Błaszczyk-Szostak, miała rozpocząć się otwarta niechęć wobec pracy jej męża. Janusz Szostak kontynuował jednak własne śledztwo. Wracał do dokumentów, zestawiał ze sobą zeznania i próbował odtworzyć ostatnie godziny przed zaginięciem Iwony. Sprawa stopniowo zajmowała coraz większą część jego życia zawodowego.
Sprawdź także: Nowicki kupił dwa mieszkania w Albanii. Nie uwierzycie, ile czynszu płaci

Aldona Błaszczyk-Szostak o ostatnich słowach męża
Janusz Szostak zmarł 10 grudnia 2021 roku. W ostatnich miesiącach życia pozostawał pochłonięty sprawą Iwony Wieczorek. Jak wynika z relacji Aldony Błaszczyk-Szostak, dziennikarz był przekonany, że doszedł do odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Nie zdążył jednak przedstawić wszystkich swoich ustaleń.
Wdowa po raz pierwszy tak szczegółowo wróciła do tamtych chwil w wywiadzie dla Świata Gwiazd. Opowiedziała o rozmowie, która odbyła się krótko przed śmiercią jej męża. Janusz Szostak miał wówczas powtarzać:
Ja już wszystko wiem. Ja już wszystko wiem. Ja wiem, co się stało. Ja wiem, co się stało.
Były to słowa, których znaczenia Aldona Błaszczyk-Szostak nie zdołała już z nim dokładnie omówić. Stan dziennikarza gwałtownie się pogarszał. Wezwany ambulans miał mieć problem z odnalezieniem właściwego adresu. Pomoc dotarła zbyt późno.
Po śmierci męża Aldona Błaszczyk-Szostak chciała odsunąć się od sprawy, która przez lata zajmowała w ich życiu szczególne miejsce.
Ja po śmierci powiedziałam, przyrzekałam sobie, że ja nie będę się tą sprawą zajmowała, bo Iwona mi zabrała męża. (...) Coś w tym było, że miałam takie wrażenie, że nas jest troje, nie dwoje, że pomiędzy nami jest ta Iwona cały czas.
Aldona Błaszczyk-Szostak po śmierci męża stanęła przed trudną decyzją. Z jednej strony chciała zamknąć ten rozdział, z drugiej pozostały materiały, rozmowy oraz zdania wypowiedziane w ostatnich dniach jego życia.
Sprawdź także: Nowicki kupił dwa mieszkania w Albanii. Nie uwierzycie, ile czynszu płaci
Tajemniczy telefon w sprawie Iwony Wieczorek. „Chciałem pani powiedzieć, kto zabił Iwonę”
Sprawa Iwony Wieczorek nadal przyciąga osoby, które twierdzą, że posiadają informacje na temat losu zaginionej. Aldona Błaszczyk-Szostak przyznała w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd, że otrzymuje telefony, listy i wiadomości od ludzi przedstawiających własne wersje wydarzeń. Jeden z takich telefonów odebrała w tym roku. Dzwoniący przyjechał z Pomorza do Sochaczewa, ponieważ chciał osobiście przekazać jej, kto — według niego — zabił Iwonę.
W tym roku miałam takie zdarzenie, że dostaję telefon: „Gdzie pani jest, bo jestem tutaj pod pani redakcją, a pani nie ma?”. Ja mówię: „Ale jestem w Warszawie. A kto dzwoni?”. „Bo ja przyjechałem z Pomorza i ja chciałem pani powiedzieć, kto zabił Iwonę”. Ja dostaję takie telefony, ja dostaję takie listy, wiadomości. Ja mówię: „Ale ja przepraszam, mógł pan do mnie zadzwonić”. Ja w tym momencie chyba byłam na jakimś nagraniu. „Ja z panem nie mogę rozmawiać, a poza tym też nie pojawię się w Sochaczewie w ciągu, nie wiem, pół godziny”. „Nie, to ja na panią zaczekam”. Ja mówię: „Nie, nie, nie, innym razem się spotkam”. I ta osoba do tej pory do mnie wypisuje.
Mężczyzna miał przedstawić swoją wersję dotyczącą miejsca, w którym mogą znajdować się szczątki zaginionej. Twierdził, że zna lokalizację grobu wykorzystywanego przez osoby ze środowiska przestępczego. Aldona Błaszczyk-Szostak podkreśliła:
Ja nie będę się zajmowała, bo ja nie będę się zajmowała gangsterami. Od tego już są śledczy, nie fundacja, nie ja. „Ale oni ze mną nie chcą rozmawiać”. Ja mówię: „No to trudno, proszę pana”. I naprawdę ten człowiek bardzo często do mnie jeszcze pisze.
Relacja rozmówczyni pozostaje jedynie opisem telefonu i twierdzeń nieznanego mężczyzny. Nie wiadomo, na jakiej podstawie zbudował on swoją wersję ani czy przekazał posiadane informacje policji. Aldona Błaszczyk-Szostak wyraźnie odcięła się od samodzielnego sprawdzania opowieści dotyczącej środowiska przestępczego.
Cały wywiad z wdową po Januszu Szostaku można obejrzeć na kanale Świata Gwiazd.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert