Uwielbiany muzyk widział miejsce wypadku polskiego autobusu na Węgrzech. "Byliśmy jednymi z pierwszych"
12 osób zginęło w tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Do zdarzenia doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3, a miejsce tragedii widział węgierski muzyk wracający wtedy z zespołem do domu. Członkowie grupy przejechali obok rozbitego autobusu jeszcze przed całkowitym zamknięciem drogi.
Autokarem podróżowali polscy pielgrzymi z Podkarpacia wracający z Bośni i Hercegowiny. W pojeździe znajdowało się 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Węgierskie służby przekazały, że 12 osób poniosło śmierć, a pozostali poszkodowani trafili do szpitali. Wstępne ustalenia wskazują, że kierowca prawdopodobnie zasnął.
Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje 12 osób
Do tragicznego wypadku doszło około godziny 1 w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 na Węgrzech. Polski autokar jechał w kierunku Nyiregyhazy, gdy pomiędzy miejscowościami Mezokeresztes i Emod zjechał z drogi i przewrócił się. Według wstępnych ustaleń węgierskich służb kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą. Dokładne okoliczności tragedii mają jednak zostać wyjaśnione.
W autobusie znajdowało się 57 pasażerów i dwóch kierowców. Skala zdarzenia była ogromna. Węgierski minister zdrowia Zsolt Hegedus przekazał, że 12 osób zginęło, jedna jest w stanie krytycznym, dziewięć w ciężkim, a 37 odniosło lekkie obrażenia. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Egerze i Miskolcu.
Akcja ratunkowa wymagała użycia ciężkiego sprzętu. Na miejsce wysłano cywilne dźwigi, a jeszcze przed przybyciem strażaków przy pomocy wciągarki udało się podnieść tylną oś autobusu na tyle, by wydobyć osoby znajdujące się pod pojazdem. Autostrada M3 została zamknięta na czas działań służb, a kierowcy musieli korzystać z objazdu.
Zobacz też: Wypadek Skolima. Nowe zdjęcia | Świat Gwiazd
Informacja o tragedii szybko dotarła także do Polski. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził, że wszyscy pasażerowie byli polskimi obywatelami. Kondolencje przekazał również prezydent Karol Nawrocki.
Z głębokim bólem przyjąłem tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło tak wielu naszych Rodaków. W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar — napisał w serwisie X.
Węgierski muzyk przejeżdżał obok miejsca tragedii. Zobaczył rozbity autobus
W chwili, gdy na autostradzie M3 trwała dramatyczna akcja ratunkowa, w pobliżu znajdował się Skinti Csaba, lider węgierskiego zespołu Cairo. Muzycy wracali w nocy z soboty na niedzielę do swoich domów i właśnie wtedy znaleźli się na trasie, na której chwilę wcześniej doszło do tragedii.
Zespół przejeżdżał obok miejsca wypadku jeszcze przed całkowitym zamknięciem drogi. Muzycy zobaczyli rozbity autokar, osoby znajdujące się w pobliżu oraz ogromną liczbę pojazdów ratunkowych. Csaba opowiedział o swoich przeżyciach w rozmowie z węgierskim dziennikiem „Blikk”.
Lider Cairo zamieścił również w mediach społecznościowych nagranie z autostrady. Na filmie widać długi szereg karetek pogotowia i wozów strażackich jadących na sygnale. Dla muzyków początkowo była to po prostu nietypowa sytuacja na nocnej trasie. Dopiero widok autobusu w rowie uświadomił im, że wydarzyło się coś poważnego.
Była noc i jedyną podejrzaną rzeczą było to, że obok nas przejeżdżało bardzo wiele karetek i wozów strażackich. Właśnie wtedy wjechaliśmy na autostradę M3 — relacjonował Skinti Csaba w rozmowie z „Blikkiem”.
Muzyk podkreślił, że jego zespół nie widział samego wypadku. Członkowie grupy znaleźli się jednak bardzo blisko miejsca tragedii. Dzięki temu zobaczyli sytuację, zanim droga została całkowicie zamknięta przez służby.
Zobacz też: Nie żyje Hayden Panettiere. Odeszła w wieku 36 lat | Świat Gwiazd
„Można było się domyślić, że wydarzyło się coś bardzo smutnego”
Skinti Csaba przyznał, że ogromna liczba karetek i wozów strażackich od razu wzbudziła jego niepokój. Muzyk i pozostali członkowie zespołu Cairo nie znali jeszcze szczegółów, ale widok służb pędzących autostradą na sygnale sugerował, że stało się coś poważnego. Kiedy przejechali obok miejsca zdarzenia, zobaczyli autobus, który zjechał do rowu, oraz osoby znajdujące się na poboczu.
Nie widzieliśmy samego wypadku, widzieliśmy tylko autobus, który zjechał do rowu, oraz kilka osób na pasie awaryjnym i przy ogrodzeniu. Byliśmy chyba jednymi z pierwszych, bo udało nam się jeszcze przejechać obok autobusu przyspieszonym pasem — dodał Csaba.
To właśnie ten moment szczególnie zapadł mu w pamięć. Zespół przejechał obok rozbitego autokaru, gdy akcja ratunkowa dopiero się rozkręcała. Niedługo później droga została zamknięta, a na miejsce skierowano kolejne jednostki. Muzyk zauważył, że karetki nadal docierały w okolice zdarzenia nawet kilkadziesiąt minut później.
Można było się domyślić, że wydarzyło się coś bardzo smutnego — skomentował w rozmowie z „Blikkiem”.
Relacja węgierskiego artysty pokazuje, jak miejsce tragedii wyglądało tuż po wypadku z perspektywy osoby postronnej. Csaba nie widział samego momentu zdarzenia. Zapamiętał za to rozbity autobus, osoby znajdujące się w pobliżu oraz niekończący się sznur pojazdów ratunkowych.
Dla muzyków była to krótka chwila na trasie, która początkowo mogła wyglądać jak poważne utrudnienie. Dopiero późniejsze informacje pokazały ogrom tragedii, do której doszło tej nocy. W wypadku zginęło 12 osób, a dziesiątki kolejnych zostały ranne. Węgierski muzyk znalazł się więc wśród pierwszych świadków dramatu, choć sam moment wypadku pozostał poza jego zasięgiem.