Anna Popek wzięła "rozwód kościelny". Po 15 latach prawda wyszła na jaw
Gwiazda telewizji otwarcie opowiedziała o kulisach walki o unieważnienie ślubu kościelnego i przyznała, że musiała wrócić do najbardziej bolesnych momentów swojego małżeństwa. Jak zdradziła, przed sądem kościelnym szczegółowo analizowała każdy kryzys i emocje, które doprowadziły do rozpadu związku. Dziś prezenterka ma jedną radę dla par przechodzących trudny czas — warto zapisywać wszystko, bo właśnie to może pomóc zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w relacji.
Anna Popek o rozwodzie
Anna Popek była gościem studia „Faktu”, gdzie opowiedziała o decyzji dotyczącej stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego. W rozmowie wróciła do momentu, w którym wraz z pierwszym mężem zaczęła rozważać formalne zakończenie związku w Kościele. Jak podkreśliła, procedura wymagała szczegółowego opisania trudności, które pojawiały się w relacji. Nie była to krótka relacja, lecz proces wymagający przedstawienia faktów z wielu lat wspólnego życia i kryzysów, które narastały w małżeństwie.
Stwierdziłam, że jeśli chcę rozumieć swoje życie, a chcę i być może w przyszłości jeszcze je ułożyć, to muszę takie pytania zadać i przed tym sądem kościelnym stanąć. Więc tak zrobiłam i to było bardzo dobre - mówi w rozmowie z “Faktem”
Pierwsze małżeństwo Anny Popek trwało 15 lat. Jej mężem był Andrzej Popek, z którym ma dwie córki. Para rozwiodła się w 2011 roku. Prezenterka zaznaczyła, że rozstanie przebiegło w spokojnej atmosferze i bez publicznych konfliktów. Mimo zakończenia związku cywilnego, temat relacji wrócił później w kontekście spraw kościelnych, które wymagały ponownego przeanalizowania historii małżeństwa i okoliczności jego rozpadu.
Po zakończeniu małżeństwa para zdecydowała się na wystąpienie do sądu kościelnego o stwierdzenie nieważności małżeństwa, potocznie określane jako „rozwód kościelny”. W trakcie procedury konieczne było przedstawienie szczegółowych opisów kryzysu i sytuacji, które doprowadziły do rozpadu związku. Nie były to ogólne oświadczenia, lecz konkretne opisy wydarzeń i emocji z okresu trwania małżeństwa.
Jasne stanowisko sądu
Jak wyjaśniła Anna Popek, postępowanie przed sądem kościelnym wiązało się z koniecznością bardzo dokładnego opisania przebiegu kryzysu. W dokumentach i zeznaniach trzeba było wskazać konkretne sytuacje, które w jej ocenie miały wpływ na rozpad małżeństwa. Procedura nie ograniczała się do ogólnych stwierdzeń – wymagała uporządkowania wspomnień, dat i wydarzeń, które składały się na historię związku.
Myślę, że w ogóle ludzie, którzy mają kłopoty, bo w sądzie kościelnym trzeba opisać sytuację i opisanie tej sytuacji tak naprawdę jest już bardzo terapeutyczne, zaczynają widzieć, o co im chodzi. Więc myślę, że do wielu rozwodów by nie doszło, gdyby ludzie sobie opisali sytuację sami sobie na kartce, takie wypracowanie pod tytułem "co chcę zrobić i dlaczego".
Prezenterka podkreśliła, że jest osobą deklarującą się jako katoliczka, dlatego decyzja o wystąpieniu o stwierdzenie nieważności małżeństwa była przemyślana i formalna. W rozmowie zaznaczyła, że dla wielu osób może to budzić pytania, jednak sama traktowała tę procedurę jako element uporządkowania sytuacji w życiu osobistym i religijnym, zgodnie z obowiązującymi w Kościele zasadami.
Najczęściej działamy pod wpływem emocji — czasami dlatego, że mamy zranione ego albo wybujałe ambicje, a czasem wszystko naraz. Trzeba się jakoś odsunąć od tych emocji i tego, co się dzieje w sercu i tej wielkiej burzy.
Określenie „rozwód kościelny” używane potocznie odnosi się właśnie do procesu stwierdzenia nieważności małżeństwa przez sąd kościelny. W praktyce nie jest to rozwód w sensie cywilnym, lecz ocena, czy małżeństwo zostało zawarte zgodnie z wymaganiami prawa kanonicznego. W przypadku Anny Popek procedura dotyczyła analizy okoliczności zawarcia i funkcjonowania związku.
Spojrzeć na to, co się dzieje w życiu, trochę nawet autystycznie i dopiero wtedy podejmować decyzje. Bo uczucia i emocje mają do siebie to, że mijają. I te złe i te dobre - podsumowała Popek
Kryzys w życiu prywatnym
W trakcie rozmowy Anna Popek zwróciła uwagę, że pary przechodzące kryzys mogą korzystać z prostego narzędzia, jakim jest zapisywanie swoich emocji i problemów. Jej zdaniem szczegółowe notowanie sytuacji pomaga uporządkować myśli i lepiej zrozumieć przebieg relacji. Podkreśliła, że takie podejście pozwala wrócić do konkretnych zdarzeń zamiast opierać się wyłącznie na emocjach z danego momentu.
Dziennikarka odniosła się również do własnych doświadczeń, wskazując, że opisywanie trudnych momentów było częścią procedury kościelnej. Jak zaznaczyła, pozwoliło to spojrzeć na relację w sposób bardziej uporządkowany, bez pomijania istotnych wydarzeń, które wcześniej mogły być traktowane ogólnie. Taki sposób dokumentowania miał pomóc w precyzyjnym przedstawieniu historii małżeństwa.
W jej wypowiedzi pojawiła się też sugestia, by pary nie podejmowały pochopnych decyzji o rozstaniu w momentach silnego kryzysu. Zamiast tego wskazała na znaczenie analizy sytuacji i spokojnego podejścia do oceny relacji, szczególnie gdy w grę wchodzą długotrwałe związki i wspólne życie rodzinne.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI