Usłyszał: "Chcesz dostać w pys*k". Tak potraktowali Kaminskiego w Krakowie
Ralph Kaminski opublikował w mediach społecznościowych obszerną relację z poniedziałkowego pobytu w Krakowie. Artysta opisał serię nieprzyjemnych sytuacji, z którymi musiał się zmierzyć podczas podróży – od problemów na dworcu, przez kłopotliwe spotkania w mieście, aż po trudny powrót pociągiem. Niewiarygodne, jak go potraktowano!
Ralph Kaminski zachwyca publiczność
Ralph Kaminski, a właściwie Rafał Stanisław Kamiński, należy do grona najbardziej oryginalnych artystów na polskiej scenie muzycznej. Urodzony w Jaśle wokalista ukończył Akademię Muzyczną w Gdańsku, a także studiował w Rotterdamie. Zanim jednak zdobył popularność, próbował swoich sił w programach talent show i konsekwentnie budował swoją muzyczną drogę. Dziś ma na koncie kilka świetnie przyjętych albumów, nagrody Fryderyk oraz Paszport Polityki, a jego koncerty regularnie przyciągają tłumy fanów. Publiczność ceni go za charakterystyczny głos, nietuzinkowy wizerunek i sceniczną charyzmę. Artysta nie boi się eksperymentować z muzyką i modą, dzięki czemu od lat pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci rodzimego show-biznesu.
Kaminski jest również bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Oprócz zapowiedzi koncertów czy kulis pracy nad nowymi projektami często dzieli się codziennymi przemyśleniami i opisuje sytuacje, które go spotykają. Nie ukrywa emocji i otwarcie komentuje wydarzenia, które go zaskakują lub zwyczajnie irytują. Tym razem opowiedział o poniedziałkowej podróży przez Kraków, która okazała się wyjątkowo pechowa.

Nieprzyjemna wymiana zdań z taksówkarzami. Ralph Kaminski nie krył zaskoczenia
Problemy zaczęły się już na dworcu. Artysta chciał zostawić walizkę w przechowalni, jednak szybko okazało się, że skrytki działają wyłącznie na monety. Gdy próbował rozmienić banknot, spotkał się z odmową.
Na dworcu w Krakowie nie można rozmienić 20 zł na drobne, a przechowalnie bagażu są tylko na monety. W okienku starsi, pan i pani niemiło mówią, że nie wolno im wymieniać. Co mam zrobić pytam? Nie dostaję odpowiedzi. Odpowiedź jest milczeniem.
Ostatecznie udało mu się rozmienić pieniądze w kawiarni. Wydawało się, że to koniec problemów, jednak dalsza część dnia przyniosła jeszcze więcej nieprzyjemnych sytuacji.
Po załatwieniu spraw na dworcu wokalista udał się na Rynek, skąd chciał dojechać w okolice Piwnicy Pod Baranami. Wydawało się, że będzie to zwykły kurs taksówką, jednak już pierwsze pytanie wywołało nieoczekiwaną reakcję.
Ralph zapytał kierowców, czy możliwa jest płatność kartą. Jak relacjonuje, usłyszał, że obowiązuje wyłącznie gotówka. Artysta zwrócił uwagę, że żyjemy w XXI wieku, a wtedy sytuacja miała przybrać bardzo nieprzyjemny obrót.
Pytam: "Czy można kartą?". "Wszędzie tylko gotówka". Mówię: "Panowie, jest XXI w.". Jeden z kierowców mówi: "Bo zaraz dostaniesz w pysk". Ja w szoku, ale i tak nie wożą na licznik, tylko się targują, chcą zedrzeć ile się da.
Relacja muzyka błyskawicznie wywołała poruszenie wśród internautów. Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy od osób, które przyznały, że również miały podobne doświadczenia związane z płatnościami gotówką czy negocjowaniem ceny kursu. Inni zwracali uwagę, że takie zachowanie wobec pasażera jest niedopuszczalne.
Sam artysta nie krył zdziwienia. Z jego relacji wynika, że najbardziej zaskoczyły go nie kwestie finansowe, lecz agresywna odpowiedź, którą usłyszał po zadaniu zwykłego pytania. W sieci nie brakowało także głosów wsparcia dla wokalisty. Fani podkreślali, że podróżowanie nie powinno wiązać się z podobnymi sytuacjami, a uprzejma rozmowa zawsze powinna być standardem.
Na koniec jeszcze przepełniony pociąg i gorzkie podsumowanie. Tak Ralph zakończył swoją relację
Po opuszczeniu Krakowa Ralph Kaminski wsiadł do pociągu. Niestety również ten etap podróży nie należał do udanych. Wysoka temperatura, tłok i brak skutecznie działającej klimatyzacji sprawiły, że artysta po raz kolejny postanowił opisać swoje doświadczenia.
Pociąg przepełniony, klimatyzacja tylko "naturalna", otwarte okna to i tak mało co daje… leje się ze mnie, nie tylko ze mnie, obyśmy cało dojechali.
Na tym jednak nie zakończył swojego wpisu. Wokalista pokusił się jeszcze o krótką refleksję dotyczącą atmosfery, z którą spotkał się podczas całego dnia. Jego zdaniem wysokie temperatury mogły wpływać na zachowanie ludzi, choć nie usprawiedliwiają nieprzyjemnych sytuacji.
Chyba od tego gorąca wszyscy powariowaliśmy, a niektórzy co tak głośno krzyczą i uśmiechają się, jak to się zwykło mówić »po polsku« — nadal mentalnie w Rzeczpospolitej Ludowej.
Wpis szybko obiegł media społecznościowe i wywołał dyskusję. Jedni przyznawali, że sami spotkali się z podobnymi problemami podczas podróży, inni podkreślali, że były to jednostkowe sytuacje. Pewne jest jedno – poniedziałkowa wizyta w Krakowie na długo pozostanie w pamięci Ralpha Kaminskiego, który postanowił bez ogródek opowiedzieć fanom o wszystkim, co spotkało go tego dnia.