W Sopocie spadł śnieg. Ludzie już nucą "Last Christmas" i to w środku lata
Trzeci dzień Top of the Top Sopot Festival przyniósł publiczności kolejne wyjątkowe muzyczne emocje. Jednym z bohaterów wieczoru był Kuba Badach, który podczas festiwalu świętował swoje 50. urodziny. Artysta został wcześniej zaskoczony wyjątkową niespodzianką przygotowaną przez innych muzyków, ale sam również postanowił zaskoczyć widzów. Kiedy pojawił się na scenie w świątecznym swetrze, stało się jasne, że jego występ będzie zupełnie inny od pozostałych.
Badach sięgnął po jeden z najbardziej znanych bożonarodzeniowych przebojów i zaśpiewał „Last Christmas”. Chwilę później z góry zaczęło spadać białe konfetti, które do złudzenia przypominało padający śnieg. Dzięki iglastym drzewom w scenografii Opera Leśna nagle zamieniła się w prawdziwie świąteczną krainę. Publiczność była zachwycona pomysłem artysty, a sierpniowy wieczór w Sopocie na moment przypominał grudniowe święta.
Kuba Badach świętował 50. urodziny na festiwalu w Sopocie
Kuba Badach był jedną z gwiazd trzeciego dnia Top of the Top Sopot Festival. Tegoroczny występ miał dla niego szczególne znaczenie, ponieważ artysta 24 sierpnia skończył 50 lat. Jubileusz stał się więc jednym z ważniejszych tematów wieczoru, a organizatorzy zadbali o to, aby wokalista długo go nie zapomniał.
Badach otrzymał już wcześniej wyjątkowy prezent. Na ekranach podczas festiwalu pojawiła się niespodzianka przygotowana przez znane gwiazdy polskiej muzyki. Kayah, Natalia Kukulska, Andrzej Piaseczny, Maryla Rodowicz i wielu innych artystów postanowiło uczcić jubileusz kolegi. Wspólnie wykonali piosenkę, do której tekst napisała Aleksandra Kwaśniewska, żona Badacha.
Wokalista przyznał jednak, że nie należy do osób, które szczególnie lubią niespodzianki. Tym razem musiał jednak przyjąć kolejną, tym razem przygotowaną przez siebie samego. Badach postanowił bowiem zrobić coś nietypowego i zabrać sopocką publiczność w sam środek zimowego klimatu.
Zobacz także: Wiadomo, co z samolotem księcia Harrego i Meghan Markle. Media z UK pilnie donoszą

Świąteczny sweter i „Last Christmas” w środku lata
Chwilę później Kuba Badach zwrócił uwagę swoim strojem. Artysta założył bowiem świąteczny sweter, który zdecydowanie wyróżniał się na tle typowych festiwalowych stylizacji. Wszystko wskazywało na to, że tym razem nie zamierza traktować występu całkiem serio i przygotował dla publiczności sporą dawkę zabawy.
Chwilę później zabrzmiały pierwsze dźwięki „Last Christmas” – wielkiego świątecznego hitu, który w wykonaniu Badacha zabrzmiał w samym środku sierpniowego festiwalu. Wybór piosenki był oczywiście celowy i idealnie współgrał z przygotowaną scenografią.
Na scenie znajdowały się iglaste drzewa, które natychmiast wprowadziły widzów w bożonarodzeniowy klimat. Zamiast typowej dla sierpniowego Sopotu letniej atmosfery zrobiło się niemal jak w grudniu. Badach wykorzystał więc scenę nie tylko do zaprezentowania swoich możliwości wokalnych, ale także do stworzenia pełnego widowiska.
Zobacz także: Aż trudno go poznać. Wszedł na scenę, a ludzie zamarli. “To nie może być on”
Nagle zaczął padać śnieg. Publiczność zachwycona
Największa niespodzianka czekała jednak na widzów chwilę później. Z góry zaczęło spadać białe konfetti, które wyglądało jak delikatne płatki śniegu. W połączeniu z choinkami, świątecznym swetrem i „Last Christmas” efekt był naprawdę spektakularny.
Publiczność szybko podchwyciła klimat. Zamiast sierpniowego wieczoru w Sopocie widzowie znaleźli się w środku niezwykłej świątecznej scenografii. Wszystko zostało przygotowane tak, aby stworzyć wrażenie zimowego krajobrazu, mimo że za kulisami panowała pełnia lata.
Badach po raz kolejny pokazał, że potrafi zaskoczyć swoich fanów i nie boi się eksperymentować z formą występu. Jego interpretacja „Last Christmas” była nie tylko muzycznym wykonaniem, ale również częścią większego przedstawienia. Śnieg z konfetti, iglaste drzewa i świąteczny strój sprawiły, że widzowie szybko zapomnieli, że mamy sierpień.
Ten występ z pewnością przejdzie do historii tegorocznego festiwalu jako jeden z najbardziej nietypowych momentów. Kuba Badach najpierw sam został zaskoczony urodzinową niespodzianką, a później odwdzięczył się publiczności własnym pomysłem. I choć do Bożego Narodzenia pozostało jeszcze kilka miesięcy, w Sopocie przez kilka minut zrobiło się naprawdę świątecznie.
Zimowe nagranie z Sopotu zobaczycie poniżej: