To on jest partnerem Mai Chwalińskiej. Wspierał ją z jej rodzicami na trybunach. Rozegrali razem niejeden mecz
Maja Chwalińska pisze niesamowitą historię na kortach w Paryżu. Polka, która do turnieju głównego Roland Garros musiała przebijać się przez kwalifikacje, w wielkim stylu awansowała do finału po zwycięstwie nad Dianą Sznajder. Podczas gdy kamery i oczy całego świata zwrócone są na 24-letnią tenisistkę, za kulisami jej gigantycznego sukcesu stoi zgrany i oddany sztab szkoleniowy. Jedną z najważniejszych postaci w teamie Polki jest jej partner sparingowy. Kim jest przystojniak, który wspiera Polkę?
Od trzystopniowych kwalifikacji na sam szczyt. Paryski sen Mai Chwalińskiej
Droga Mai Chwalińskiej do najważniejszego meczu w jej dotychczasowej karierze była kręta, wyboista i wymagała nadludzkiej kondycji. Reprezentantka Polski przyjechała do Paryża jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu (zajmowała 114. miejsce WTA) i swoje zmagania na francuskiej mączce zmuszona była rozpocząć od morderczych, trzystopniowych kwalifikacji. Chwalińska ograła w nich kolejno Alice Rame, Carole Monnet oraz Suzan Lamens, meldując się w drabience głównej. To był jednak dopiero początek jej koncertowej gry. W turnieju głównym Polka zachwyciła precyzją i unikalną techniką, eliminując bez straty seta Qinwen Zheng i Elise Mertens.
Prawdziwą próbę ognia przeszła w trzeciej rundzie, gdzie po genialnym, trzysetowym dreszczowcu wywróciła do góry nogami mecz z wyżej notowaną Marią Sakkari. W kolejnych fazach Maja nie zwalniała tempa – po pewnym odprawieniu Diane Parry, w ćwierćfinale zdemolowała Annę Kalinskayą 7:6(3), 6:3. Kropkę nad „i” postawiła w wielkim półfinale, gdzie przetrwała kryzysy i po profesorsku ograła pogromczynię Sabalenki, Dianę Sznajder 7:6(4), 6:4, zapewniając sobie upragniony bilet do wielkiego finału.

Petr Hajek, czyli człowiek od „czarnej roboty” w teamie Polki
Podczas gdy Maja odbierała gratulacje na korcie centralnym, w boksie trenerskim wielką ulgę i dumę czuł Petr Hajek. Czech, który w przeszłości sam z powodzeniem rywalizował na zawodowych kortach, w sztabie Polki pełni niezwykle odpowiedzialną funkcję drugiego trenera oraz etatowego sparingpartnera.
Hajek idealnie uzupełnia się z pierwszym szkoleniowcem, Jaroslavem Machovskym. Z racji swoich znakomitych warunków fizycznych oraz nienagannej dynamiki, podczas zgrupowań i samego turnieju w Paryżu to właśnie on brał na siebie setki godzin morderczych wymian. Jego rola polegała na przeniesieniu na kort treningowy warunków meczowych na najwyższym, światowym poziomie – bez taryfy ulgowej, z pełną mocą i rotacją, co pozwoliło Chwalińskiej wejść na niespotykany dotąd poziom intensywności.
Petr [Hajek, red.] gra bardzo dobrze, to był dobry zawodnik. Pomagał nam przede wszystkim w osiągnięciu szybkości i intensywności gry. Dzięki jego pracy Maja ma więcej spokoju, kiedy rywalizuje z zawodniczkami, które grają mocniej, jest lepiej przygotowana” — zdradził czeski szkoleniowiec w rozmowie z TVP Sport.
Praca Petra Hajka okazała się kluczem do sukcesu zwłaszcza w kontekście rywalizacji z najgroźniejszymi defensorkami i tenisistkami bazującymi na czystej, fizycznej sile. Finałowa przeciwniczka Polki, Mirra Andriejewa, słynie z atomowych uderzeń, a jej pierwsze podanie regularnie osiąga zawrotną prędkość 196 km/h, co plasuje ją w ścisłej czołówce najmocniej serwujących zawodniczek imprezy.
Kluczowa rola Hajka w neutralizowaniu najsilniejszych rywalek
Aby Maja nie została zdominowana na korcie, Hajek na korcie numer cztery podczas otwartych treningów perfekcyjnie imitował te potężne serwisy i głębokie piłki pod końcową linię. Czech zmuszał 24-latkę do błyskawicznej reakcji, dzięki czemu Polka mogła do perfekcji dopracować element returnu oraz siłowych odgrywek z głębi kortu.
Co ciekawe, sztab dba również o głowy – po morderczym treningu taktycznym Hajek, Chwalińska, Machovsky i fizjoterapeuta Maciej Ryszczuk zorganizowali dla rozluźnienia atmosfery grę przypominającą bule, polegającą na rzucaniu piłek tenisowych jak najbliżej linii końcowej. Ta mieszanka potu, ciężkiej pracy Hajka i genialnego humoru dała Polce przepustkę do walki o wieczną chwałę!
Czecha nie brakuje także i teraz. Na trybunach wspiera Maję razem z jej rodzicami. Taki partner, przyjaciel, to rzecz bezcenna.
Trzymamy kciuki za Maję Chwalińską!
