Taką emeryturę co miesiąc otrzymuje Beata Tyszkiewicz. To skandal
Beata Tyszkiewicz to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać, będąca dla wielu pokoleń Polaków uosobieniem klasy, bezpretensjonalnej elegancji i złotej ery naszego rodzimego kina. Przez dziesięciolecia zachwycała na wielkich ekranach oraz w popularnych programach rozrywkowych, by w pewnym momencie, z dala od blasku fleszy i medialnego zgiełku, przejść na zasłużony odpoczynek w swojej warszawskiej przystani. Choć mogłoby się wydawać, że status niekwestionowanej legendy ekranu idzie w parze z wyjątkowo luksusową jesienią życia, rzeczywistość finansowa „pierwszej damy” potrafi wprawić w osłupienie nawet największych optymistów, rzucając nowe światło na to, jak system traktuje wybitnych artystów.
Jak rozpoczęła się kariera Beaty Tyszkiewicz?
Kariera Beaty Tyszkiewicz to gotowy scenariusz na film. Zadebiutowała jeszcze w latach 50. jako Klara w ekranizacji „Zemsty” i od tamtej pory jej filmografia pęczniała w oczach, wypełniając się rolami arystokratek, dam i kobiet z charakterem.
Młodsza publiczność pokochała ją z kolei za sprawiedliwe, choć zawsze podane w aksamitnej formie, oceny w programie „Taniec z Gwiazdami”. Kiedy jednak w 2017 roku, po kłopotach zdrowotnych, gwiazda zdecydowała się wycofać z życia publicznego, fani zaczęli zadawać sobie pytanie: jak wygląda codzienność ikony, gdy gasną światła jupiterów?

Jaką emeryturę otrzymuje Beata Tyszkiewicz?
Okazuje się, że w świecie finansów magia nazwiska nie zawsze działa. Beata Tyszkiewicz już kilka lat temu otwarcie przyznała, że jej świadczenie emerytalne wynosiło zaledwie 1300 złotych. Jak sama wspominała z właściwym sobie dystansem, w czasach jej największej aktywności nikt nie zaprzątał sobie głowy składkami czy ubezpieczeniami, a praca artysty rzadko kojarzyła się z budowaniem stabilnego portfela w ZUS-ie.
Z biegiem lat i kolejnych waloryzacji kwota ta nieco drgnęła. Szacuje się, że w 2023 roku mogła ona oscylować w granicach 1750 złotych. Dla przeciętnego obserwatora fakt, że tak wielka gwiazda otrzymuje przelewy nieprzekraczające dwóch tysięcy złotych, jest niemal egzotyczny.
Gdzie mieszka Beata Tyszkiewicz?
Najbardziej uderzające w całej tej historii nie są jednak same cyfry, ale postawa aktorki. Beata Tyszkiewicz, zamiast narzekać na los, z uśmiechem kwituje swoją sytuację, podkreślając, że wielu ludzi ma znacznie trudniej. Gwiazda konsekwentnie odmawia przeprowadzki do córki, ceniąc sobie niezależność we własnym mieszkaniu w sercu stolicy.
Jej recepta na szczęście jest prosta i darmowa: cieszyć się słońcem, unikać czarnowidztwa i wchodzić w każdy dzień śmiałym krokiem. To lekcja dla nas wszystkich – można mieć skromną emeryturę, ale zachować bogactwo ducha, którego nie powstydziłaby się żadna ekranowa hrabina. Klasy, jak widać, nie wycenia się w arkuszach kalkulacyjnych.
