Agata Młynarska ujawniła prawdę o swojej chorobie. "Za tymi zamkniętymi drzwiami płaczesz, gryziesz poduszkę z bólu"
Agata Młynarska opowiedziała o swoim stanie zdrowia i wieloletnich zmaganiach z przewlekłą chorobą, która wpływa na jej codzienne funkcjonowanie i pracę zawodową. Dziennikarka przyznała, że na co dzień musi brać pod uwagę ograniczenia organizmu i konsekwencje swoich aktywności.
Agata Młynarska o życiu z przewlekłą chorobą
Są takie doświadczenia zdrowotne, które nie zawsze mają jednoznaczne oblicze. Nie widać ich od razu, nie zawsze dają o sobie znać w sposób, który można łatwo nazwać czy opisać jednym zdaniem. A jednak potrafią towarzyszyć człowiekowi przez lata, wpływając na sposób pracy, odpoczynku i podejmowania najprostszych decyzji. Właśnie w takim kontekście Agata Młynarska opowiada o swojej codzienności, w której zdrowie jest stałym elementem tła – obecnym, wymagającym uwagi, ale nie definiującym całego życia.
Dziennikarka podczas wydarzenia VIVA! People Power 2025 wróciła do tematu, który od dawna jest częścią jej publicznych wypowiedzi. Przez lata nauczyła się funkcjonować w rytmie wyznaczanym nie tylko przez obowiązki zawodowe, ale również przez potrzeby organizmu. Kluczowe stało się dla niej zrozumienie własnych ograniczeń i umiejętność reagowania na sygnały, które wysyła ciało.
W jej opowieści wyraźnie widać zmianę podejścia do zdrowia – od prób ignorowania problemów do świadomego zarządzania codziennością. To nie jest proces nagły, lecz rozłożony w czasie, oparty na doświadczeniu wielu lat kontaktu z lekarzami i terapiami. Z perspektywy Młynarskiej nie chodzi jedynie o leczenie, ale o całościowe podejście do funkcjonowania organizmu.

Agata Młynarska o chorobie jelit
Dziennikarka już pod koniec ubiegłego roku podczas rozmowy w ramach VIVA! People Power 2025 otwarcie mówiła o tym, jak wygląda jej codzienność z chorobą przewlekłą. Nie unikała trudnych sformułowań, podkreślając, że ból i zmęczenie są elementami, które trzeba brać pod uwagę każdego dnia, nawet jeśli na zewnątrz nie są widoczne:
Ja teraz tu stojąc przy tobie cierpię na ogólny ból całego człowieka - jak to się mówi. Ten ból jest może bardziej oswojony, teraz jest mniejszy, ale ja wiem jaką cenę płacę za to, że jestem tutaj dzisiejszego wieczoru
Dziennikarka przyznaje, że potrafi przewidzieć konsekwencje swoich decyzji zdrowotnych i zawodowych, co nie oznacza rezygnacji z aktywności, lecz świadome zarządzanie energią. W rozmowie podkreśliła również, że wiedza o własnym stanie zdrowia zmieniła jej podejście do codziennych wyborów. Jak zaznaczyła, nie chodzi jedynie o leczenie farmakologiczne, ale o szersze podejście do organizmu, które obejmuje styl życia, dietę i uważność na sygnały ciała:
Wiem na przykład, że sama tabletka nie wystarczy, że potrzeba dać wsparcie całemu organizmowi z każdej strony
Jednocześnie dziennikarka nie idealizuje swojej sytuacji. Wprost mówi o momentach, które pozostają trudne i emocjonalnie obciążające:
A czasami bywa też tak, że za tymi zamkniętymi drzwiami płaczesz, gryziesz poduszkę z bólu
To zdanie wybrzmiewa szczególnie mocno, ponieważ pokazuje kontrast między życiem publicznym a prywatnym doświadczeniem choroby. Z jednej strony obecność na wydarzeniach, aktywność zawodowa i kontakt z widzami, z drugiej – momenty całkowitej samotności wobec bólu, który nie zawsze daje się kontrolować.
Zdrowie Agaty Młynarskiej
Jednym z najważniejszych doświadczeń był okres pracy przy programie „Świat się Kręci”, emitowanym na żywo przez trzy lata. Jak podkreśliła, był to dla niej czas intensywnej pracy, ale też moment, w którym nasiliły się problemy zdrowotne:
Program „Świat się Kręci”, który prowadziłam na żywo przez trzy lata codziennie, był dla mnie wielkim poligonem
To doświadczenie wpłynęło na jej późniejsze decyzje zawodowe. Dziennikarka przyznała też, że obecnie pewne godziny pracy są dla niej trudniejsze niż kiedyś. Dotyczy to zwłaszcza bardzo wczesnych wejść antenowych, które wymagają pobudki w nocy i dużego wysiłku organizmu.
Rzeczywiście teraz, jeżeli miałabym prowadzić program na żywo, który zaczyna się o godzinie 6–7 rano, czyli musiałabym wstawać o 4–5. To jest dla mnie problem
Jednocześnie zaznacza, że nie traktuje tego jako całkowitej rezygnacji z aktywności zawodowej. Zwraca uwagę, że kluczowe stało się lepsze planowanie i dostosowanie obowiązków do możliwości zdrowotnych. W jej przypadku oznacza to większą selekcję projektów i świadome podejście do tempa pracy.
