Asystent Matthew Perry'ego skazany na długie lata w więzieniu. Trudno pojąć, co zrobił
Kenneth Iwamasa, wieloletni asystent Matthew Perry'ego, został skazany na 41 miesięcy więzienia. Podczas rozprawy przepraszał rodzinę gwiazdora „Przyjaciół”, jednak bliscy aktora nie kryli bólu i ogromnego żalu. Na sali sądowej padły wyjątkowo mocne słowa.
Śmierć Matthew Perry’ego wstrząsnęła fanami na całym świecie
Informacja o śmierci Matthew Perry’ego była ogromnym ciosem dla milionów fanów serialu „Przyjaciele”. Aktor został znaleziony martwy pod koniec października 2023 roku w przydomowym jacuzzi. Bardzo szybko rozpoczęło się śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności tragedii. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że przyczyną śmierci było zażycie ketaminy. Substancja doprowadziła do nadmiernej stymulacji układu sercowo-naczyniowego oraz problemów z oddychaniem.
Dla wielu osób ta wiadomość była szczególnie bolesna, ponieważ Matthew Perry od lat otwarcie mówił o walce z uzależnieniem. Gwiazdor wielokrotnie trafiał na terapię i nie ukrywał, że przez lata zmagał się z bardzo trudnymi momentami. W autobiografii oraz licznych wywiadach opowiadał o leczeniu, nawrotach i próbach odzyskania kontroli nad własnym życiem. Fani cenili go za szczerość i ogromny dystans do siebie.
Po śmierci aktora śledczy zaczęli analizować, w jaki sposób Perry zdobywał ketaminę oraz kto znajdował się w jego najbliższym otoczeniu w ostatnich tygodniach życia. Szybko okazało się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo przypuszczano. W mediach zaczęły pojawiać się kolejne nazwiska osób zamieszanych w dostarczanie narkotyków gwiazdorowi.
W kwietniu tego roku głośno było o wyroku dla Jasveen Sanghi, nazywanej przez media „królową ketaminy”. Kobieta została skazana na 15 lat więzienia za dystrybucję narkotyków, które miały doprowadzić do śmierci Perry’ego. Jednak to dopiero kolejne ustalenia śledczych wywołały największy szok wśród fanów aktora.
Asystent Matthew Perry’ego usłyszał wyrok. Sąd nie miał wątpliwości
Największe emocje wzbudził fakt, że w sprawę zamieszany był człowiek z najbliższego otoczenia aktora. Kenneth Iwamasa, wieloletni asystent Matthew Perry’ego, został właśnie skazany na 41 miesięcy więzienia. Według ustaleń śledczych to właśnie on podawał gwiazdorowi ketaminę, mimo że doskonale wiedział o jego problemach z uzależnieniem.
Sędzia Sherilyn Peace Garnett podczas rozprawy zwróciła uwagę na wyjątkowo poważny charakter sprawy. Podkreśliła, że oskarżony miał świadomość stanu zdrowia Perry’ego, a mimo to uczestniczył w procederze. Dodatkowo po śmierci aktora miał ukrywać dowody, co również miało wpływ na wysokość wyroku. Prokuratorzy domagali się dla niego kary trzech lat i pięciu miesięcy więzienia.
Warto przypomnieć, że już w 2024 roku Iwamasa przyznał się do winy w związku z zarzutem dotyczącym dystrybucji ketaminy. Podczas rozprawy zdecydował się także zwrócić bezpośrednio do rodziny zmarłego aktora. Na sali sądowej panowała bardzo emocjonalna atmosfera.
“Bardzo przepraszam was wszystkich. Jest mi niezmiernie przykro, że dopuściłem się czynów niezgodnych z prawem, których będę żałował do końca życia. Zabiorę to ze sobą do grobu. Mam nadzieję, że moja historia posłuży jako przestroga dla kogoś, kto znalazł się w podobnej sytuacji, by dokonał lepszych wyborów.”
Choć oskarżony wyraził skruchę, wiele osób nie kryje oburzenia całą sytuacją. Internauci zwracają uwagę przede wszystkim na to, że Perry ufał swojemu asystentowi i traktował go jak jedną z najbliższych osób.
Rodzina Perry’ego nie kryła bólu. Padły bardzo mocne słowa
Podczas procesu głos zabrali również bliscy aktora. Ich słowa pokazały, jak ogromną traumą była dla nich śmierć Matthew Perry’ego i jak trudno pogodzić im się z tym, kto był zamieszany w całą sprawę.
Szczególnie poruszający okazał się list siostry aktora, Caitlin Morrison. Kobieta przyznała wprost, że nigdy nie będzie wiedziała, czy śmiertelna dawka ketaminy została podana przypadkowo.
“Nie mam żadnego współczucia dla Kenny’ego Iwamasy. Nie było mnie tamtej nocy, gdy mój brat zmarł. Nie potrafię czytać w myślach Kenny’ego. Nigdy nie dowiem się, czy śmiertelna dawka ketaminy była przypadkiem. Ale wiem, że gdy opuszczał dom, albo uciekał przed tym, co zrobił, albo świadomie porzucał bezbronną osobę w niebezpiecznej sytuacji.”
Ogromne emocje wywołał także list matki aktora, Suzanne Morrison. Kobieta podkreśliła, że rodzina ufała asystentowi jej syna i wierzyła, że będzie pomagał mu w walce z uzależnieniem.
“Matthew ufał Kenny’emu. My ufaliśmy Kenny’emu. Najważniejszym zadaniem Kenny’ego było towarzyszenie mojemu synowi i wspieranie go w walce z uzależnieniem. Zaufaliśmy człowiekowi bez sumienia, a mój syn zapłacił za to najwyższą cenę.”
Te słowa odbiły się szerokim echem w mediach i poruszyły fanów aktora na całym świecie. Wielu internautów podkreśla, że najbardziej szokujące w tej historii jest właśnie to, że Matthew Perry został zawiedziony przez osoby ze swojego najbliższego otoczenia. Dla fanów gwiazdora to wciąż jedna z najbardziej wstrząsających historii ostatnich lat w Hollywood.

