Wiemy, co naprawdę działo się za kulisami Sopotu. Tego nie pokazały kamery
Top of the Top Sopot Festival to nie tylko wielka scena, światła i występy oglądane przez tysiące widzów. Równie interesująco bywa za kulisami, gdzie artyści mają chwilę na spotkania, przygotowania i spontaniczne momenty, których nie pokazuje telewizyjna transmisja.
Tegoroczny Top of the Top Sopot Festival przyciągnął do Opery Leśnej setki artystów i przez cztery dni był jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych końca wakacji. Kamery pokazały przede wszystkim koncerty, ale w mediach społecznościowych pojawiły się również kadry z festiwalowego zaplecza. Paulina Krupińska uchwyciła atmosferę panującą za sceną, a inne gwiazdy podzieliły się chwilami, które pokazały, jak wygląda festiwal wtedy, gdy gasną światła skierowane na scenę.
Top of the Top Sopot Festival 2026
Są takie wydarzenia, które pod koniec wakacji stają się stałym punktem muzycznego kalendarza. Top of the Top Sopot Festival ponownie wypełnił Operę Leśną artystami reprezentującymi różne pokolenia, style i muzyczne doświadczenia. Tegoroczna edycja trwała od 24 do 27 sierpnia, a jej program został podzielony na cztery wieczory, z których każdy miał własny charakter.
Pierwszy dzień przyniósł spotkanie współczesnych przebojów z repertuarem, który dla wielu słuchaczy ma już status klasyki. W programie znalazły się koncert „Top of the Pop” oraz wyjątkowy projekt „Stanisław Soyka. Absolutnie”, poświęcony pamięci artysty. Na scenie pojawili się m.in. Kayah, Justyna Steczkowska, Ralph Kaminski, Kuba Badach i Natalia Szroeder. Był to wieczór, w którym różne muzyczne języki spotkały się w jednej, festiwalowej przestrzeni.
Drugi dzień należał do „Otwartej Sceny” oraz rywalizacji o Bursztynowego Słowika. Organizatorzy połączyli artystów o ugruntowanej pozycji z wykonawcami reprezentującymi nowsze brzmienia. Wśród zaproszonych znaleźli się m.in. Agnieszka Chylińska, Zalewski, Błażej Król, Ørganek i Mikromusic.
Środa przyniosła natomiast koncert „Opera Leśna w Czterech Aktach”. Był to wieczór oparty na emocjach, interpretacjach i spotkaniach artystów, których repertuar na pierwszy rzut oka może należeć do zupełnie różnych światów. Artur Rojek, Nosowska, Igor Herbut, Kortez, Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz, Michał Bajor czy Ania Dąbrowska stworzyli program pokazujący szerokie spektrum współczesnej polskiej sceny muzycznej.
Finał festiwalu postawiono na mocniejsze brzmienia i wyraźny sceniczny rozmach. W programie znalazły się „Top of the Rock” oraz „Bal w Operze”. Na scenie zapowiedziano m.in. Lady Pank, Dżem, Perfect z Łukaszem Drapałą, Małgorzatę Ostrowską, Marylę Rodowicz, Zalewskiego, Igora Herbuta i Young Leosię.
Zobacz także: Fani grzmią po festiwalu w Sopocie. Zwrócili uwagę na jedno. “Brak słów”

Co działo się za kulisami Top of the Top Sopot Festival 2026
Na festiwalowej scenie widzowie oglądają dopracowane występy, gotowe kreacje i starannie zaplanowany przebieg koncertów. Za kulisami Top of the Top Sopot Festival 2026 atmosfera wyglądała jednak zupełnie inaczej. W przestrzeniach Opery Leśnej ostatnie dni sierpnia upływały pod znakiem szybkich przygotowań, spotkań gwiazd i emocji, których nie sposób było w całości pokazać podczas telewizyjnej transmisji. Tegoroczna edycja odbywała się od 24 do 27 sierpnia i zgromadziła ponad 300 artystów.
Jedną z osób, które postanowiły uchylić rąbka tajemnicy, była Paulina Krupińska. Prezenterka pokazała w mediach społecznościowych, jak wyglądały ostatnie chwile przed finałowymi wydarzeniami. Były przygotowania, przymiarki, spotkania ze znajomymi z telewizji i zdjęcia wykonywane w pośpiechu między kolejnymi punktami programu. Nie zabrakło też chwili spontanicznej zabawy – Krupińska zatańczyła za kulisami z jednym z członków ekipy produkcyjnej, gdy w tle rozbrzmiewała muzyka Maryli Rodowicz.
Właśnie takie obrazy pokazują drugą stronę wielkiego telewizyjnego widowiska. Na scenie wszystko ma swój rytm i kolejność, za nią natomiast współistnieją próby, poprawki, rozmowy i nieustanne przemieszczanie się między garderobami a miejscem występów. Festiwal jest przecież ogromnym przedsięwzięciem organizacyjnym, w którym spotykają się artyści, prowadzący, tancerze oraz liczna ekipa pracująca nad transmisją.
Emocji nie brakowało również po najważniejszych momentach koncertów. Zdobywcy Bursztynowego Słowika, duet Kuba i Kuba, opowiadali po swoim sukcesie o wzruszeniu i silnych przeżyciach towarzyszących zwycięstwu. Dla artystów był to moment, w którym sceniczny stres ustąpił miejsca radości z otrzymanej nagrody.
Dużo poruszenia wywołało też spotkanie Martyny Wojciechowskiej z Marylą Rodowicz. Dziennikarka w emocjonalnym geście uklękła przed piosenkarką za kulisami, a nagranie szybko zwróciło uwagę internautów.
Kulisy Top of the Top Sopot Festival pokazują więc wydarzenie z nieco innej perspektywy. Obok świateł, kamer i wielkich muzycznych nazwisk pozostaje przestrzeń bardziej spontaniczna – pełna przygotowań, krótkich spotkań i emocji przeżywanych już poza wzrokiem telewidzów. I choć właśnie scena pozostaje najważniejszym miejscem festiwalu, to za jej zapleczem często powstają historie, które nadają tym czterem dniom zupełnie inny wymiar.
Festiwal dobiegł końca
Cztery festiwalowe wieczory w Operze Leśnej dobiegły końca. Tegoroczny Top of the Top Sopot Festival pokazał, że duże telewizyjne widowisko muzyczne może być czymś więcej niż tylko serią występów największych nazwisk. Od 24 do 27 sierpnia sopocka scena stała się miejscem spotkania różnych pokoleń, gatunków i sposobów opowiadania o muzyce. I właśnie ta różnorodność wydaje się jednym z najważniejszych znaków tegorocznej edycji.
Nie oznacza to oczywiście, że każda część festiwalu spotkała się z identycznym odbiorem. Pierwsze dni wywoływały wśród widzów także krytyczne reakcje, co pokazuje, jak różne bywają oczekiwania wobec telewizyjnego wydarzenia tej skali. Z drugiej strony w komentarzach pojawiało się również wiele głosów doceniających konkretne występy i kolejne odsłony programu.
Największą siłą tegorocznego Top of the Top Sopot Festival była więc różnorodność. Nie każdy wieczór był skierowany do tego samego odbiorcy i nie każdy występ musiał odpowiadać tym samym muzycznym oczekiwaniom. W ciągu czterech dni Opera Leśna pomieściła pop, rock, alternatywę i bardziej kameralne muzyczne interpretacje.
Po tegorocznej edycji pozostaje wrażenie, że Sopot ponownie próbował opowiedzieć historię polskiej muzyki nie jednym głosem, lecz wieloma. A w przypadku festiwalu, który ma łączyć scenę, telewizję i bardzo różne pokolenia widzów, wydaje się to wyborem najbardziej naturalnym.