Kasia Tusk wprost o swojej ciężkiej chorobie. Zamiast wsparcia usłyszała bezwstydne docinki
Jakiś czas temu Kasia Tusk poruszyła swoich obserwatorów bardzo osobistym wyznaniem. Blogerka i przedsiębiorczyni opowiedziała o trudnych doświadczeniach związanych z poważnymi problemami zdrowotnymi oraz o tym, że zamiast zrozumienia i wsparcia musiała mierzyć się z przykrymi komentarzami. Dopiero po latach zdecydowała się wrócić do tego tematu i zdradzić, z czym zmaga się na co dzień.
Kasia Tusk od lat buduje własną markę. Dziś jest jedną z najpopularniejszych influencerek w Polsce
Kasia Tusk, która dziś posługuje się nazwiskiem Katarzyna Tusk-Cudna, od wielu lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Choć dla wielu wciąż pozostaje przede wszystkim córką premiera Donalda Tuska, już dawno udowodniła, że potrafi zbudować własną markę i konsekwentnie rozwijać ją na własnych zasadach.
Ogromną popularność przyniósł jej blog Make Life Easier, który stworzyła wspólnie z Zosią Cudny. Początkowo publikowała tam głównie inspiracje modowe i wnętrzarskie, z czasem jednak portal stał się miejscem pełnym porad dotyczących stylu życia, pielęgnacji, mody oraz codzienności. Dziś Kasia prowadzi również bardzo aktywne konto na Instagramie, gdzie śledzą ją setki tysięcy osób.
Influencerka od zawsze starała się zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Rzadko opowiada o swojej rodzinie czy kulisach codzienności, dlatego każda bardziej osobista publikacja natychmiast przyciąga uwagę internautów. Przez lata pokazywała przede wszystkim estetyczne kadry, modowe stylizacje i domowe inspiracje, unikając zwierzeń dotyczących zdrowia czy trudnych emocji.
Tym razem było jednak inaczej. Katarzyna Tusk poruszyła temat, o którym przez długi czas mówiła niewiele. Przyznała, że przez lata mierzyła się z bardzo poważnym schorzeniem, a dodatkowym ciężarem okazały się reakcje części internautów. Jak wyznała, zamiast wsparcia często spotykała się z lekceważeniem i komentarzami, które do dziś dobrze pamięta.

Na to choruje Kasia Tusk. Wspomniała o bolesnych doświadczeniach i przykrych komentarzach
Jakiś czas temu Katarzyna Tusk zdecydowała się szerzej opowiedzieć o tym, że od lat choruje na endometriozę. To przewlekła choroba, w której tkanka przypominająca błonę śluzową macicy rozwija się poza jej jamą. Może powodować silny ból, bardzo bolesne miesiączki, problemy z funkcjonowaniem jelit i pęcherza, przewlekłe zmęczenie, a u części kobiet również trudności z zajściem w ciążę. Choroba często pozostaje niezdiagnozowana przez wiele lat, ponieważ jej objawy bywają bagatelizowane.
Blogerka wróciła pamięcią do momentu, gdy po raz pierwszy publicznie wspomniała o swoim problemie zdrowotnym.
Pamiętam, jak przeczytałam takie komentarze, gdy ośmieliłam się w ramach solidarności z inną chorą kobietą powiedzieć, że ten (wstydliwy?) problem dotyczy też mnie.
Jak przyznała, zamiast empatii natrafiła na słowa podważające cierpienie kobiet zmagających się z tą chorobą. Wśród najczęściej powtarzanych komentarzy pojawiały się między innymi: „Taka twoja uroda”, „Masz po prostu niski próg bólu” czy „Dziś chyba połowa kobiet w Polsce ma endometriozę”. Takie opinie od lat słyszą nie tylko pacjentki, ale – co szczególnie bolesne – czasami również od osób związanych z ochroną zdrowia.
Katarzyna Tusk przyznała, że długo zastanawiała się, czy ujawniać kolejne szczegóły swojej choroby.
Zastanawiałam się wtedy, czy przekraczać kolejną granicę prywatności i opisać blizny na brzuchu i cały szereg średnio urodziwych objawów/konsekwencji endometriozy, tak aby od osoby komentującej uzyskać zrozumienie, a nie protekcjonalne docinki.
To wyznanie poruszyło wiele kobiet, które same od lat zmagają się z podobnymi doświadczeniami.
Blogerka dostrzega zmiany. Uważa jednak, że internet wciąż bywa bezlitosny
Choć wspomnienia sprzed kilku lat wciąż są dla niej trudne, Katarzyna Tusk zauważa, że świadomość dotycząca endometriozy stopniowo rośnie. Coraz więcej kobiet otwarcie mówi o swoich doświadczeniach, dzięki czemu łatwiej przełamywać tabu i zachęcać kolejne pacjentki do szukania pomocy.
Sprawdź także: Z endometriozą walczy też gwiazda Polsatu.
Blogerka podkreślała, że postęp w diagnostyce i leczeniu nie pojawił się sam. Jej zdaniem to przede wszystkim zasługa kobiet, które mimo bólu i niezrozumienia zdecydowały się głośno opowiadać o swojej chorobie. Dzięki ich determinacji temat coraz częściej pojawia się w mediach, gabinetach lekarskich i publicznej debacie.
Jednocześnie influencerka zwróciła uwagę, że internet staje się miejscem coraz bardziej brutalnych ocen, a anonimowość często zachęca niektórych użytkowników do publikowania obraźliwych komentarzy. Sama dobrze pamięta moment, gdy zabrakło jej sił na tłumaczenie własnych doświadczeń.
Wtedy wolałam odpuścić i nie marnować czasu. Ciężko przez ekran telefonu nauczyć kogoś wrażliwości.
Te słowa spotkały się z dużym odzewem obserwatorek, które przyznały, że również wielokrotnie spotkały się z bagatelizowaniem bólu i niezrozumieniem ze strony otoczenia. Historia Katarzyny Tusk pokazuje, że nawet osoby publiczne nie są wolne od krzywdzących komentarzy, a otwarte mówienie o chorobie może pomóc innym kobietom szybciej rozpoznać niepokojące objawy i szukać specjalistycznej pomocy.
