Uwielbiana aktorka miała bardzo agresywnego raka. Śmiertelność wynosi aż 15%. Po latach opowiedziała o walce
Czasem nawet osoby, które przez dekady uchodziły za symbol niezniszczalności i wiecznej młodości, muszą zmierzyć się z wyzwaniem, którego nie przewidział żaden scenariusz. Historia pewnej legendarnej postaci ze szklanego ekranu dowodzi, że w najtrudniejszych chwilach od blichtru ważniejsza okazuje się solidarność i paczka wysłana przez dawną koleżankę z pracy.
Tragiczna diagnoza aktorki
Dopiero po czasie Cheryl Ladd, niezapomniana Kris Munroe z kultowych „Aniołków Charliego”, zdecydowała się na szczere wyznanie, które poruszyło opinię publiczną. Choć na ekranie zawsze wydawała się gotowa na każdą niebezpieczną misję, rzeczywistość postawiła ją przed najtrudniejszym zadaniem: walką z bardzo agresywną formą nowotworu piersi.
W świecie show-biznesu, gdzie nienaganny wizerunek bywa traktowany niemal jak obowiązek służbowy, aktorka przeszła przez doświadczenie, które odarło ją z tej złotej otoczki. Jak sama przyznała, w pewnym momencie jej codziennością stała się całkowita utrata włosów, co dla gwiazdy będącej ikoną stylu było bolesną próbą charakteru.
W najgorszych momentach nie była sama
Jednak tam, gdzie kończy się filmowa fikcja, zaczyna się prawdziwa, ludzka siła. W najgorszych momentach Cheryl nie została sama. Jej mąż, Brian Russell, trwał przy niej niezłomnie, ale to gesty koleżanek z planu – Jaclyn Smith i Kate Jackson – najlepiej pokazują magię dawnych przyjaźni.
Jaclyn, która sama ma za sobą podobne przejścia, nie ograniczyła się do uprzejmych telefonów. Postanowiła działać konkretnie i... wysłała przyjaciółce swoje peruki. To właśnie ta niezwykła więź stworzyła siatkę bezpieczeństwa, której nie powstydziłby się sam tajemniczy Charlie.

Ważny apel Cheryl Ladd
Niedawne spotkanie aktorek na czerwonym dywanie w Los Angeles nie było więc jedynie kolejnym medialnym wydarzeniem. To był radosny manifest triumfu życia nad strachem.
Dziś Cheryl Ladd i jej wierne towarzyszki głośno apelują: regularna profilaktyka to nie tylko nudne hasło, ale realna szansa na to, by każda z nas mogła doczekać swojego happy endu. W końcu nawet Anioły wiedzą, że choć peruka pomaga przetrwać gorszy czas, to prawdziwa moc bije z wnętrza.