"Bóle to wynik rozprzestrzeniającego się raka". Diagnoza to był cios dla gwiazdy "Klanu"
Zapisał się w pamięci Polaków jako twórca o niezwykłej charyzmie, ogromnej pracowitości i wszechstronnym talencie. Przez dekady z sukcesami łączył obowiązki aktora, reżysera, satyryka oraz pedagoga, odciskając trwałe piętno na krajowej kulturze. Szersza publiczność kojarzy go przede wszystkim z kultową rolą doktora Tadeusza Koziełły w telenoweli „Klan”, jednak jego dorobek zawodowy był znacznie bogatszy. Wybitny artysta odszedł po heroicznej i niezwykle trudnej walce z chorobą nowotworową, pozostawiając w głębokim smutku rodzinę, przyjaciół oraz całe środowisko akademickie i artystyczne.
Miłość z Teatru Rampa i brutalne zderzenie z diagnozą lekarzy
Życie prywatne Andrzeja Strzeleckiego przez lata układało się w harmonii u boku jego drugiej żony, Joanny Pałuckiej. Para poznała się na deskach warszawskiego Teatru Rampa – początkowa współpraca zawodowa szybko przerodziła się w głębokie uczucie. Zakochani idealnie się dopełniali i nie zwracali uwagi na dzielącą ich dziesięcioletnią różnicę wieku.
Niestety, ich rodzinną sielankę brutalnie przerwała nagła informacja o ciężkim stanie zdrowia aktora. Diagnoza okazała się bezwzględna: nieoperacyjny rak płuc i oskrzeli.
W rozmowie z dziennikiem „Fakt” Joanna Pałucka opisała dramatyczne momenty, w których symptomy choroby zaczęły się nasilać, a medycyna okazała się bezradna:
Mąż odczuwał bóle w różnych częściach ciała, trzęsły mu się ręce. (…) Bóle to wynik rozprzestrzeniającego się raka. Diagnoza to był straszny cios, bo lekarze nie dawali Andrzejowi szans — wspominała po latach żona aktora.

Walka do samego końca i niespełniona nadzieja na leczenie w USA
Mimo fatalnych rokowań i postępującego wyniszczenia organizmu, Andrzej Strzelecki do ostatnich chwil nie tracił hartu ducha i wierzył w powodzenie terapii. Rodzina oraz przyjaciele robili wszystko, by zorganizować nowatorskie leczenie onkologiczne w Stanach Zjednoczonych, które dawało cień nadziei na przedłużenie życia.
Niestety, dynamicznie pogarszający się stan fizyczny artysty uniemożliwił odbycie dalekiej podróży i podjęcie zaplanowanej kuracji. Andrzej Strzelecki zmarł mając 68 lat, a jego odejście było ogromnym cios dla bliskich, którzy wspierali go niezłomnie w każdym etapie zmagań z chorobą.
Rektor, pedagog i twórca musicali. Bogaty dorobek legendarnego artysty
Andrzej Strzelecki pozostawił po sobie imponujące dziedzictwo artystyczne. Swoje unikalne umiejętności prezentował na deskach Teatru Rozmaitości, Teatru Komedia oraz Rampy, a także w kultowych programach rozrywkowych i kabaretach. Spełniał się nie tylko jako wykonawca, ale również jako autor tekstów i uznany reżyser spektakli oraz musicali. Był twórcą niezwykle wszechstronnym – jego głos i kreacje regularnie pojawiały się w radiu, telewizji oraz kinie.
Jednym z najważniejszych i najbardziej prestiżowych etapów jego bogatego życia była działalność akademicka. W latach 2008–2016 z wielkim oddaniem pełnił funkcję rektora Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, gdzie jako pedagog wychował pokolenia młodych aktorów i cieszył się u studentów bezdyskusyjnym autorytetem.
