Nowe informacje nt. interwencji wobec męża Holeckiej. Oświadczenie rzeczniczki policji
Policyjne działania, które miały miejsce 1 listopada w Warszawie, wciąż budzą zainteresowanie i rodzą kolejne pytania. Tym razem uwagę zwrócił brak nagrania dokumentującego przebieg interwencji wobec męża jednej ze znanych dziennikarek. Okazało się, że funkcjonariusze nie utrwalili całego zdarzenia, co wywołało wątpliwości dotyczące przebiegu podjętych czynności. Do sprawy odniosła się rzeczniczka policji, która wyjaśniła, z jakiego powodu nie powstał materiał wideo.
Danuta Holecka od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Po odejściu z TVP rozpoczęła nowy etap kariery w Telewizji Republika. Choć rzadko dzieli się szczegółami życia prywatnego, tym razem uwaga mediów skupiła się na jej rodzinie. Wszystko przez niecodzienną sytuację z udziałem jej męża, do której doszło 1 listopada w pobliżu warszawskiego cmentarza.
Danuta Hołecka w centrum zainteresowania
Danuta Holecka ponownie znalazła się w centrum zainteresowania mediów, choć tym razem nie za sprawą swojej pracy przed kamerami. 1 listopada doszło do policyjnej interwencji wobec jej męża w pobliżu warszawskiego cmentarza na Służewcu. Mężczyzna został skuty w kajdanki, a na miejsce wezwano karetkę pogotowia. O zdarzeniu poinformowała Telewizja Republika, publikując również nagrania przedstawiające fragmenty zajścia. Sprawa szybko odbiła się szerokim echem, przede wszystkim ze względu na rozbieżności między relacją stacji a stanowiskiem funkcjonariuszy.
Holecka od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek telewizyjnych. Przez wiele lat była związana z Telewizją Polską, a po odejściu z publicznego nadawcy rozpoczęła pracę w Telewizji Republika, gdzie prowadzi program informacyjny „Dzisiaj”. Prezenterka rzadko wypowiada się na temat życia prywatnego.
Tym razem jednak wydarzenia z jej udziałem trafiły na czołówki portali informacyjnych. Jak przekazała stacja, małżeństwo przyjechało na cmentarz, aby odwiedzić grób syna Juliana, który zmarł w 2024 roku w wieku 31 lat.
Interwencja policji, która miała tam miejsce zakończyła się zatrzymaniem męża Holeckiej. Na miejscu pojawiły się również służby medyczne.
Zobacz także: Trudno uwierzyć, jak wyglądał grób Edwarda Gierka 1 listopada. Zdjęcie mówi wszystko
Policja wyjaśnia interwencję wobec męża Holeckiej
Warszawska policja przedstawiła własną wersję wydarzeń, która znacząco różni się od przekazu Telewizji Republika. Według komunikatu funkcjonariuszy przyczyną interwencji było naruszenie przepisów ruchu drogowego. Mężczyzna miał wjechać samochodem w obszar objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach. Ograniczenie obowiązywało w związku z tymczasową organizacją ruchu wprowadzoną w rejonie cmentarza na czas Wszystkich Świętych.
Policjanci przekazali, że podczas podejmowanych czynności kierowca nie wykonywał ich poleceń i odmówił podania swoich danych osobowych. Właśnie te okoliczności miały zdecydować o zastosowaniu kajdanek. Funkcjonariusze argumentowali, że było to konieczne, aby uniemożliwić mężczyźnie samowolne oddalenie się z miejsca interwencji.
W trakcie czynności mąż dziennikarki zgłosił złe samopoczucie, dlatego wezwano zespół ratownictwa medycznego. Policja podkreśliła również, że działania funkcjonariuszy nie miały związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywanym przez nich zawodem. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka odniosła się do medialnych doniesień, określając przedstawianie interwencji jako ataku na rodzinę dziennikarki mianem manipulacji. Telewizja Republika utrzymywała natomiast, że sposób potraktowania mężczyzny był nieadekwatny do sytuacji.
Jeśli chodzi o nagranie z interwencji, będzie z tym problem, ponieważ policjanci nie byli wyposażeni w kamery nasobne. A szkoda, bo bardzo by się tutaj przydały. - mówiła asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II w rozmowie z Super Expressem
Zobacz także: Syn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. Ujawnił, jak zareagowała jego mama
Policja nie miała kamer. Sprawa może trafić do sądu
W sprawie pojawił się jeszcze jeden istotny wątek. Nagranie z kamer nasobnych funkcjonariuszy mogłoby pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu interwencji. Jak ustaliły media, policjanci uczestniczący w zdarzeniu nie byli jednak wyposażeni w takie urządzenia. Oznacza to, że nie ma policyjnego zapisu wideo z ich perspektywy. Fragmenty zajścia zostały natomiast zarejestrowane i opublikowane przez Telewizję Republikę. Materiał pokazuje część czynności wykonywanych przez funkcjonariuszy, jednak nie stanowi pełnego zapisu całej interwencji.
Na tym sprawa prawdopodobnie się nie zakończy. Z informacji przekazanych przez media wynika, że policja zamierza skierować do sądu wniosek o ukaranie męża Danuty Holeckiej. Zarzuty dotyczą dwóch kwestii: niezastosowania się do znaku zakazu ruchu oraz odmowy podania danych osobowych funkcjonariuszom.
To właśnie te okoliczności będą miały znaczenie przy dalszym rozpatrywaniu sprawy. Na razie stanowiska obu stron pozostają rozbieżne. Telewizja Republika zwraca uwagę na sposób przeprowadzenia interwencji, natomiast policja wskazuje na zachowanie kierowcy i konieczność podjęcia określonych czynności. Ostateczna ocena zasadności działań funkcjonariuszy oraz odpowiedzialności kierowcy będzie zależała od dalszego przebiegu postępowania.