To tam ratunku szukał zdesperowany Daniel Martyniuk. Niestety nie wyszło i jest jeszcze gorzej
To tam ratunku szukał zdesperowany Daniel Martyniuk. Niestety nie wyszło i jest jeszcze gorzej. Ostatnie wpisy syna Zenka zaniepokoiły fanów. Czy nie ma dla niego pomocy?
Kłopoty Daniela Martyniuka
Daniel Martyniuk od lat nie schodzi z języków. Syn króla disco-polo uwikłał się w wiele problemów, a do tego nie ma co ukrywać, zmaga się z uzależnieniem od różnych substancji.
Życie uczuciowe Daniela Martyniuka także od lat wzbudza ogromne zainteresowanie mediów, głównie za sprawą burzliwych zwrotów akcji i głośnych rozstań. Jego pierwszym szeroko komentowanym związkiem było małżeństwo z Eweliną Golczyńską, z którą wziął ślub w październiku 2018 roku i doczekał się córki Laury. Relacja ta, pełna publicznych nieporozumień i medialnych spięć, zakończyła się oficjalnym rozwodem we wrześniu 2020 roku.
Niedługo później syn „króla disco polo” związał się ze swoją dawną partnerką, Faustyną Jamiołkowską. Para, mimo licznych zawirowań i wcześniejszych rozstań, ostatecznie postanowiła sformalizować swój związek i pod koniec października 2023 roku wzięła kameralny, utrzymany w tajemnicy ślub na indonezyjskiej wyspie Bali, co zapoczątkowało nowy, stabilniejszy etap w życiu prywatnym młodego Martyniuka. Małżonkowie doczekali się synka, a fani mieli nadzieję, że Daniel w końcu się ustatkował.
Niestety w krótkim czasie zaczął publicznie ubliżać swoim bliskim, wrzucał kompromitujące relacje i na oczach obserwatorów wrócił do najgorszych nawyków.
Zimą tego roku po serii wybryków obiecał poprawę i odwyk. Niestety nie minęło kilka miesięcy, a Daniel wrócił do sieci “w formie”, czyli znowu używki i wyzwiska.
Gdzie szukał pomocy młody Martyniuk? Jak chciał się uporać ze swoimi demonami?

To tam chciał się naprawić Daniel Martyniuk
W 2021 roku na instagramowym profilu Daniela Martyniuka zaczęły masowo pojawiać się zdjęcia ze statku, które szybko wywołały falę domysłów. Jak się okazało, nie był to luksusowy rejs wypoczynkowy, a nowe, wymagające zajęcie.
Mężczyzna został marynarzem i na statku handlowym zaczął przemierzać Morze Bałtyckie, odwiedzając głównie porty szwedzkie i niemieckie. W rozmowie z mediami zdradził szczegóły dotyczące swojej codziennej funkcji oraz charakteru wykonywanej na pokładzie pracy:
Pracuję na statku handlowym. Pływamy głównie po Bałtyku. Odwiedzamy porty szwedzkie i niemieckie, przynajmniej teraz. Aktualnie dopłynęliśmy do Oxelösund. Wkrótce może trafić się jednak coś innego. Jestem na stanowisku O/S (marynarza, przyp. red.) — wyjawił syn Zenka Martyniuka.
Wbrew powszechnym plotkom, dla Daniela nie był to pierwszy kontakt z tym trudnym zawodem:
To nie jest moja pierwsza styczność z pracą na morzu. Wcześniej, wbrew temu co piszą o jachtach i katamaranach, pracowałem na kontenerowcu. Zajmowałem się przewozem kontenerów — podsumował swoją dotychczasową karierę na morzu.
Ambitne plany Daniela Martyniuka
Daniel Martyniuk jasno dał do zrozumienia, że praca na morzu to nie przelotna fanaberia, a początek długofalowej i ambitnej drogi rozwoju. Mężczyzna nie zamierzał poprzestawać na podstawowych obowiązkach i planuje zdobycie wyższych kwalifikacji zawodowych:
Zamierzam dopływać miesiące potrzebne do ukończenia praktyk morskich i zdać egzamin na oficera. Marynarz pracuje tylko na pokładzie, zajmuje się obijaniem z rdzy, malowaniem, czyszczeniem ładowni. To ogólnie bardzo ciężka praca. Oficer ma dwie wachty na mostku dziennie, każda trwa cztery godziny, i jest odpowiedzialny za kierowanie statku i nawigację — precyzyjnie wyjaśniał różnicę w stanowiskach.
Nowe obowiązki i odcięcie od lądowych pokus wyraźnie wpłynęły na jego samopoczucie. Jak sam przyznał w 2021 roku, powrót do surowych warunków i fizycznego wysiłku był dokładnie tym, czego w tamtym momencie najbardziej potrzebował do odzyskania życiowej równowagi:
Na morzu czuję się świetnie. Tego mi było potrzeba - ciężkiej pracy, tak, jak to było kiedyś — podsumował z satysfakcją.
Niestety wówczas nie wytrwał w postanowieniu poprawy, a jak wiadomo i dziś wrócił do zgubnych nawyków.
