Uwielbiany aktor zniknął u szczytu sławy. Teraz mieszka na wsi z żoną i czwórką dzieci
Kiedy był u szczytu popularności, zamiast dalej podbijać Hollywood, wycofał się z pierwszego planu i wrócił do rodzinnej miejscowości. Dziś mieszka z żoną i czworgiem dzieci na angielskiej prowincji, gdzie jego codzienność wypełniają domowe obowiązki, zwierzęta i życie rodzinne.
W ostatnich latach znów pojawia się w dużych produkcjach, m.in. w „Oppenheimerze”, a obecnie promuje thriller „Verity” z Dakotą Johnson i Anne Hathaway. Mimo powrotu na ekran nie zamierza jednak wracać do dawnego stylu życia. Dla niego największą zmianą nie jest kolejna filmowa rola, ale to, co czeka na niego po powrocie do domu.
Z Hollywood prosto na wieś. Zamiast wielkiej kariery wybrał codzienność z rodziną
Jeszcze kilkanaście lat temu wszystko wskazywało na to, że jego nazwisko będzie na stałe związane z hollywoodzkimi hitami. Miał wygląd amanta, rozpoznawalność i propozycje ról, o których wielu aktorów mogłoby tylko marzyć.
Problem w tym, że sława nie była jego wymarzonym celem. Gdy zainteresowanie jego osobą zaczęło gwałtownie rosnąć, aktor wycofał się z kariery, wrócił do rodzinnej miejscowości i na około 18 miesięcy zrobił przerwę od aktorstwa. Rozstał się również ze swoimi agentami. Nie oznaczało to jednak definitywnego zakończenia kariery. Po prostu zaczął wybierać mniejsze i bardziej wymagające projekty zamiast kolejnych ról hollywoodzkiego przystojniaka. Jak przypomina „The Guardian”, aktor dwukrotnie odrzucił również rolę Supermana.
Dziś jego dom znajduje się w Hampshire, na angielskiej prowincji. To właśnie tam, razem z żoną i czworgiem dzieci, prowadzi życie zdecydowanie mniej efektowne niż to, które mogłoby sugerować jego CV.
A lista domowych obowiązków jest całkiem długa. W gospodarstwie rodziny są m.in. pies, kury, świnki morskie i kozy karłowate. Te ostatnie aktor szczególnie sobie upodobał. W rozmowie z „The Guardian” żartował nawet, że są tak łagodne, iż mogłyby mieszkać w domu.
Hollywood zostało więc za bramą. W domu czeka zupełnie inny rodzaj „gwiazdorskiego” życia — dzieci, zwierzęta i mnóstwo rzeczy do zrobienia.
Zobacz też: Nie żyje aktor "Rancza", "M jak miłość" czy "Plebanii". Stanisław Pąk miał 70 lat | Świat Gwiazd

To Josh Hartnett. Gwiazdor „Pearl Harbor” znalazł swoje miejsce w Hampshire
Mężczyzną, który zamienił hollywoodzki blask na życie na farmie, jest Josh Hartnett. Aktor ma dziś 48 lat i w ostatnich latach ponownie pojawia się w głośnych produkcjach. Wystąpił m.in. w „Oppenheimerze” Christophera Nolana, a wcześniej w „Operation Fortune: Ruse de Guerre” Guya Ritchiego oraz w serialu „Black Mirror”.
Hartnett związany jest z brytyjską aktorką Tamsin Egerton. Para przez lata dzieliła życie między Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, jednak z czasem zdecydowała się osiąść na stałe w Hampshire. W 2021 roku wzięli kameralny ślub, a ich życie rodzinne pozostaje z dala od zainteresowania mediów. Imiona dzieci nie zostały publicznie ujawnione.
Rodzina powiększała się stopniowo. Hartnett został ojcem po raz pierwszy w 2015 roku, a w 2024 roku podczas sezonu nagród potwierdził, że wraz z żoną mają już czworo dzieci. Aktor nie ukrywa, że właśnie ojcostwo mocno wpłynęło na jego podejście do kariery.
W 2024 roku w rozmowie z „The Guardian” opowiadał, że po przeprowadzce do Hampshire jego życie wygląda zupełnie inaczej niż w Los Angeles czy Nowym Jorku. Tam ludzie często pytali go o karierę. Na angielskiej prowincji — jak mówił — „nikt się tym nie przejmuje”, co bardzo mu odpowiada.
Nie oznacza to jednak, że całkowicie porzucił kino. Wręcz przeciwnie. W 2023 roku pojawił się w nagrodzonym filmie „Oppenheimer”, a obecnie można oglądać go w thrillerze „Verity”, gdzie występuje u boku Dakoty Johnson i Anne Hathaway.
Hartnett wrócił więc do Hollywood, ale na własnych zasadach.
Zobacz też: Daniel Martyniuk złapał za mikrofon i zwrócił się do rodziców | Świat Gwiazd
„Nie chciałem, żeby moje życie zostało pochłonięte przez pracę”. Aktor jasno mówi o swojej decyzji
Najważniejszym elementem tej historii nie jest wcale sama przeprowadzka na wieś, lecz powód, dla którego Hartnett zdecydował się kiedyś zwolnić tempo. Aktor wspominał, że w czasach największej popularności obserwował innych ludzi z branży i widział, jak całkowite podporządkowanie życia karierze potrafiło odbić się na ich życiu.
W rozmowie z „The Guardian” powiedział wprost:
Nie chciałem, żeby moje życie zostało pochłonięte przez pracę. W tamtych czasach istniało przekonanie, że poświęcasz wszystko. Widziałem wtedy, co się stało z niektórymi ludźmi. Zostali przez to zmiażdżeni. Nie chciałem tego dla siebie.
Ta decyzja z perspektywy czasu nabrała dla niego jeszcze większego znaczenia. Hartnett nie traktuje aktorstwa jako całego swojego życia, lecz jako jeden z jego elementów. Kiedy kończy zdjęcia, wraca do Hampshire i rodziny.
W 2024 roku opowiadał też o tym, jak szybko mija czas przy czwórce dzieci. Z jego słów wynika, że rodzinne życie jest intensywne, ale daje mu poczucie, że uczestniczy w najważniejszych momentach dorastania swoich pociech.
Nigdy bym się tego nie spodziewał. A czas mija bardzo szybko. Przy czworgu dzieci jest zawsze coś do zrobienia. W pewnym sensie dzieje się mniej, ale więcej tych naprawdę ważnych rzeczy.
To właśnie ta codzienność stała się dla niego czymś, czego nie chciał wymieniać na przypadkowe projekty. Co ciekawe, powrót na ekran nie oznacza powrotu do dawnego życia. Hartnett wybiera role, które go interesują, pracuje przez ograniczony czas i wraca do domu.
Jego obecna filmografia pokazuje, że taka strategia nie zamknęła mu drzwi do dużych produkcji. „Oppenheimer”, „Black Mirror”, a teraz „Verity” są dowodem na to, że aktor może pozostawać aktywny zawodowo, jednocześnie chroniąc prywatną przestrzeń.
Josh Hartnett nie zniknął więc bez śladu. Po prostu znalazł sposób, by być aktorem bez pozwalania, żeby aktorstwo stało się całym jego życiem.
