Gwiazda "Klanu" otworzyła Eurowizję. Takiego widoku Polacy się nie mogli spodziewać
Otwarcie Eurowizji zamieniło się w sentymentalny spektakl, który miał łączyć pokolenia. Jedna z najbardziej wyrazistych postaci wieczoru pojawiła się zarówno w materiale wideo, jak i później na scenie na żywo, jednak przez wielu nie została rozpoznana. Mało kto spodziewał się, że w centrum zamieszania znajdzie się artysta o polskich korzeniach, od lat budujący karierę za granicą.
Eurowizja 2026
Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 znów skupia uwagę widzów z całej Europy. Tegoroczna edycja odbywa się w Wiedniu i już od pierwszych prób wiadomo było, że rywalizacja będzie wyjątkowo wyrównana. Wśród reprezentantów znalazła się także Polska. Nasz kraj reprezentuje Alicja Szemplińska z utworem „Pray”. W konkursie bierze udział trzydzieści państw, ale zasady pozostają niezmienne – tylko dwadzieścia krajów awansuje do finału. Po dziesięciu uczestników z każdego półfinału otrzyma miejsce w decydującym etapie konkursu. Stawka jest więc wysoka, a każdy występ ma ogromne znaczenie.
Polska reprezentantka wystąpiła podczas pierwszego półfinału, który odbył się 12 maja. Zgodnie z kolejnością przygotowaną przez organizatorów pojawiła się na scenie jako czternasta uczestniczka wieczoru. To miejsce często uznawane jest za korzystne, bo występ pozostaje w pamięci widzów jeszcze przed końcem koncertu. W mediach społecznościowych pojawiało się wiele komentarzy dotyczących zarówno wokalu Alicji Szemplińskiej, jak i scenicznej oprawy występu. Widzowie zwracali uwagę przede wszystkim na prostą scenografię i mocny refren, który wyróżniał się na tle części konkurencyjnych propozycji.
Eurowizja od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych widowisk muzycznych na świecie. Dla wielu artystów udział w konkursie to szansa na międzynarodową rozpoznawalność i dotarcie do nowej publiczności. W przypadku Alicji Szemplińskiej tegoroczny występ może okazać się jednym z najważniejszych momentów w dotychczasowej karierze.

Frankl otwiera Eurowizję w Wiedniu
Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 w Wiedeniu rozpoczął się od wyraźnego polskiego akcentu. W filmie otwierającym widowisko pojawił się Roman Frankl, artysta od lat związany z Austrią i prywatnie syn Marii Koterbskiej. Produkcja wprowadziła widzów w historię Antoniego, bohatera, którego życie przez dekady splatało się z Eurowizją i jej kolejnymi edycjami. Już w pierwszych minutach postawiono na narrację opartą na muzyce i obrazie, bez dodatkowych komentarzy prowadzących ani przerw montażowych.
Po zakończeniu filmu Roman Frankl wszedł na scenę i usiadł przy fortepianie, rozpoczynając muzyczne otwarcie półfinału. Jego występ stanowił bezpośrednie przejście z materiału filmowego do sceny na żywo. Publiczność w hali w Wiedniu obserwowała kontynuację opowieści, w której dojrzała wersja Antoniego została przedstawiona właśnie przez Frankla.
W trakcie emisji organizatorzy mocno wyeksponowali także wątek rodzinny artysty. Roman Frankl, syn jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej estrady, Marii Koterbskiej, pojawił się w roli łączącej jego prywatną historię z europejskim konkursem. Widzowie mogli zobaczyć, jak jego obecność została wpisana w strukturę otwarcia bez dodatkowych komentarzy, a wielu z nich dopiero w tym momencie skojarzyło jego pochodzenie i wcześniejsze związki z polską sceną muzyczną.
Roman Frankl - kariera
Roman Frankl to artysta, który od lat chodzi własną drogą. Urodził się 18 marca 1954 roku w Bielsku-Białej, a w 1976 ukończył PWST w Krakowie. Na początku kariery grał w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, a potem pojawiał się też w telewizji i na ekranie. W pamięci wielu osób został jako twórca programu „Mężczyzna na niepogodę” i wykonawca utworu pod tym samym tytułem. Zagrał również w filmach „Na srebrnym globie”, „Wściekły”, „Urodziny młodego warszawiaka” i „Lata dwudzieste... lata trzydzieste...”.
W 1984 roku wyjechał na stałe do Austrii i tam rozwijał się jako aktor, reżyser oraz autor tekstów kabaretowych. Później wracał do polskiej telewizji, szczególnie jako Stjepan Vujković w serialu „Klan”, a także w nowszych produkcjach, takich jak „Pierwsza miłość” i „Usta usta”. W 2024 roku w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej odbyła się prapremiera musicalu „Viva Maria!”, napisanego przez Frankla o życiu jego matki. Jest też autorem książki „Maria Koterbska. Karuzela mojego życia” z 2008 roku.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI