"Mogła się z nami pożegnać". Ewa Błaszczyk w poruszającym wyznaniu o córce
Ewa Błaszczyk od ponad dwóch dekad walczy o zdrowie swojej córki Oli, która w 2000 roku zapadła w śpiączkę po tragicznym wypadku. Aktorka wyznała, że dziewczynka miała już co najmniej trzy momenty, w których mogła odejść, ale za każdym razem udawało jej się przetrwać. „Ona na coś czeka” – mówi poruszona artystka, która nie zamierza rezygnować z walki o córkę.
Ewa Błaszczyk od lat udowadnia, że nawet po najtrudniejszych życiowych doświadczeniach można znaleźć w sobie siłę do działania. Aktorka, znana z takich produkcji jak „Zmiennicy”, „Dom” czy „Na dobre i na złe”, swoją osobistą tragedię przekuła w pomoc innym. To właśnie z myślą o Oli założyła Fundację „Akogo?”, a później doprowadziła do powstania kliniki „Budzik”. W jednym z wywiadów opowiedziała o stanie córki, codziennych spotkaniach i powodach, dla których wciąż nie traci nadziei. Jej słowa o trzech momentach, w których Ola mogła się pożegnać z bliskimi, szczególnie poruszają.
Dramat rodzinny zmienił całe jej życie. Ewa Błaszczyk znalazła w sobie siłę, by pomagać innym
Rok 2000 był dla Ewy Błaszczyk wyjątkowo trudny. Aktorka zaledwie kilka miesięcy wcześniej straciła męża, a następnie musiała zmierzyć się z kolejnym dramatem. Jej córka Aleksandra, nazywana przez bliskich Olą, zapadła w śpiączkę po tragicznym wypadku. Życie rodziny zmieniło się nieodwracalnie, a codzienność zaczęła być podporządkowana walce o zdrowie dziewczynki.
Błaszczyk nie pozwoliła jednak, by osobista tragedia całkowicie ją zatrzymała. Zamiast skupiać się wyłącznie na własnym cierpieniu, postanowiła stworzyć miejsce, które pomoże również innym rodzinom znajdującym się w podobnej sytuacji. Tak powstała Fundacja „Akogo?”, a jej działalność doprowadziła do otwarcia kliniki „Budzik”, zajmującej się rehabilitacją dzieci po ciężkich uszkodzeniach mózgu i wybudzaniem ich ze śpiączki.
Aktorka wielokrotnie podkreślała, że gdyby nie historia Oli, prawdopodobnie szukałaby dla siebie nowych wyzwań zawodowych. Jej życie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
Gdyby to się nie zdarzyło, to pewnie aktorstwo by mi nie wystarczyło i zaczęłabym może reżyserować albo pisać. Niewątpliwie zaczęłabym kombinować, żeby było coś więcej, ale tutaj Ola była tym źródłem.
Te słowa pokazują, jak bardzo macierzyństwo i doświadczenia związane z chorobą córki wpłynęły na jej życiowe wybory. Dziś działalność fundacji jest jednym z najważniejszych elementów jej codzienności. Błaszczyk nie ogranicza się przy tym do występowania w roli założycielki organizacji. Aktywnie angażuje się w jej funkcjonowanie, spotyka się z rodzinami i wspiera kolejne inicjatywy.
Nie oznacza to jednak, że całkowicie zapomniała o sobie. Aktorka przyznaje, że potrzebuje czasem chwili oddechu i odrobiny beztroski. Choć na co dzień trudno jej oderwać myśli od obowiązków, potrafi docenić momenty, w których może po prostu cieszyć się życiem.
Zobacz też: Piotr Mróz pokazał nagranie z Nawrockim szarpiącym kobietę. Podsumował jednym słowem | Świat Gwiazd
Ewa Błaszczyk mówi o beztrosce i przemijaniu. „Najważniejsze, żeby się chciało chcieć”
Choć historia Ewy Błaszczyk kojarzy się przede wszystkim z ogromną determinacją, aktorka nie ukrywa, że również potrzebuje odpoczynku. Nie chce, by jej codzienność składała się wyłącznie z obowiązków, trudnych decyzji i nieustannego poczucia odpowiedzialności. Jak sama przyznaje, beztroska jest dla niej czymś niezwykle cennym.
Bywam beztroska i chciałabym bywać, bo uważam, że jest to wspaniały wentyl bezpieczeństwa, żeby sobie na to od czasu do czasu móc pozwolić.
Artystka zdradziła również, że takie chwile najczęściej pojawiają się wtedy, gdy zmienia otoczenie i może na moment oderwać się od warszawskiej codzienności. Wówczas łatwiej jej zwolnić, znaleźć przestrzeń na spontaniczność i przypomnieć sobie, jak przyjemne potrafi być zwyczajne wygłupianie się.
To nie jest bieżączka tutaj w Warszawie. Zwykle wiąże się to ze zmianą wszystkiego. Wtedy zjawiają się tony takiego wolnego dziecka, więcej czasu w przestrzeni, że można się zatrzymać, wygłupić… ale to bardzo dobrze robi na mózg i na duszę.
W rozmowie Błaszczyk poruszyła również temat upływającego czasu. Nie ukrywa, że wraz z wiekiem coraz częściej dostrzega kruchość życia. Z jednej strony ceni doświadczenie i dojrzałość, z drugiej ma świadomość, że fizyczne ograniczenia potrafią utrudniać realizowanie kolejnych planów.
Jej refleksja jest wyjątkowo szczera. Aktorka nie mówi o przemijaniu w oderwaniu od własnych doświadczeń. Przeciwnie, podkreśla, że im więcej człowiek rozumie, tym bardziej chciałby jeszcze korzystać z życia i poznawać świat.
Przesuwamy się przez życie na tej taśmie i po prostu coraz bardziej dojrzewamy. Fajne jest to dojrzałe życie, ale jest też ten drugi wektor, fizyczno-organiczny, który często nawala i to nie jest fajne. Najważniejsze, żeby się chciało chcieć. (…) To takie marnotrawstwo umierać. Bardzo często to do mnie dochodzi, że w momencie, kiedy mam wrażenie, że już coś zrozumiałam, to już tak niewiele tego czasu zostało. Szkoda, bo jeszcze tyle by się chciało zrobić, zobaczyć i na to zareagować.
To właśnie ta potrzeba działania sprawia, że Błaszczyk nie zamierza zwalniać. Nadal podejmuje nowe wyzwania, pracuje zawodowo i angażuje się społecznie. Jednocześnie najważniejszym punktem jej dnia pozostaje spotkanie z córką.
Zobacz też: Krzysztof Jackowski "zobaczył", kto może być nowym prezydentem. Podał konkretny rysopis | Świat Gwiazd
„Mogła się z nami pożegnać”. Ewa Błaszczyk wyznała, przez co przeszła Ola
Najbardziej poruszającym fragmentem rozmowy Ewy Błaszczyk są jednak słowa dotyczące Oli. Aktorka przyznała, że każdego dnia spotyka się z córką i uważnie obserwuje jej stan. To właśnie te chwile dają jej motywację do dalszego działania. Nie ukrywa, że czasami musi mierzyć się również z opiniami osób, które nie zawsze rozumieją jej determinację.
Błaszczyk zdaje sobie sprawę, że jej postawa może budzić różne emocje. Nie zamierza jednak podejmować decyzji pod wpływem cudzych komentarzy. Ma poczucie, że Ola wciąż ma przed sobą coś ważnego do zrobienia, a jej zadaniem jest towarzyszenie córce i zapewnienie jej możliwie najlepszej opieki.
Szczególnie mocno wybrzmiewa fragment, w którym aktorka wspomina o momentach zagrożenia życia dziewczynki. Jak ujawniła, były sytuacje, w których mogła już pożegnać się z córką. Mimo dramatycznych okoliczności Ola za każdym razem przechodziła przez kolejny kryzys.
Ciągle robimy coś nowego. Nie umiem odpuścić. Szczególnie jak widzę się z Olą rano i widzę, w jakiej ona jest formie. Wiem, że będą ludzie, którzy powiedzą, że ją męczę, ale mam wrażenie, że ona na coś czeka. Miała już przynajmniej trzy momenty, kiedy mogła się z nami pożegnać, ale nie zrobiła tego. Odbiła się, nadludzkim wysiłkiem dała radę. Dlatego myślę, że ona nie spełniła jeszcze swojej drogi, swojego celu – i w związku z tym ja nie mogę jej zawieść.
To wyjątkowo osobiste wyznanie pokazuje, jak ogromne znaczenie mają dla aktorki codzienne spotkania z córką i wiara w to, że przed Olą wciąż jest jakaś droga do przejścia. Błaszczyk nie ukrywa, że nie potrafi się poddać, zwłaszcza gdy widzi, że dziewczynka nadal podejmuje wysiłek.
Jej historia od ponad dwóch dekad porusza Polaków. Jest również przypomnieniem o rodzinach, które każdego dnia mierzą się z podobnymi doświadczeniami, często pozostając poza zainteresowaniem mediów. Dzięki działalności fundacji i kliniki „Budzik” wiele z nich otrzymało realne wsparcie.
Ewa Błaszczyk pozostaje aktywna zarówno zawodowo, jak i społecznie. Nie rezygnuje z nowych pomysłów, a kolejne wyzwania traktuje jako naturalną część życia. Najważniejsza pozostaje jednak Ola i nadzieja, której aktorka nie pozwala sobie odebrać.