Kuba Badach wyjawił prawdę o swoim małżeństwie. Wspaniałe wieści
Kuba Badach od lat konsekwentnie rozwija swoją karierę muzyczną, wydaje kolejne płyty i podejmuje nowe zawodowe wyzwania. Artysta zyskał także dużą popularność jako juror „The Voice of Poland”, gdzie widzowie mogą obserwować jego podejście do młodych talentów. Jego poczynania zawodowe i prywatne cieszą się dużym zainteresowaniem fanów. Szczególną uwagę wzbudza jego małżeństwo z Olą Kwaśniewską, z którą od lat tworzy zgrany duet.
Para nie tylko wspiera się w codziennym życiu, ale również współpracuje przy muzycznych projektach Badacha. Ola zaczęła pisać teksty piosenek męża, a ich wspólna praca zaowocowała płytą „Radio Edit”. Muzyk właśnie opowiedział, jak wygląda ich współpraca i czy połączenie życia prywatnego z zawodowym wpłynęło na ich relację.
Kuba Badach i Ola Kwaśniewska połączyli siły
Kuba Badach i Ola Kwaśniewska od lat wzajemnie się wspierają, jednak ich współpraca przy muzyce nie była wcześniej zaplanowanym przedsięwzięciem. Wszystko zaczęło się przy pracy nad albumem „Radio Edit”. Badach początkowo zakładał, że teksty do jego muzyki będą tworzyć różni autorzy. Demówki najpierw jednak puszczał żonie, która zaczęła zgłaszać własne pomysły.
W naszym wypadku nic się nie zmieniło. Dynamika u nas jest cały czas ta sama i jest świetnie. Muzyka jest kolejnym mostem – powiedział w rozmowie z Plejadą.
Jak opowiadał, Ola z czasem sama zaczęła proponować, że spróbuje napisać teksty. Badach dawał jej kolejne utwory, a współpraca zaczęła rozwijać się zupełnie naturalnie. W pewnym momencie okazało się, że mają już materiał, który może stać się pełnoprawnym albumem.
W pewnym momencie Ola mówi: “Słuchaj, my tak naprawdę mamy gotową płytę, to może ją nagrasz?”. I tak się stało – wspominał muzyk.
Nie było więc wielkiego planu ani biznesowej strategii. Pomysł narodził się podczas wspólnej pracy w domu, a efekt przerósł początkowe założenia. Dla małżonków muzyka stała się kolejnym obszarem, w którym mogli działać razem.
Zobacz także: Nie żyje Hayden Panettiere. “Była niezwykłym światłem i siłą natury”

Sukces Kuby Badacha i Oli Kwaśniewskiej
Wspólna praca nie wpłynęła negatywnie na relację Badacha i Kwaśniewskiej. Wręcz przeciwnie – muzyk podkreśla, że ich dynamika pozostała taka sama. Według niego pojawiła się natomiast dodatkowa przestrzeń do wspólnego tworzenia.
To jest cudowne, że możemy w ramach jednego ogniska domowego stworzyć płytę i to była rzecz nieumówiona, nieustalona, po prostu to się stało – wyznał.
Dla fanów pary może być to szczególnie ciekawa wiadomość. Ola Kwaśniewska przez lata była kojarzona przede wszystkim ze światem mediów, natomiast jej teksty pokazały kolejną stronę jej twórczości. Badach z kolei otrzymał materiał, który mógł połączyć jego muzykę z wrażliwością żony.
Efekty tej współpracy spotkały się z uznaniem. Album „Radio Edit” otrzymał nominację do Fryderyka, co dla artysty było dużym zaskoczeniem. Badach nie ukrywał, że cieszyła go szczególnie nominacja za płytę, która – jak sam uważa – wymaga od słuchacza większego skupienia.
Zobacz także: Uwielbiany muzyk widział miejsce wypadku polskiego autobusu na Węgrzech. “Byliśmy jednymi z pierwszych”
Badach nie kryje dumy z albumu
Kuba Badach w rozmowie z Plejadą nie ukrywał, że sukces „Radio Edit” był dla niego wyjątkowym doświadczeniem. Artysta zwrócił uwagę na charakter materiału i jego bardziej wymagającą formę.
Ta płyta to nie są chipsy. To nie jest taka papka, która ma niską wartość odżywczą, ale zapełnia nam brzuszek – stwierdził dosadnie.
Jego zdaniem album zawiera więcej głębszych treści i jest skierowany do odbiorców, którzy szukają w muzyce czegoś więcej niż tylko łatwych melodii. Tym większą satysfakcję przyniosła mu nominacja do Fryderyka.
Ostatecznie Badach nie mógł osobiście uczestniczyć w gali, ponieważ tego samego dnia występował w Teatrze Muzycznym Roma. Na uroczystości reprezentowała go więc Ola. Muzyk z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru przyznał, że ostatecznie statuetkę otrzymała Zalia.
Ola mnie godnie reprezentowała na Fryderykach. Ja tego dnia grałem koncert w Teatrze Muzycznym Roma, więc nie mogłem być, a Fryderyka na szczęście dostała Zalia, bo jak my byśmy dostali, to dopiero byłyby ciężkie rozmowy - skwitował.
