Upokorzył ich. Niedoszli teściowie ujawniają o Michale Wójciku. Przykro
Michał Wójcik, znany z kabaretu Ani Mru-Mru, znalazł się w centrum głośnego konfliktu rodzinnego. We wrześniu 2026 roku media zaczęły szeroko opisywać sprawę zniszczonego budynku w Katowicach, który należy do rodziców jego zmarłej partnerki, Janiny. Artysta jest zameldowany w nieruchomości przy ul. Średniej, choć według właścicieli od dawna tam nie mieszka. Barbara i Janusz W. chcą doprowadzić do rozbiórki budynku, który ma być w złym stanie technicznym, jednak procedura wymeldowania Wójcika utknęła.
Rodzina twierdzi, że komik nie odpowiada na próby kontaktu i nie stawia się przed urzędnikami. W sprawie pojawił się nawet wniosek o ustanowienie kuratora dla osoby nieobecnej. To jednak niejedyny konflikt, który dzieli Wójcika i rodziców jego zmarłej partnerki. W rozmowie z „Faktem” padły również bardzo mocne słowa dotyczące przeszłości artysty i jego relacji z rodziną Janiny.
Michał Wójcik został zameldowany w budynku po śmierci partnerki
Historia konfliktu sięga czasów, gdy Michał Wójcik był związany z Janiną. Kobieta zmarła w 2023 roku po ciężkiej chorobie. Po jej śmierci rodzice Janiny mieli pomóc artyście w trudnej sytuacji finansowej.
Jak wynika z relacji rodziny, zgodzili się wówczas na jego zameldowanie w należącym do nich budynku w Katowicach. Miało to ułatwić Wójcikowi uporządkowanie spraw związanych z urzędem skarbowym oraz spłatą zobowiązań.
Z czasem sytuacja jednak diametralnie się zmieniła. Nieruchomość jest dziś pustostanem, a właściciele chcą ją wyburzyć. Problem w tym, że aby przeprowadzić procedury, konieczne jest uporządkowanie kwestii meldunkowych.
Rodzice Janiny twierdzą, że od lutego 2026 roku próbują doprowadzić do wymeldowania Wójcika. Według ich relacji kontakt z artystą jest jednak bardzo utrudniony. Zwleka celowo?
Zobacz także: Nie żyje Robert Stawiński. "Trudno znaleźć właściwe słowa". Miał zaledwie 49 lat

Rodzina Janiny mówi o trudnej przeszłości
Konflikt dotyczący budynku to tylko część znacznie większego sporu. Rodzice Janiny w rozmowie z „Faktem” wrócili również do początków związku córki z Michałem Wójcikiem. Ich relacja pokazuje, że już wtedy mieli wobec artysty wiele zastrzeżeń.
On zachowywał się jak małolat. Wystawał pod jej domem, niby był tak zakochany. Kupiliśmy córce mieszkanie w Mikołowie, na szybko trzeba było coś ogarnąć. Wprowadził się do niej błyskawicznie. Nawet na święta Bożego Narodzenia córka nie przyszła do nas, ze względu na niego. Podobno miał być załamany po wcześniejszych nieudanych związkach. Potrzebował wsparcia ze strony córki. Procesował się z byłą żoną o alimenty, został z niczym — dopowiadają państwo W.
Rodzice Janiny twierdzą również, że w czasie związku córki z artystą pomagali mu finansowo i zajmowali się sprawami wnuka.
Nie interesował się sprawami dziecka. Załatwialiśmy rentę wnukowi, 800 plus. Nie płacił za przedszkole dziecka. Zapłaciliśmy. Nam było wstyd. Pożyczał od nas pieniądze, motor chciał sprzedać, żeby miał za co żyć. Daliśmy mu pieniądze, żeby nie sprzedawał motoru — wspominają.
To właśnie te słowa pokazują, jak głęboki jest konflikt między rodziną Janiny a Michałem Wójcikiem. Jednocześnie są to zarzuty przedstawiane przez jej rodziców i nie przesądzają o odpowiedzialności artysty.
Zobacz także: Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru-Mru jest pilnie poszukiwany. Przykre, czego miał się dopuścić
Sprawa trafiła do sądu
Sprawa nieruchomości trafiła już na poziom administracyjny i sądowy. Urzędnicy w Katowicach mają mieć problem z ustaleniem aktualnego miejsca pobytu Michała Wójcika. Według medialnych informacji artysta miał mieszkać w wynajmowanym lokalu w Mysłowicach, jednak nie stawił się w tamtejszym urzędzie.
W związku z tym katowicki magistrat miał zwrócić się do sądu o ustanowienie kuratora dla osoby nieobecnej. Takie rozwiązanie może umożliwić dalsze prowadzenie procedury wymeldowania.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Rodzice Janiny twierdzą, że pod adresem zrujnowanego budynku pojawiają się osoby podające się za wierzycieli Wójcika. Mówią też o swoich obawach związanych z nieruchomością.
Równolegle trwa rodzinny spór dotyczący kontaktów z wnukiem. Rodzice Janiny twierdzą, że po śmierci córki zostali odizolowani od dziecka. Sprawą zajmuje się Sąd Rodzinny w Mysłowicach, a kolejną rozprawę zaplanowano na październik 2026 roku.
Historia Michała Wójcika pokazuje więc, że konflikt, który zaczął się od rodzinnej tragedii, z czasem przerodził się w wielowątkowy spór dotyczący pieniędzy, nieruchomości i relacji z bliskimi zmarłej Janiny.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert: