To nie były plotki o kryzysie w małżeństwie Kurdej-Szatan i jej męża. Było źle. "Musieliśmy dać sobie czas"
Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan w podcaście “Partnerzy. Rozmowy o miłości” magazynu "Twój Styl" otwarcie przyznali, że w ich małżeństwie był moment poważnego kryzysu i myśli o rozstaniu. Para, która dziś uchodzi za zgodną i szczęśliwą, musiała zmierzyć się z trudnym etapem i świadomie dać sobie przestrzeń, by uratować relację.
Od reklamy do wielkiej kariery i szybkiego ślubu
Barbara Kurdej-Szatan to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu. Szerokiej publiczności dała się poznać nie tylko jako aktorka teatralna i serialowa, ale też jako charyzmatyczna prowadząca i bohaterka popularnych kampanii reklamowych. Jej naturalność, energia i charakterystyczny uśmiech szybko sprawiły, że zdobyła sympatię widzów. Prywatnie od lat związana jest z Rafałem Szatanem – aktorem i wokalistą, z którym stworzyła duet zarówno w życiu, jak i na scenie.
Ich historia miłosna rozwijała się bardzo dynamicznie. Para pobrała się w 2011 roku, a już chwilę później na świecie pojawiła się ich córka Hania. Życie szybko nabrało tempa – młode małżeństwo, dziecko, rozwijające się kariery i nowe wyzwania. Po kilku latach rodzina powiększyła się ponownie – we wrześniu 2020 roku urodził się ich syn Henryk.
Dziś mogą sprawiać wrażenie pary idealnej – wspierają się, pokazują razem publicznie i często podkreślają, jak ważna jest dla nich rodzina. Jednak jak sami przyznają, początki wspólnego życia nie były tak sielankowe, jak mogłoby się wydawać z zewnątrz. Tempo wydarzeń i brak czasu na spokojne poznanie się w codzienności sprawiły, że musieli uczyć się siebie „w biegu”, co nie zawsze było łatwe.

Kryzys przyszedł później, niż wszyscy myśleli
Choć mogłoby się wydawać, że największe trudności pojawiają się na początku związku, w przypadku Kurdej-Szatan i jej męża było nieco inaczej. Najpoważniejsze momenty przyszły później – wtedy, gdy życie już się ustabilizowało, a na pierwszy plan zaczęły wychodzić różnice charakterów, oczekiwań i codziennych przyzwyczajeń.
W szczerej rozmowie w podcaście „Partnerzy. Rozmowy o miłości” magazynu „Twój Styl” para nie unikała trudnych tematów. Rafał Szatan przyznał:
"Uczyliśmy się siebie nawzajem po prostu na co dzień będąc ze sobą. (…) Bardzo szybko to wszystko nastąpiło i faktycznie no były momenty gdzie musieliśmy zagryzać zęby"
Barbara od razu dopowiedziała:
"To są takie małe rzeczy, które potrafią zdenerwować i troszeczkę zburzyć spokój dnia".
Z czasem te drobne napięcia zaczęły się nawarstwiać. Prowadząca rozmowę zapytała wprost:
"Były sytuacje, kiedy któreś z was pomyślało: 'Nie, no chyba osobno będzie nam łatwiej i pakujemy walizki'?"
Odpowiedź aktorki nie pozostawiła złudzeń:
"Myślę, że mieliśmy takie momenty, ale to już było później, kiedy zaczęły się ewentualnie jeszcze inne, poważniejsze problemy".
To wyznanie jasno pokazuje, że nawet relacje, które z zewnątrz wyglądają stabilnie, mogą przechodzić bardzo trudne etapy. W ich przypadku nie były to jedynie chwilowe sprzeczki, ale realne rozważania o tym, czy dalsze wspólne życie ma sens.
„Daliśmy sobie przestrzeń” – co uratowało ich związek
Najważniejsze w tej historii jest jednak to, że mimo kryzysu Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan nie podjęli pochopnej decyzji o rozstaniu. Zamiast tego zdecydowali się na coś, co dla wielu par bywa najtrudniejsze – odpuszczenie i danie sobie czasu.
Jak wyjaśniła aktorka w podcaście „Partnerzy. Rozmowy o miłości” magazynu „Twój Styl”:
"(…) Nie poddaliśmy po prostu łatwo. Musieliśmy, na pewno były takie momenty, że musieliśmy sobie też dać czas, aby każde z nas osobno doszło do tego, co jest naprawdę ważne. Daliśmy sobie taką przestrzeń w pewnym momencie"
Jej mąż doprecyzował:
"Taki oddech na przemyślenie po prostu, na to, żeby każdy miał ten czas być ze sobą".
Kluczowym momentem okazało się właśnie „odpuszczenie”. Barbara szczerze opowiedziała:
"Był taki moment, jak było już u nas naprawdę bardzo źle w pewnym momencie i ja już nie wiedziałam, co mam robić. Nie wiedziałam, jak mam się zachowywać względem Rafała, co mam mówić, czego wymagać, czego oczekiwać. Już po prostu nie wiedziałam, więc odpuściłam. I jak odpuściłam i po prostu zajęłam się sobą, no to nagle ty jakby wróciłeś... nagle wszystko zaczęło się poprawiać, układać. Może sam dostrzegłeś pewne rzeczy".
Ta historia pokazuje, że czasem zamiast walczyć za wszelką cenę, warto zrobić krok w tył. W ich przypadku właśnie dystans, refleksja i skupienie się na sobie pozwoliły odbudować relację i wrócić do siebie silniejszym niż wcześniej.
