Doda publicznie przyznała się do winy. Nie powstrzymała łez
Doda nie potrafi powstrzymać łez. Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich dni wokalistka ponownie zabrała głos w mediach społecznościowych. Tym razem padły słowa, które chwytają za serce. Gwiazda wyznała, czego nie może sobie wybaczyć, i zdradziła, że na jakiś czas zamierza zniknąć z internetu. „Nigdy przenigdy za nikim tak nie płakałam” – przyznała.
Jeszcze kilka dni temu Doda miała nadzieję, że najgorsze już za nią. Niestety, los napisał zupełnie inny scenariusz, a gwiazda musiała zmierzyć się z wiadomością, której tak bardzo się obawiała. W sobotę przekazała fanom dramatyczne wieści. Nie był to jednak koniec jej poruszających wyznań. Dzień później ponownie zwróciła się do obserwatorów, tym razem odsłaniając jeszcze więcej emocji. Nie zabrakło łez, trudnych pytań i wyznania, z którym wokalistka prawdopodobnie jeszcze długo będzie się mierzyć.
Doda straciła ukochanego Foxy'ego. Pies odszedł dzień po trzecich urodzinach
Doda od lat nie ukrywa, że zwierzęta zajmują szczególne miejsce w jej życiu. Wokalistka chętnie pokazywała w mediach społecznościowych swoich ukochanych czworonożnych przyjaciół, Foxy'ego i Wolfiego, którzy towarzyszyli jej na co dzień. Dlatego informacje o poważnych problemach zdrowotnych jednego z nich wywołały ogromne poruszenie wśród obserwatorów artystki.
Dramat rozpoczął się jeszcze pod koniec października. Jak informowały wówczas media, Foxy zmagał się z ostrą niewydolnością płuc i poważnymi problemami z oddychaniem. W poniedziałek 26 października Doda opublikowała nagranie, na którym ze łzami w oczach opowiadała o stanie zdrowia pupila. Pies wymagał intensywnej opieki weterynaryjnej, a artystka szukała dla niego pomocy i z ogromnym napięciem oczekiwała na informacje z kliniki.
Przez kolejne dni sytuacja pozostawała bardzo trudna. Pojawiły się jednak sygnały dające nadzieję, że Foxy może wrócić do zdrowia. Poprawił się jego oddech, a Doda wierzyła, że najgorsze jest już za nimi. Niestety, finał okazał się tragiczny.
W sobotę 31 października wokalistka przekazała wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć. Foxy zmarł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach.
Mój ukochany pies, przyjaciel, dzień po swoich trzecich urodzinach zmarł. Serce nie wytrzymało, mimo że już poprawiał się oddech. Zabrakło kilku dni…
Te słowa Dody szybko obiegły media. Jak informowały m.in. „Dzień Dobry TVN” i Plejada, artystka do ostatnich chwil miała nadzieję na uratowanie czworonoga. Trzyletni Foxy odszedł mimo podejmowanego leczenia i chwilowej poprawy. Dla wokalistki była to ogromna strata, tym bardziej że jeszcze niedawno świętowała z nim urodziny.
Zobacz też: Pudzianowski nie wytrzymał po przepychankach pod TK. "Nikt nie ma prawa!" | Świat Gwiazd
Doda nie potrafi sobie wybaczyć. „Ty uratowałeś mnie setki razy”
Kilka godzin po przekazaniu informacji o śmierci Foxy'ego Doda ponownie zabrała głos w mediach społecznościowych. Tym razem opublikowała wyjątkowo osobiste pożegnanie, w którym nie ukrywała rozpaczy. Wokalistka zwróciła się bezpośrednio do ukochanego psa, a jej słowa pokazały, jak silna więź ich łączyła.
Najbardziej poruszające okazało się wyznanie dotyczące poczucia winy. Doda uważa, że nie zrobiła wystarczająco dużo, by uratować swojego przyjaciela. Choć z dostępnych informacji wynika, że walczyła o niego do samego końca, nie potrafi pogodzić się z tym, że tym razem nie zdołała mu pomóc.
Wybacz mi przyjacielu, kocham cię bardziej niż ktokolwiek mógłby pomyśleć. Do końca życia nie wybaczę sobie tego, że nie potrafiłam cię uratować jeden raz, chociaż ty uratowałeś mnie setki. Foxy, najdroższy, do zobaczenia - kochamy cię, ja i Wolfie.
Pod wpisem artystki błyskawicznie pojawiły się komentarze pełne współczucia. Internauci próbowali dodać jej otuchy i przypominali, że zrobiła wszystko, co mogła, aby pomóc ukochanemu zwierzęciu.
Płaczemy razem z tobą… Foxy miał najpiękniejsze życie, jakie mógł sobie wymarzyć - pełne miłości, troski i oddania. Miał przy sobie człowieka, który dał mu wszystko, co najlepsze; Odszedł otoczony miłością, a w sercu pozostanie na zawsze. Przytulamy mocno.
Inni również zwracali uwagę na to, że Doda nie powinna obwiniać się za tragiczny finał walki o zdrowie pupila.
Doda, nie obwiniaj się. On wiedział, jak bardzo go kochałaś i miał przy tobie całe swoje psie życie pełne miłości. Skoro uratował cię setki razy, to znaczy, że był dokładnie tam, gdzie chciał być... Czyli zawsze przy tobie i na zawsze przy tobie zostanie.
W komentarzach nie zabrakło ciepłych słów, ale żadne z nich nie jest w stanie przywrócić Foxy'ego. Doda pozostaje pogrążona w żałobie, a jej kolejne nagrania pokazują, że strata jest dla niej wyjątkowo trudna.
Zobacz też: Jak wygląda grób Ireny Szewińskiej? Zdjęcia | Świat Gwiazd
W dzień Wszystkich Świętych zapłakana Doda ponownie zwróciła się do internautów
W niedzielę 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych, Doda ponownie pojawiła się na InstaStories. Tym razem nie próbowała ukrywać emocji. Na nagraniach było widać, że wokalistka wciąż nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło. Opowiedziała o pierwszym poranku bez ukochanego psa i przyznała, że nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Dzisiaj się obudziliśmy sami z tą myślą, że go nie ma i już nie wróci. Za każdym razem jak nagrywam jest to samo. Odizolowałam się od wszystkich, nie pojechałam nigdzie. (...) Nie umiem sobie z tym poradzić. (...) Serce mi się kraja.
Artystka wyznała również, że zamierza na jakiś czas zniknąć z internetu. Nie chce już na bieżąco czytać wiadomości i komentarzy. Szczególnie zabolały ją osoby, które zamiast współczucia kierowały pod jej adresem przykre słowa.
W święto mówię o zmarłym psie. Dlatego odcinam sobie internet już, dziękuję za wszystko, za pomoc, za wsparcie. Chociaż dużo osób też pisało, że życzy mu śmierci. Chcę powiedzieć, że nigdy przenigdy za nikim tak nie płakałam, jak za psem moim.
Doda podkreśliła, że nie traktowała Foxy'ego jak zwykłego zwierzęcia. W jej oczach był prawdziwym przyjacielem, który dawał jej bezwarunkową miłość.
Ja nie straciłam psa, ja straciłam duszyczkę w futerku, która mi dała więcej miłości niż niejeden człowiek.
Wokalistka przyznała też, że nie chce być teraz oceniana przez osoby, które nie rozumieją jej przywiązania do zwierząt.
Muszę się na jakiś czas odciąć od internetu i od was wszystkich. Wiem, że dobrze mi życzycie. (...) Ja się nie nadaję nawet do oglądania, po prostu z pozycji osoby stabilnej psychicznej czy takiej co tylko lubi zwierzęta, to jest śmieszne.
Nie zabrakło również pytań i wątpliwości dotyczących ostatnich dni życia Foxy'ego. Doda podkreśliła, że rozumiała powagę sytuacji, ale nie spodziewała się tak tragicznego zakończenia.
Ja naprawdę nie jestem jakimś oszołomem, który nie potrafi zrozumieć, że jeśli pies choruje to następstwem jest odejście. Czy jeżeli jest stary. Nawet bym się cieszyła, że tyle lat przeżył w szczęściu. Ale taki młody dzieciak - 3 lata. Nawet do tej pory jego lekarz prowadzący do mnie nie zadzwonił, bo jeszcze dzień wcześniej mówił, że idzie spać spokojnie nareszcie, bo już jest lepiej.
Na koniec Doda wystosowała jeszcze jedną prośbę. Nie chce otrzymywać ofert od hodowców ani propozycji przygarnięcia kolejnego psa. Jak wyjaśniła, nikt nie jest w stanie zastąpić jej ukochanego przyjaciela.
I jeszcze mam jedną prośbę, nie wysyłajcie mi ofert ze swoich hodowli ani propozycji, żebym wzięła drugiego psa. To jakby umarł wam przyjaciel, a ktoś wam mówił - weźcie sobie nowego, Krzyśka, Monikę, Mariusza, kogokolwiek. Nic mi nie zastąpi go.
Wygląda na to, że wokalistka potrzebuje teraz przede wszystkim spokoju i czasu na przeżycie żałoby. Foxy pozostanie dla niej kimś wyjątkowym, a kolejny pies nie wypełni pustki po jego odejściu.