Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Bez pardonu przerwała Fibakowi, gdy wspomniał o Chwalińskiej. Dziennikarze płakali ze śmiechu
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 07.06.2026 11:30

Bez pardonu przerwała Fibakowi, gdy wspomniał o Chwalińskiej. Dziennikarze płakali ze śmiechu

Bez pardonu przerwała Fibakowi, gdy wspomniał o Chwalińskiej. Dziennikarze płakali ze śmiechu
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Na trybunach kortu im. Philippe’a Chatriera w Paryżu sobotni finał Roland Garros przyciągnął także dobrze znane twarze, a wśród nich Wojciecha Fibaka, którego trudno było przeoczyć. Dawny finalista paryskiego turnieju z 1977 roku nie krył zachwytu nad grą Mai Chwalińskiej, chętnie dzieląc się swoimi spostrzeżeniami z dziennikarzami. W pewnym momencie rozmowę niespodziewanie przerwało pojawienie się Jana Kodesa, który rzucił w stronę Fibaka żartobliwą, lekko uszczypliwą uwagę.

Maja Chwalińska w finale French Open po kwalifikacjach

Maja Chwalińska była przed startem French Open sklasyfikowana na 114. miejscu rankingu WTA i nie miała gwarantowanego miejsca w głównej drabince turnieju w Paryżu. Musiała zaczynać od kwalifikacji, co już na starcie ustawiło jej drogę w roli wymagającej serii spotkań bez marginesu błędu. W takich warunkach każdy set miał znaczenie, a presja wyniku była obecna od pierwszej piłki.

Turniej kwalifikacyjny okazał się dla niej wyjątkowo stabilny. Trzy zwycięstwa bez straty seta dały jej awans do drabinki głównej Roland Garros. Ten etap nie przyniósł chaosu ani nerwowych zwrotów, tylko konsekwentne domykanie meczów i kontrolę tempa gry. To właśnie ta powtarzalność wyników sprawiła, że mogła wejść do rywalizacji z zawodniczkami z najwyższej półki bez dodatkowych obciążeń psychicznych związanych z długimi, wyczerpującymi bojami w eliminacjach.

W turnieju głównym szybko zaznaczyła swoją obecność. Wyeliminowała Qinwen Zheng, mistrzynię olimpijską z Paryża, a następnie pokonała Elise Mertens i Marię Sakkari. Każde z tych spotkań miało inny przebieg, ale wspólny był momenty przełomowe w końcówkach gemów i utrzymywanie wysokiej intensywności wymian. Seria zwycięstw otworzyła jej drogę aż do finału, co przed startem turnieju nie było scenariuszem traktowanym jako oczywisty.

Bez pardonu przerwała Fibakowi, gdy wspomniał o Chwalińskiej. Dziennikarze płakali ze śmiechu
Maja Chwalińska, fot. East News

Fibak i Kodes na trybunach - naprawdę to powiedział

Na trybunach kortu im. Philippe’a Chatriera finał obserwował m.in. Wojciech Fibak. Były deblowy finalista Roland Garros z 1977 roku w rozmowach z mediami podkreślał, że jest pod wrażeniem postawy Chwalińskiej i jej konsekwencji w kolejnych meczach turnieju. 

Okazuje się, że kiedy ktoś gra inaczej, kiedy dziewczyny nie dostają piłki na wysokości bioder i nie mogą spokojnie uderzać, a nagle piłka po podciętym krosie leci gdzieś po przekątnej, to stają się bezradne. Nie wiedzą, co zrobić. Maja rozbijała tak kolejne rywalki — Zheng, Mertens, Sakkari i następne. Ale w końcu trafiła kosa na kamień. Dzisiaj, w tych trudnych, wietrznych warunkach, Mira Andriejewa okazała się jeszcze sprytniejsza i miała jeszcze lepszą taktykę od Mai — przyznał Fibak w rozmowie z Faktem

Zwracał uwagę przede wszystkim na stabilność gry i sposób, w jaki utrzymywała kontrolę nad kluczowymi fragmentami spotkań.

Grała niezwykle regularnie. Oczywiście błędy zdarzały się przez wiatr, ale Maja przez ostatnie dwa tygodnie, a licząc eliminacje nawet trzy, imponowała właśnie regularnością i wyczuciem piłki. Dzisiaj jednak regularnością, wyczuciem i świetnym poruszaniem się zachwycała Mira, nie Maja — podkreślał.

W pewnym momencie rozmowę Fibaka z dziennikarzami przerwało pojawienie się Jana Kodesa. 

Brawo, Janku —  Powiedział, że wygra Andriejewa. Ja twierdziłem, że wygra nasza Maja, a on upierał się przy Mirze — tłumaczył.

Jan Kodes, jedna z legend światowego tenisa, wtrącił krótki komentarz, który zmienił dynamikę rozmowy. 

Tak, bo ja się znam na tenisie, a ty nie — odparł z kamienną twarzą Kodes co nawet dziennikarzy rozbawiło dośc mocno

Kodes ma w dorobku tytuł Wimbledonu, dwa triumfy w Roland Garros i finał US Open. W 1977 roku dotarł również do deblowego finału w Paryżu, gdzie jego partnerem był właśnie Fibak. Ten fakt został przywołany w rozmowie i nadał całej sytuacji dodatkowy, historyczny kontekst związany z ich wspólną przeszłością na paryskich kortach.

Finał z Mirrą Andriejewą

W finale Roland Garros rywalką Chwalińskiej była Mirra Andriejewa. Od pierwszych wymian tempo narzuciła zawodniczka z Rosji, przejmując inicjatywę w kluczowych fragmentach meczu. Chwalińska próbowała odpowiadać w dłuższych wymianach, szukając przestrzeni przy linii końcowej, jednak przebieg spotkania stopniowo układał się po stronie Andriejewej.

Przed finałem Andriejewa była wskazywana jako jedna z najtrudniejszych rywalek w całej drabince. Polka starała się utrzymać rytm gry z wcześniejszych rund, ale różnice w skuteczności przy najważniejszych piłkach zaczęły być widoczne w kolejnych gemach. Każda pomyłka miała wpływ na układ seta, a przewaga rywalki rosła wraz z postępem meczu, co ograniczało możliwość odwrócenia jego przebiegu.

Sam finał był domknięciem całego turniejowego marszu Chwalińskiej, który rozpoczął się od kwalifikacji i serii wygranych bez straty seta. Mimo porażki w decydującym spotkaniu, jej wcześniejsze zwycięstwa nad zawodniczkami z czołówki pozostały jednym z najważniejszych elementów tej edycji Roland Garros. Finał stał się naturalnym zakończeniem drogi przez kolejne rundy, które wcześniej wyznaczyły jej miejsce w decydującym meczu.

Bez pardonu przerwała Fibakowi, gdy wspomniał o Chwalińskiej. Dziennikarze płakali ze śmiechu
Maja Chwalińska i Mirra Andriejewa fot. East News

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: sport
Wybór Redakcji