"Szorowałem po dnie". Wtedy usłyszał diagnozę. Przykre wyznanie gwiazdy Polsatu
Szokujące wyznanie znanego dziennikarza! Gwiazdor Polsatu przerywa milczenie i odsłania kulisy swojej burzliwej drogi. W szczerej rozmowie zdradza, z jakimi dramatami musiał się zmierzyć i jak wygląda jego życie dziś — a nie wszystko było tak idealne, jak mogło się wydawać.
Bożydar Iwanow o walce o swoje zdrowie psychiczne
Wywiad udzielony przez Bożydara Iwanowa dla Plejaday poruszył temat zdrowia psychicznego oraz doświadczeń związanych z chorobą dwubiegunową. Dziennikarz wracócił w nim do trudnych momentów swojego życia, w tym okresu, gdy na półtora roku zniknął z telewizji, tłumacząc to koniecznością zadbania o zdrowie. Jak przyznał, decyzja o publicznym opowiedzeniu o chorobie nie była zaplanowana, lecz wynikła z naturalnej szczerości podczas rozmów w podcastach.
Nie planowałem tego robić. Mniej więcej w tym samym czasie zostałem zaproszony do dwóch podcastów — przez Filipa Nowobilskiego i Janusza Basałaja. Jeden i drugi zapytali mnie o to, dlaczego zniknąłem z telewizji, więc szczerze im odpowiedziałem. Nie umiem kłamać.
Iwanow zwraca również uwagę na społeczne postrzeganie choroby dwubiegunowej oraz obawy związane z reakcją odbiorców. Jednocześnie podkreślił, że odzew, z jakim się spotkał, był zaskakująco pozytywny i często bardzo osobisty.
Miałem taką obawę, zwłaszcza po rozmowie z Januszem. Większość ludzi nie wie, na czym polega choroba dwubiegunowa i jak wpływa na nią spożywanie napojów alkoholowych. Trudno było mi więc przewidzieć jakie reakcje wywoła to, co wprost powiedziałem. Celowo nie czytałem komentarzy pod tymi wywiadami, ale podobno były bardzo pozytywne.
W wywiadzie pojawiła się także refleksja nad znaczeniem otwartego mówienia o zdrowiu psychicznym. Dziennikarz zaznaczył, że temat ten nie powinien być tabu, a dzielenie się doświadczeniami może pomagać innym.
To nie powinien być temat tabu. I, na szczęście, dziś już nie jest. Wpadłem kiedyś na pomysł, żeby założyć na YouTubie kanał, na którym będę publikował rozmowy na temat chorób i uzależnień, trochę w klimacie mitingów AA, tylko nie anonimowe. Wiedziałem jednak, że jeśli zdecydowałbym się tym zająć, musiałbym to zrobić dobrze. A to łatwe nie jest. Szukanie gości, umawianie nagrań, przygotowanie do rozmów…

Wyznanie Bożydara Iwanowa
Szczególnie poruszający fragment rozmowy dotyczy momentu załamania i pierwszego kontaktu ze specjalistami. Iwanow opisał stan głębokiej depresji, w którym nie widział dla siebie żadnej nadziei, a także trudności związane z postawieniem właściwej diagnozy.
Wpadłem w tak głęboki dół depresyjny, że nie miałem innego wyjścia. Szorowałem po dnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że znalazłem się na dolnym biegunie choroby dwubiegunowej. Długo leczono mnie na depresję. A leki na depresję pogłębiają chorobę dwubiegunową. Uciekłem w alkohol. To wszystko w dwubiegunówce dzieje się bardzo szybko. Mierzyłem się z problemami, nie wiedząc, od czego zacząć i jak to zrobić, co wynikało z czego.
Dopiero trafna diagnoza choroby dwubiegunowej i odpowiednie leczenie pozwoliły mu stopniowo odzyskać równowagę, choć – jak podkreślił – wiąże się to z ciągłą pracą nad sobą i kontrolowaniem skrajnych stanów emocjonalnych.
Z diagnozowaniem tej choroby jest taki problem, że opiera się ono na rozmowie i obserwacji. Mnie lekarze wielokrotnie pytali, czy miewałem momenty nadmiernie dobrego nastroju, a potem — totalnego przygnębienia i rezygnacji. W różne kryzysy wpadałem, ale zawsze z nich wychodziłem. Natomiast ten "nadmiernie dobry nastrój" był dla mnie stanem naturalnym. Wydawało mi się, że po prostu taką mam osobowość. Nie zakładałem, że to, że mam dużo energii i jestem nad wyraz radosny, może być objawem choroby.
Ważnym elementem jego codzienności pozostaje terapia oraz wsparcie specjalistów i bliskich, które traktuje jako niezbędną część procesu zdrowienia.
Cały czas jestem pod opieką specjalistów i mogę liczyć na wsparcie od przyjaciół ze wspólnoty. Czuję, że mi to pomaga. To moje lekarstwa po pobycie w "szpitalu". Nikt nie wychodzi z niego bez recept. To są moje.
Dziennikarz opowiada również o powrocie do pracy, który nastąpił dopiero wtedy, gdy poczuł się na to gotowy. Jak zaznacza, nie chciał przyspieszać tego momentu, a jego powrót został bardzo dobrze przyjęty.
Nie przyspieszałem tego momentu. Głowa powiedziała mi: to już czas. Wszedłem na ten "rower". Pierwszym meczem, jaki komentowałem po powrocie do pracy, był mecz Ajax — Heerenveen. Pamiętam, że ktoś wtedy zapytał moich kolegów, jak to wyszło, bo każdy czekał, na to, jak sobie Iwanow poradzi po takiej przerwie.
Obecnie Iwanow podkreśla znaczenie stabilizacji i spokoju, które – choć początkowo trudne do zaakceptowania – okazały się kluczowe w radzeniu sobie z chorobą i budowaniu nowego, uporządkowanego życia.
Najtrudniejsze, ale tylko początkowo, było przyzwyczajenie się do równowagi, spokoju. Nuda! Dziś wiem, że to najlepsze, co może mnie spotkać i jest niezbędne do poradzenia sobie z chorobą. Wcześniej prowadziłem typowe kawalerskie życie — zawsze dużo się działo, otaczała mnie masa ludzi, pojawiały się związki i miłostki, istne szaleństwo.
Mimo świadomości, że choroba będzie mu towarzyszyć przez całe życie, nie koncentruje się na lęku przed nawrotem, lecz na konsekwentnym dbaniu o zdrowie i utrzymywaniu osiągniętej równowagi.
Wiadomo, że jest takie ryzyko, że one będą towarzyszyć mi do końca życia. Ale nie zastanawiam się nad tym. Mam świadomość, że cały czas będę musiał brać leki i być pod opieką lekarzy.
Z tym mierzył się Bożydar Iwanow
Bożydar Iwanow od pewnego czasu mówi wprost o sprawach, które wcześniej pozostawały poza kamerą. Dziennikarz sportowy, kojarzony głównie z komentowaniem meczów piłkarskich, przyznał, że mierzył się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Nie chodziło tylko o gorszą formę czy zmęczenie. Pojawiły się trudności, które uderzały w jego codzienną pracę. Najbardziej odczuwalne były kłopoty z koncentracją i pisaniem. Tworzenie tekstów, które przez lata było częścią zawodu, nagle stało się wyzwaniem. Podobnie wyglądała sytuacja podczas komentowania spotkań. Rzeczy, które wcześniej przychodziły naturalnie, zaczęły sprawiać trudność. Sam przyznał, że „głowa nie pracowała” tak, jak powinna.
O tych doświadczeniach opowiedział publicznie w programie „Duży w Maluchu” w 2022 roku.
Jest to powiązane z depresją, ale nie jest to do końca depresja [...] Do tego dołączyło się parę innych rzeczy, które jakby mi nie ułatwiły wyjścia z tego kryzysu" — dodał we wspomnianym programie
Później, w rozmowie na kanale „Futbolownia”, padło jeszcze ważniejsze wyznanie. Dziennikarz jasno powiedział, że choruje na alkoholizm. To słowo nie pojawiło się przypadkiem i nie było rzucone mimochodem.
Dla mnie przyznanie się do tej choroby było bardzo trudne. Było mi wstyd na początku drogi mojego leczenia. To, że ktoś jest alkoholikiem, to tak jest, od razu cię przerażenie bierze. Albo nie wiem, jakaś dziewczyna cię spotyka: to jest alkoholik. Czy pijący, czy niepijący, to też jest ważne, ale już jest pewien moment takiego odskoku, że uwaga, coś się dzieje. Nawet jak nie pijesz, jesteś w leczeniu cały czas w terapii, chodzisz na mityngi, to nie znaczy, że ta choroba nagle minie i przestaniesz brać tabletki. Bo to, że chodzę na mityngi, czy chodzę na terapię, to są moje leki. Ale to jest choroba. — zaznaczył Bożydar Iwanow w programie na kanale Youtube
Przyznanie się do tego problemu nie było łatwe. W środowisku medialnym, gdzie liczy się wizerunek i pewność siebie, takie deklaracje wciąż należą do rzadkości. Tym bardziej zwraca uwagę fakt, że padły wprost, bez unikania tematu.
Sądzisz, że ktoś jest alkoholikiem, to już jest jakimś degeneratem, albo złą osobą. Trzeba zrozumieć, że to jest choroba. Nie potępiasz osoby, która ma cukrzycę, czy nowotwór. Alkoholizm to jest choroba śmiertelna i powiedział mi kiedyś jeden z moich terapeutów, kiedy się wahałem, czy iść na terapię, czy nie, że są tylko dwie drogi. Jedna to jest terapia, a druga to jest cmentarz. Nie ma innej drogi — dodał komentator sportowy w "Futbolowni"

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI