Ulubieniec widzów sięgnął dna. Ciarki przechodzą po tym wyznaniu. "Dwa lata chciałem przestać"
Znany aktor w programie „Pytanie na śniadanie” opowiedział o swojej chorobie alkoholowej i momencie, w którym zrozumiał, że sięgnął dna. Aktor przyznał, że przez dwa lata codziennie podejmował próbę zerwania z alkoholem, ale bez skutku. Przełom nastąpił, gdy trafił na ostry dyżur.
Choroba alkoholowa gwiazdora
W relacjach osób zmagających się z uzależnieniem często pojawia się moment graniczny – chwila, w której dalsze zaprzeczanie przestaje być możliwe.
Aktor pojawił się w programie „Pytanie na śniadanie”, gdzie opowiedział swoją historię i w szczerej rozmowie opisał moment, który uznał za swoje „dno”. Jak mówił, kluczowe było doświadczenie pobytu na ostrym dyżurze, gdzie zetknął się z osobami w podobnym stanie.
Każdy musi zaliczyć jakieś swoje dno. Wylądowałem na ostrym dyżurze nie tak dawno, gdzie musiałem spędzić noc. Wkoło mnie wszyscy po alkoholu trafili na ten ostry dyżur i to niesamowite, bo ja sobie sam przypomniałem - miałem taką samą sytuację, tak samo mówiłem. Ci ludzie, jak przychodził do niego lekarz czy policjant, robili wywiad, czy ma problem z alkoholem, czy jest może w cugu. Każdy jeden odpowiadał jednym zdaniem, tak samo mówiłem: ja, ja tylko jedno piwko wypiłem. Człowiek sam siebie oszukuje.
Aktor podkreślił, że dopiero wtedy zaczął dostrzegać skalę problemu i własne zaprzeczenie:
To, co mi dało największy luz, to jest to, że przestałem kłamać.
W jego wypowiedzi pojawiła się również mocna ocena samej choroby.
Choroba alkoholowa jest chorobą śmiertelną, nieuleczalną i cholernie podstępną. Samemu się nie da z tym sobie poradzić, trzeba się do kogoś zwrócić. Dochodzi się do takiego momentu, że człowiek nie wie, co zrobić. W pewnym momencie choroba alkoholowa jest taka, że człowiek chce przestać, a nie może.
Dodał, że przez długi czas próbował samodzielnie zerwać z alkoholem:
Ja dwa lata chciałem przestać, codziennie mówiłem: koniec. I tak przez dwa lata dzień w dzień.
Życie prywatne Bartosza Obuchowicza
Aktor opowiedział również o tym, jak uzależnienie wpłynęło na jego codzienne życie i relacje rodzinne. Jak przyznał w „Pytaniu na śniadanie”, jednym z najbardziej niepokojących momentów było zniknięcie radości z aktywności, które wcześniej sprawiały mu przyjemność:
Moim dniem było to, mnie przeraziło, że mnie nic nie bawi. Snowboard, deskorolka, rowery górskie.
Jeszcze bardziej przejmujący był wątek dotyczący relacji z dziećmi. Obuchowicz przyznał, że zauważył u siebie brak chęci do wspólnej zabawy bez alkoholu:
A do tego, jak dochodzą dzieci i ja mam tak, że mi się z dzieckiem nie chce bawić, jak ja się nie napiję, to człowiek przerażony, traci sens życia. To mnie tak przeraziło, dopiero to mnie zatrzymało
W jego historii wyraźnie widać, jak stopniowo uzależnienie wpływało na kolejne sfery życia – od pasji, przez zdrowie psychiczne, aż po relacje rodzinne. Mimo sukcesów zawodowych i stabilnej sytuacji prywatnej problem rozwijał się niezauważalnie przez dłuższy czas.
Sprawdź także: Dojdzie do najgłośniejszego rozwodu w show-biznesie? Postawiła mu ultimatum

Walka z uzależnieniem Bartosza Obuchowicza
W swojej wypowiedzi aktor odniósł się także do procesu wychodzenia z uzależnienia i społecznego podejścia do alkoholu. Jak zauważył, w środowisku zaczyna pojawiać się większa świadomość problemu:
Cieszę się, że to się zmienia, patrząc na środowisko show-biznesowe i na świat, że zaczyna być taki trend, moda na to, żeby przestać pić.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że wiele zachowań związanych z alkoholem wciąż jest traktowanych jako normalne:
Jak na to teraz patrzę, po czasie, szczególnie odkąd człowiek, że tak powiem, trzeźwieje, to widać, jak niektóre zachowania alkoholowe są tolerowane w społeczeństwie i to jest uważane jako norma, a nie powinno tak być.
Historia Obuchowicza pokazuje, że uzależnienie często rozwija się stopniowo i długo pozostaje ukryte, nawet przed samą osobą, która się z nim zmaga. Dopiero konfrontacja z konsekwencjami pozwala na realną zmianę.
Wyznanie Bartosza Obuchowicza to szczera relacja o długiej walce z uzależnieniem i momencie, w którym nie dało się już dłużej zaprzeczać problemowi. Jego historia pokazuje, jak ważne jest szybkie dostrzeżenie sygnałów ostrzegawczych i sięgnięcie po pomoc, zanim konsekwencje staną się zbyt poważne. Warto pamiętać, że z chorobą alkoholową nie da się skutecznie walczyć w pojedynkę — w takich sytuacjach konieczne jest wsparcie specjalistów i osób bliskich, bo tylko wtedy realna zmiana staje się możliwa.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI