Wojciechowska została nazwana "najgorszą matką". Taką ma relację z 18-letnią córką
Martyna Wojciechowska przez lata musiała mierzyć się z wyjątkowo ostrą krytyką w sieci, gdzie niektórzy określali ją nawet mianem „najgorszej matki świata”. Podróżniczka w rozmowie z reporterką Plotka nie ukrywała, że te słowa mocno w nią uderzały i długo zostawały w jej pamięci. Jak sama przyznała, macierzyństwo okazało się dla niej nie spektakularną przygodą, lecz najbardziej wymagającą i emocjonalnie złożoną życiową wyprawą.
Martyna Wojciechowska łączy pracę i podróże
Martyna Wojciechowska od lat jest kojarzona przede wszystkim z programem Kobieta na krańcu świata, w którym pokazuje historie kobiet z różnych części globu. Format skupia się na ich codzienności, wyzwaniach i realiach życia w odmiennych kulturach. Dziennikarka równolegle prowadzi aktywność reporterską i publicystyczną, pozostając jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji podróżniczej.
W swojej książce „Przesunąć horyzont. 20 lat później” wróciła do doświadczeń zawodowych i prywatnych, opisując także presję związaną z oceną jej życia rodzinnego. W przestrzeni medialnej wielokrotnie pojawiały się komentarze dotyczące jej macierzyństwa, które nie odnosiły się do pracy, lecz do wyborów życiowych i częstej nieobecności związanej z podróżami.
Jednym z najczęściej przywoływanych określeń, z którym musiała się mierzyć, było sformułowanie „Najgorsza matka świata”. Pojawiało się ono w kontekście krytyki jej stylu życia i częstych wyjazdów zawodowych. Sama Wojciechowska odniosła się do tego w swoich publikacjach, wskazując, że tego typu oceny funkcjonowały w przestrzeni publicznej i były elementem jej medialnego wizerunku. Program zyskał dużą rozpoznawalność w Polsce i przez lata był emitowany w stacji TVN, budując stałą widownię zainteresowaną reportażem społecznym i podróżniczym.
W każdym odcinku Wojciechowska koncentruje się na rozmowie z bohaterkami, oddając im głos i prezentując ich historie bez komentarza nadmiernie interpretującego. W mediach społecznościowych temat jej życia prywatnego regularnie wracał przy okazji emisji nowych odcinków programu, co podkreślało zainteresowanie nie tylko treścią reportaży, ale i osobą prowadzącej. To właśnie ten kontrast często był podstawą publicznych ocen jej roli jako matki i dziennikarki.

Martyna Wojciechowska o macierzyństwie
Martyna Wojciechowska podkreśla, że nie istnieje jeden wzór na bycie dobrą mamą, a każda sytuacja rodzinna wygląda inaczej. W jej wypowiedziach powtarza się przekonanie, że ocena rodzicielstwa z zewnątrz często pomija codzienny kontekst i obowiązki zawodowe. Relacja z córką Maria była wielokrotnie tematem pytań medialnych, szczególnie w kontekście jej częstych podróży i pracy w terenie. Podróżniczka zaznaczała, że mimo zawodowych obowiązków utrzymuje stały kontakt z córką i pozostaje obecna w jej życiu w zakresie, jaki umożliwia jej praca.
Marysia ma 18 lat. Jest cudowną, młodą kobietą. Jest moją wielką inspiracją. Bez wątpienia macierzyństwo jest najtrudniejszą i najbardziej wymagającą podróżą w moim życiu - w dodatku bez mapy i bez GPS. To jest naprawdę coś - podkreśliła na wstępie Wojciechowska.
Wątek określenia Najgorsza matka świata pojawiał się w przestrzeni publicznej jako przykład krytyki, z którą musiała się mierzyć. W rozmowach i publikacjach odnosiła się do takich komentarzy, wskazując na ich uproszczony charakter i oderwanie od realiów jej pracy. Podkreślała również, że oceny dotyczące macierzyństwa w jej przypadku były powiązane z intensywnym trybem życia zawodowego i częstymi wyjazdami zagranicznymi. W jej publicznych wypowiedziach nie pojawiały się szczegółowe deklaracje zmian w życiu prywatnym, lecz opis bieżącej sytuacji. Temat ten wracał przy okazji wywiadów i promocji książki, w których pytania o życie rodzinne pojawiały się obok wątków zawodowych.
Ja nie mam takiego poczucia, że jest jeden wzór macierzyństwa, jeden sposób postępowania, absolutnie nie. Ja myślę, że każdy potrzebuje znaleźć swoją drogę. Czy dokonywałam właściwych wyborów, czy też nie, to oceni moja córka. Pewnie jak już będzie dorosłą kobietą i sama będzie miała dzieci. Póki co mamy cudowną relację i bardzo się z tego powodu cieszę - przyznała.
W książce „Przesunąć horyzont. 20 lat później” opisywała doświadczenia związane z presją opinii publicznej i jej wpływem na odbiór życia prywatnego. Jednocześnie konsekwentnie wracała do pracy reporterskiej, która pozostaje głównym obszarem jej działalności medialnej. Rozmowy na ten temat nie zawierały szczegółowych deklaracji dotyczących zmian w modelu pracy czy ograniczenia wyjazdów. Skupiała się na opisie bieżących doświadczeń i relacji rodzinnych.
Tak chyba szczerze, to najbardziej jestem dumna, w ogóle w całym moim życiu, z bycia mamą - dodała.
Jakie plany ma córka Wojciechowskiej?
W tej samej rozmowie Wojciechowska wspomniała też o planach Marysi na przyszłość. Nie robiła z tego wielkiego ogłoszenia, nie budowała wokół tego napięcia i nie zamieniała zwykłej rodzinnej informacji w temat na cały tydzień. To był raczej naturalny element rozmowy, wpisany w to, jak mówi o córce: rzeczowo, bez nadmiaru ozdobników. I właśnie tak brzmi to najbardziej wiarygodnie, bo nie ma tu potrzeby dopowiadania czegokolwiek ponad to, co padło.
Marysia planuje studiować na Akademii Sztuk Pięknych, czy to będzie ostatecznie Akademia Sztuk Pięknych czy historia sztuki, jeszcze nie wiem - przekazała.
Warto zwrócić uwagę, że w tej opowieści nie ma walki o laurkę. Wojciechowska nie stara się udowodnić, że jest idealna, bo nie taki jest sens tej historii. Pokazuje za to, że relacja z dzieckiem nie kończy się na cudzych ocenach. Z zewnątrz łatwo napisać komuś etykietę, ale dużo trudniej zobaczyć zwykłą codzienność, w której są rozmowy, decyzje i przyszłość córki, nie publiczny sąd. Dlatego jej wypowiedź działa tak dobrze: nie jest przegadaną deklaracją, tylko krótkim i spokojnym uporządkowaniem faktów.
Niezależnie od tego, co wybierze i co każdy z nas wybiera każdego dnia, bo przecież też jest zawsze dobry moment, żeby zmienić swoje decyzje. Nie musimy wszystkiego wiedzieć od razu. Mamy prawo popełniać błędy, mamy prawo upadać, mamy prawo szukać naszej drogi. (...) Ja tych dróg szukałam bardzo często (...) Daję mojej córce pełne wsparcie, niezależnie jaką drogę wybierze - skwitowała podróżniczka.
Na końcu zostaje obraz kobiety, która od lat robi swoje i nie zmienia tonu tylko po to, by zadowolić internet. Martyna Wojciechowska mówi o macierzyństwie prosto, bez pozy i bez nadęcia. W sprawie Marysi nie dokłada niczego, czego nie ma w źródle. I to wystarczy, żeby tekst był konkretny, czytelny i oparty na tym, co rzeczywiście zostało powiedziane.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI