Wypadek posła PiS dziennikarza TV Republika! Samochód dachował
Piątkowe poranki w stolicy rzadko bywają całkowicie spokojne, ale niektóre nieprzewidziane wydarzenia potrafią podnieść ciśnienie szybciej niż najmocniejsze, podwójne espresso. Gdy w samym sercu miasta dochodzi do spektakularnego zdarzenia z udziałem znanych postaci z pierwszych stron gazet i ekranów telewizyjnych, oczy wszystkich natychmiast zwracają się w jedną stronę. Na szczęście tym razem ogromna groza szybko ustąpiła miejsca wielkiej uldze, choć cała sytuacja z pewnością zapisze się w pamięci uczestników na bardzo długo.
Poranny paraliż w sercu stolicy
Wokół warszawskiej Rotundy ruch niemal nigdy nie zamiera. To właśnie w tym zatłoczonym punkcie doszło do niezwykle niebezpiecznej kolizji, w której uczestniczyły trzy samochody marek Peugeot, Mazda oraz Forthing. Siła uderzenia okazała się na tyle potężna, że jeden z pojazdów – należący do redakcji TV Republika – ostatecznie wylądował na boku. Wewnątrz auta podróżowali wyjątkowi pasażerowie: poseł Prawa i Sprawiedliwości Norbert Kaczmarczyk oraz znany publicysta Sławomir Jastrzębowski. Jakby tego było mało, w medialnych doniesieniach szybko pojawił się intrygujący wątek auta z tablicami rejestracyjnymi należącymi do niemieckiego korpusu dyplomatycznego.
Słynne zdjęcie i lekcja pokory
Służby ratunkowe błyskawicznie zabezpieczyły teren, a internet zalała fala dramatycznie wyglądających zdjęć. Największe poruszenie wywołała jednak fotografia, na której polityk i dziennikarz uśmiechają się szeroko tuż obok zdemolowanego pojazdu. W sieci natychmiast ruszyła lawina komentarzy, dlatego poseł Kaczmarczyk postanowił osobiście wyjaśnić ten nietypowy, pełen ulgi odruch.
„Uśmiech polega na tym, że po prostu cieszymy się, że przeżyliśmy ten wypadek, bo to było bardzo niebezpieczne” – tłumaczył parlamentarzysta w mediach społecznościowych.
Poseł musiał zrezygnować z obowiązków
Choć poseł początkowo próbował wrócić do swoich sejmowych obowiązków i wziąć udział w zaplanowanych głosowaniach, ciało ostatecznie upomniało się o swoje. Z powodu narastającego bólu głowy oraz szyi parlamentarzysta udał się na konsultację lekarską i trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ulicy Wołoskiej. Udowodnił tym samym, że po tak silnym, nagłym wstrząsie nie warto udawać niezniszczalnego bohatera i lekceważyć własnego zdrowia.
Stołeczna policja sprawnie ustaliła przyczynę porannego zamieszania. Okazało się, że kierujący pojazdem marki Forthing całkowicie zignorował czerwone światło, za co otrzymał mandat w wysokości 2500 złotych. Z kolei redakcja TV Republika w specjalnym komunikacie uspokoiła widzów, chwaląc wysoki poziom bezpieczeństwa swoich aut. Przed godziną 11:00 przedpołudniowy ruch w samym centrum wrócił do normy, a całe zdarzenie stało się dla kierowców dobitnym przypomnieniem, jak niewiele dzieli nas od tragedii.