Gruchnęła informacja o rozstaniu legendy. Po 17 latach powiedział dość
W świecie wielkiego futbolu, gdzie związki i rozstania często przypominają fabułę dynamicznej opery mydlanej, oni wydawali się absolutnym wyjątkiem od reguły. Przez niemal dwie dekady udowadniali, że wielka sława i intensywna sportowa kariera nie muszą oznaczać kryzysu w życiu prywatnym. Niestety, nawet najbardziej zgrane zespoły czasem kończą wspólny sezon. To koniec. Rozstali się po 17 latach małżeństwa.
Od nastoletniej miłości do wzorowego małżeństwa
Historia Thomasa Müllera, mistrza świata i legendy boiska, oraz jego żony Lisy rozpoczęła się jak uroczy, młodzieńczy film. Pobrali się w 2009 roku, mając zaledwie po 19 lat. W świecie zdominowanym przez blichtr i celebryckie dramaty, oni przez długie lata uchodzili w Niemczech za absolutny wzór do naśladowania.
Lisa była najwierniejszą fanką męża, regularnie kibicując mu z trybun w barwach Bayernu Monachium. Gdy kilka lat temu ówczesny trener bawarskiego zespołu, Niko Kovac, bezlitośnie posadził Müllera na ławce rezerwowych, ukochana publicznie i niezwykle ostro skrytykowała szkoleniowca.
Wspierali się na każdym kroku
Zresztą to wyjątkowe wsparcie zawsze działało w obie strony. Thomas z równym zaangażowaniem celebrował sukcesy żony, która odnosiła spore osiągnięcia w wymagającym ujeżdżaniu koni.
Piłkarz był regularnie widywany na zawodach jeździeckich, głośno oklaskując jej sportowe występy. Przez lata ich bezpieczną przystanią była niewielka, spokojna miejscowość Otterfing, gdzie prowadzili codzienne życie i nie doczekali się dzieci.
To ich podzieliło
Pierwsze pogłoski o poważnym kryzysie pojawiły się, gdy w życiu sportowca zaszły gigantyczne zmiany. Latem 2025 roku Thomas pożegnał się z Bayernem Monachium i przeniósł się do występującego w lidze MLS klubu Vancouver Whitecaps FC. Piłkarz przeprowadził się do Kanady, jednak Lisa zdecydowała się zostać w Niemczech, by zajmować się ich wspólną stadniną koni. Ogromna odległość oraz zupełnie inne codzienne obowiązki okazały się ostatecznie barierą nie do pokonania.
Ostateczne potwierdzenie smutnych plotek nadeszło prosto od ich wspólnego pełnomocnika.
"Do rozstania doszło już jakiś czas temu, za obopólną zgodą. Żadne dalsze wyjaśnienia nie będą udzielane. Proszę o uszanowanie prywatności moich klientów i powstrzymanie się od kolejnych pytań" – podkreślił w rozmowie z dziennikiem "Bild" znany prawnik ds. mediów, Christian Schertz.
Choć ta piękna, wieloletnia bajka dobiegła końca, oboje pokazali całemu światu, że ogromną klasę można zachować nie tylko na murawie czy parkurze, ale również na życiowym zakręcie.