Wypadek na scenie. Małgorzata Ostrowska przeżyła chwile grozy. Fani zamarli
Małgorzata Ostrowska przeżyła chwile grozy podczas koncertu w Białymstoku. W pewnym momencie na scenie doszło do niebezpiecznego zdarzenia, w wyniku którego wokalistka straciła równowagę i upadła. Wszystko wydarzyło się na oczach publiczności, a sytuacja mogła skończyć się znacznie poważniej. Na szczęście czujność ekipy technicznej pozwoliła szybko opanować sytuację.
Ostrowska pokazała w mediach społecznościowych nagranie z tego momentu i zdradziła, co dokładnie wydarzyło się na scenie. Okazało się, że jeden z elementów show zadziałał zupełnie inaczej, niż powinien. Wokalistka miała też świadomość, że za jej plecami znajduje się półtorametrowa dziura, dlatego w pierwszej chwili naprawdę się przestraszyła.
Małgorzata Ostrowska na Top of the Top Festival 2026. W Sopocie dała rockowe show
Małgorzata Ostrowska jest w tym roku niezwykle aktywna koncertowo. Zanim ruszyła w dalszą trasę, pojawiła się na Top of the Top Sopot Festival 2026. Tegoroczna edycja imprezy odbywała się od 24 do 27 sierpnia w Operze Leśnej i została podzielona na cztery muzyczne wieczory. Na sopockiej scenie pojawiły się największe nazwiska polskiej muzyki, a wydarzenie było transmitowane przez TVN.
Ostrowska wystąpiła podczas finałowego dnia imprezy, 27 sierpnia, w części zatytułowanej „Top of the Rock”. Był to wieczór szczególnie ważny dla fanów mocniejszych brzmień. Obok wokalistki pojawili się między innymi Lady Pank, Perfect & Łukasz Drapała, Kobranocka, Dżem, IRA Trio, Tomasz Lipiński oraz Arek Jakubik i Dr. Misio.
Druga część finału, „Bal w Operze”, miała już nieco inny muzyczny charakter. Publiczność mogła zobaczyć między innymi Marylę Rodowicz, Zalewskiego, Igora Herbuta, Young Leosię i Zalię. Wcześniejsze dni festiwalu również obfitowały w koncerty gwiazd oraz specjalne wydarzenia. Jednym z nich był koncert poświęcony twórczości Stanisława Soyki, a podczas festiwalu wręczono także Bursztynowego Słowika.
Dla Ostrowskiej sopocki występ był kolejnym ważnym punktem tegorocznego koncertowego kalendarza. Artystka po zejściu ze sceny nie zamierzała jednak robić sobie długiej przerwy. Wyruszyła w dalszą trasę, a jednym z jej przystanków był Białystok.
Nagle huk, odrzut i upadek. Ostrowska zdradziła, co wydarzyło się na scenie
W Białymstoku publiczność przyjęła wokalistkę bardzo ciepło. Koncert miał być kolejnym energetycznym spotkaniem z fanami, ale w pewnym momencie wydarzyło się coś, czego zdecydowanie nie było w scenariuszu. Ostrowska straciła równowagę i przewróciła się na scenie.
Małgorzata Ostrowska postanowiła pokazać fanom, jak wyglądał moment wypadku. Na opublikowanym przez nią nagraniu widać fragment koncertu, podczas którego wokalistka korzysta z charakterystycznego rekwizytu w formie pistoletu. Gadżet miał wystrzelić sprężony dwutlenek węgla, co było częścią scenicznego show.
Tym razem efekt specjalny okazał się jednak zdecydowanie bardziej intensywny, niż zakładano. Rekwizyt otworzył się, a sprężone CO2 uderzyło Ostrowską w twarz. Siła odrzutu sprawiła, że wokalistka straciła równowagę i runęła na scenę.
Sytuacja mogła wyglądać jeszcze poważniej, ponieważ tuż za artystką znajdowała się spora dziura. Sama Ostrowska przyznała później, że właśnie o tym pomyślała w pierwszej chwili. Na szczęście osoby odpowiedzialne za techniczną stronę koncertu zachowały czujność i błyskawicznie zareagowały.
Ostrowska dokładnie opisała fanom całe zdarzenie:
Wczoraj w Białymstoku był ogień, choć doszło też do małego wypadku. Przeżyłam! Otworzyła się moja "giwera" i dostałam sprężonym CO2 w twarz. Odrzut mnie wywrócił. W głowie miałam jedną myśl - że za mną jest półtora metrowa dziura i że spadam. Na szczęście mam absolutnie czujnych technicznych. Złapali. A Domino dostał w łeb, ale żądnego dźwięku z solówki nie uronił! Matka mu się prawie zabiła, przewróciła się - niech leży! Show must go on! - napisała na Instagramie.
Mimo całego zamieszania artystka nie pozwoliła, by wypadek zakończył koncert. Ostrowska wróciła do występu i kontynuowała show. Jej relacja pokazuje też, że sama potrafi spojrzeć na tę sytuację z dystansem.
Nie zmienia to jednak faktu, że chwila wyglądała groźnie. Przy scenicznych efektach specjalnych nawet niewielka różnica w działaniu sprzętu może sprawić, że zaplanowany element występu nagle wymknie się spod kontroli. Tym razem na szczęście wszystko skończyło się tylko na strachu.
Ostrowska mówiła o liczbie koncertów. Przy okazji padły mocne słowa o Skolimie
Wypadek w Białymstoku wydarzył się w czasie, gdy Małgorzata Ostrowska jest bardzo aktywna koncertowo. Wokalistka nie ukrywa jednak, że nie chce występować za wszelką cenę. Wręcz przeciwnie — zależy jej na tym, aby każdy koncert był dopracowany, a publiczność otrzymała show na odpowiednim poziomie.
Tuż po występie na sopockiej scenie artystka mówiła o swoim podejściu do koncertowania. Podkreślała, że świadomie ogranicza liczbę występów, ponieważ nie wierzy, że przy kilku koncertach dziennie można za każdym razem dać z siebie dokładnie tyle samo.
Nie wierzę w to, że grając trzy czy pięć koncertów dziennie można być zawsze tak samo zaangażowanym i dać tyle samo publiczności — stwierdziła piosenkarka.
W rozmowie pojawił się również temat Skolima, który znany jest z bardzo intensywnego koncertowania. Artysta w tym roku zabierał także głos w sprawie finansowego wsparcia najbiedniejszych artystów przez państwo. Ostrowska, zapytana o młodszego kolegę, nie ograniczyła się jednak do komentarza dotyczącego samej liczby koncertów.
Wokalistka jasno dała do zrozumienia, że Skolim ma u niej na pieńku z zupełnie innych powodów. Co więcej, nie zamierzała swoich słów łagodzić ani pozostawiać ich wyłącznie w sferze prywatnych opinii.
Skolim akurat ma nagrabione u mnie z zupełnie innych powodów i mówię to oficjalnie, bo, że tak powiem, nie wolno robić we własne gniazdo — powiedziała „Faktowi” Ostrowska.
Jedno jest pewne: ostatnie dni są dla wokalistki wyjątkowo intensywne. Najpierw wielki występ w Sopocie, później koncert w Białymstoku i niespodziewany wypadek na scenie. Na szczęście Ostrowska wyszła z tej sytuacji bez poważnych konsekwencji i zgodnie z zasadą, którą sama przywołała — show musi trwać dalej.
